Rozpoczyna się kolejny polityczny rozdział burzy o system szpiegowski Pegasus. Sejmowa komisja śledcza przedstawiła właśnie raport, z którego wynika, że program działał bez wymaganej akredytacji bezpieczeństwa, a dane pozyskiwane za jego pomocą trafiały poza terytorium Polski. Prokuratura w oficjalnym przekazie twierdzi, że CBA nie miało pełnej kontroli nad funkcjonowaniem systemu, a premier Donald Tusk mówi o zbrodni stanu i określa sprawę jako jeden z największych skandali w historii Polski po upadku komunizmu, która właśnie zmierza do finału.

Pegasus w Polsce nielegalny? Sąd Najwyższy nie wyda wyroku, sędzia przechodzi w stan spoczynku

Tymczasem oddala się szansa na rychłe rozstrzygnięcie w przełomowej sprawie przed Sądem Najwyższym dotyczącej legalności dowodów pozyskanych w ramach inwigilacji Pegasusem. Może ona przesądzić o legalności tego systemu. Chodzi o kasację prokuratury od precedensowego wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, w którym podważono dowody uzyskane w drodze kontroli operacyjnej przy użyciu najprawdopodobniej Pegasusa. Według wrocławskiego sądu stosowanie tego rodzaju technik inwigilacji nie ma podstaw w polskim prawie, a pełne wnioski CBA o użycie tego oprogramowania powinny być ujawniane sądowi, czego w tej sprawie zabrakło.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy nad Pegausem. CBA ujawni, jak stosowało inwigilację

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego blisko trzy lata temu, a jedyne dotychczas posiedzenie odbyło się w styczniu tego roku. Izba Karna nie rozstrzygnęła jednak wówczas sprawy, ale odroczyła posiedzenie i zwróciła się do CBA o informację, czy oprogramowanie szpiegowskie użyte w tej sprawie było zalegalizowane. Miesiąc później 26 lutego służby przesłały żądaną informację, jednak od tego czasu w sprawie nic się nie działo. Zespół prasowy SN tłumaczy, że było to związane z długotrwałą usprawiedliwioną nieobecnością sędziego sprawozdawcy.

Co więcej, zamiast przybliżać się do rozstrzygnięcia perspektywa przełomowego orzeczenia jeszcze bardziej się oddala. Przyczyna? W czwartek 15 września sędzia Małgorzata Gierszon, która jest sprawozdawcą w tej sprawie, kończy karierę sędziowską i odchodzi w stan spoczynku. W konsekwencji trzeba będzie wyznaczyć nowy skład sędziowski i sprawa przed SN będzie musiała toczyć się od nowa.

Jak tłumaczy sędzia Jarosław Matras z Izby Karnej SN, sprawa ta zostanie losowo przydzielona sędziemu referentowi. – W związku z tym, że przewód kasacyjny został już w tej sprawie otwarty, a mamy w procedurze karnej zasadę niezmienności składu orzekającego, to sprawa przed SN będzie rozpatrywana od nowa. O wszystkich czynnościach będzie decydował sędzia referent po zapoznaniu się z aktami sprawy, a to może zająć kilka miesięcy. Ja pierwsze wolne terminy na rozprawę mam na koniec stycznia przyszłego roku – wyjaśnia sędzia.

Zwraca przy tym uwagę na doniosłość i znaczenie tej sprawy. – W tym postępowaniu można się spodziewać orzeczenia, które określi przede wszystkim, czy dowody pozyskane przy zastosowaniu danego oprogramowania są w naszym kraju legalne. Rozstrzygnięcie może też wykazać, czy i w jakim zakresie służby informują i powinny informować sądy o zakresie i sposobie prowadzenia inwigilacji przy wnioskowaniu o kontrolę operacyjną. I wreszcie może się też wyjaśnić, czy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania wobec instytucji i osób, które świadomie decydowały o kształcie wniosku o kontrolę operacyjną bez ujawnienia przy tym sądowi pełnych informacji. Bowiem wprowadzenie sądu w błąd, celem uzyskania zezwolenia na podsłuch czy szerokie zbieranie danych, jest przestępstwem – mówi sędzia Matras.

Sądy nie wiedziały, że wydają zgodę na inwigilację Pegasusem. Dowody nielegalne

Kwestia kontroli sądowej nad prowadzoną inwigilacją jest jedną z kluczowych osi sporu wokół Pegasusa. Jak się bowiem okazuje, służby, które wnioskują do sądu o zgodę na prowadzenie inwigilacji nierzadko nie dołączają do akt sprawy pełnej dokumentacji legalności zastosowania kontroli operacyjnej. Bez tego – jak twierdzą eksperci – zebrany materiał z podsłuchu może nie być dowodem w sprawie.

Czytaj więcej

Sędzia Igor Tuleya: Możliwe, że zgodziłem się na Pegasusa

Tak też było w precedensowej sprawie z Wrocławia. Sąd apelacyjny uniewinnił oskarżonego mężczyznę i obniżył karę współoskarżonej kobiecie uznając, że materiały zebrane w ramach kontroli operacyjnej nie mogły stanowić dowodu w tej sprawie. Wskazał na dwa powody tej decyzji.

Po pierwsze, materiały zostały zebrane przez służby za pomocą oprogramowania szpiegującego, którym był najprawdopodobniej Pegasus. A na stosowanie takiego systemu, który posiada niezwykłe możliwości ingerencji w urządzenia elektroniczne, zdaniem sądu, polskie prawo nie pozwala.

Po drugie, w tej sprawie szef CBA dwukrotnie odmówił sądowi ujawnienia pełnego uzasadnienia wniosków o zastosowanie kontroli operacyjnej w tej sprawie. Wobec tego sąd uznał, że bez pełnych wersji tych wniosków nie jest możliwe ustalenie, że zarządzenie inwigilacji wobec oskarżonego mężczyzny było konieczne i zostało przeprowadzone legalnie. W konsekwencji dowody pozyskane w taki sposób sąd uznał za nieważne.

Opinia
Piotr Mgłosiek, sędzia Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków

Wielka szkoda, że sprawa dotycząca legalności dowodów zebranych przy wykorzystaniu Pegasusa będzie musiała zapewne poczekać dłużej na rozstrzygnięcie. Wynika to jednak z koronnej zasady postępowania karnego, czyli niezmienności składu. Zgodnie z k.p.k. każda zmiana składu orzekającego powoduje konieczność prowadzenia sprawy od początku. Reguły takiej nie ma w procedurze cywilnej. Co ważne sprawa dotycząca Pegasusa jest na poziomie kasacji, co oznacza, że klasycznego przewodu sądowego i postępowania dowodowego nie będzie. Co prawda nowy sędzia referent, który zastąpi sędzię przechodzącą w stan spoczynku, będzie potrzebował trochę czasu na zapoznanie się z aktami, ale nie będzie musiał mozolnie powtarzać czynności procesowych, takich jak przesłuchiwanie licznych świadków. Oznacza to, że zmiana składu sędziowskiego nie będzie wiązała się z dodatkowymi latami procesu, a raczej miesiącami. Jestem przeciwnikiem archaicznej zasady ciągłości składu, która nie przystaje do realiów rozpoznawania spraw karnych. Powoduje ona w sądach powszechnych pierwszoinstancyjnych konieczność rozpoczynania od początku długotrwałego, mozolnego procesu, nawet jeśli jest on na końcowym etapie.

Jak działa oprogramowanie Pegasus

Jak działa oprogramowanie Pegasus

Foto: PAP