Śmiertelne zatrucie galaretą. Małżonkom spod Mielca grozi poważniejszy zarzut

Zatrucie azotynem było bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny, który zjadł galaretę mięsną, kupioną na targowisku w Nowej Dębie – informuje Polskie Radio Rzeszów powołując się na informacje z prokuratury. Śledczy nie wykluczają zmiany zarzutu dla podejrzanego w sprawie małżeństwa.

Publikacja: 05.04.2024 10:38

galareta mięsna - zdjęcie ilustracyjne

galareta mięsna - zdjęcie ilustracyjne

Foto: Peter Kneffel/PAP/DPA

Prokuratura  uzyskała opinię biegłych po przeprowadzeniu sekcji zwłok 54-latka z Ukrainy, który zmarł w połowie lutego po zjedzeniu galarety,  oraz po wykonaniu badań toksykologicznych wycinków pobranych z jego zwłok.

- Bezpośrednią przyczyną zgonu pokrzywdzonego było zatrucie azotynem, tak więc należy przyjąć, że pomiędzy zjedzeniem przez pokrzywdzonego tej galarety mięsnej a jego zgonem zachodzi ścisły związek przyczynowo-skutkowy – poinformował rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury prok. Andrzej Dubiel.

W związku z tym prokuratura rozważa przedstawienie małżeństwu, które sprzedało galaretę, poważniejszego zarzutu — nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi za to kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Przypomnijmy, że dwie inne osoby po spożyciu galarety z targowiska w Nowej Dębie trafiły do szpitala. 

Czytaj więcej

Dlaczego należy bardzo uważać na mięso z targu

Swojskie wyroby przyczyną zatrucia 

W sprawie zatrzymano 56-letniego Wiesława S. oraz 55-letnią Reginę S. To małżeństwo spod Mielca, które produkowało bez nadzoru sanitarnego i sprzedawało na targowisku w Nowej Dębie (województwo podkarpackie) wyroby mięsne. Prokuratura zarzuca im, że działając wspólnie i w porozumieniu narazili innych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.  Za taki czyn grozi pozbawienia wolności do lat 3.

Najnowsze ustalenia biegłych są zgodne z wynikami badań przeprowadzonych przez Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach. W produktach mięsnych dostarczonych przez śledczych naukowcy stwierdzili azotyn sodu na toksycznym dla człowieka poziomie (w mniejszych stężeniach jest używany do peklowania mięsa). 

Według biegłych zawartość azotynu sodu w tak zwanej peklosoli nie powinna przekraczać pół procenta. Natomiast dopuszczalna ilość dodatku azotynu sodu w procesie peklowania mięsa waha się od 100 do 150-ciu miligramów na kilogram produktu. W przypadku produktów sprzedanych przez małżonków S. wartość ta została przekroczona ponad stukrotnie.

Naukowcy z Puław zbadali także mięso znalezione w miejscu produkcji wyrobów przez małżeństwo spod Mielca. Znaleziono tam śladowe ilości azotynu sodowego, w stężeniu niegroźnym dla człowieka.

Prokuratura  uzyskała opinię biegłych po przeprowadzeniu sekcji zwłok 54-latka z Ukrainy, który zmarł w połowie lutego po zjedzeniu galarety,  oraz po wykonaniu badań toksykologicznych wycinków pobranych z jego zwłok.

- Bezpośrednią przyczyną zgonu pokrzywdzonego było zatrucie azotynem, tak więc należy przyjąć, że pomiędzy zjedzeniem przez pokrzywdzonego tej galarety mięsnej a jego zgonem zachodzi ścisły związek przyczynowo-skutkowy – poinformował rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury prok. Andrzej Dubiel.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Zawody prawnicze
Czystki w krakowskich prokuraturach. To ewenement w skali całego kraju
W sądzie i w urzędzie
Nastolatek ujawnił miliony od państwa dla o. Rydzyka. Teraz wygrał z nim w NSA
Prawo dla Ciebie
Drakońska kara za newsa. Szef KRRiT Maciej Świrski przegrał z Radiem Zet
Prawnicy
Małgorzata Paprocka: Spór o sądy był polityczną kreacją
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Sądy i trybunały
Ujawniono drugi przypadek inwigilowania Pegasusem sędziego w Polsce
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał