List żelazny może być jedynym sposobem na szybki powrót kierowcy do kraju i wyjaśnienie sprawy.
Adwokat Bartosz Tiutiunik mówi „Rzeczpospolitej”, że dopóki jego klient przebywa za granicą, wydanie listu żelaznego jest możliwe (mimo uruchomienia procedury ekstradycyjnej).
List żelazny - co to jest
Czym jest taki list? To dokument uregulowany w art. 281 i kolejnych kodeksu postępowania karnego, który chroni przed tymczasowym aresztowaniem na terenie Polski. Ale nie tylko.
Osoby, której wydano taki list (podejrzanego czy oskarżonego przebywającego za granicą), nie można nie tylko tymczasowo aresztować, ale również pozbawić wolności w żadnej innej formie, np. zatrzymać celem przymusowego doprowadzenia do prokuratury.
List zapewnia konkretnej osobie pozostawanie na wolności w związku z postępowaniem, w którym wydano dokument. Przy czym podejrzany lub oskarżony musi złożyć oświadczenie, że stawi się do sądu albo do prokuratora w oznaczonym terminie. O wydaniu listu decyduje sąd.
List wydaje sąd okręgowy, który byłby właściwy miejscowo do rozpoznania sprawy o przestępstwo w pierwszej instancji w przypadku skierowania aktu oskarżenia, albo sąd okręgowy, w którego okręgu znajduje się sąd rejonowy właściwy rzeczowo do rozpoznania sprawy. Na postanowienie o odmowie wydania listu żelaznego przysługuje zażalenie.
Spraw dotyczących wydania listu żelaznego toczy się niewiele. Trwają średnio trzy, cztery miesiące.
Czytaj więcej
Pełnomocnik Sebastiana Majtczaka podejrzanego o spowodowanie wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, wystąpił o list żelazny dla swoje...
Sebastian M. nie chce ekstradycji. Podał trzy powody
Na razie w sprawie Sebastiana M. trwa procedura ekstradycyjna. Wniosek o ekstradycję do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich Sebastiana M. Zbigniew Ziobro podpisał 4 października. Tamtejszy sąd bada go pod względem formalnym. Od jego ostatecznej decyzji będzie można się odwołać. Nie stanie się to jednak z dnia na dzień. Do sprawy został wyznaczony skład sędziowski, ustalony termin posiedzenia, ustanowiony także na miejscu został obrońca dla kierowcy. Dużo zależy też od zgody na ekstradycję. Tej Sebastian M. nie wyraził.
Podał trzy powody. Po pierwsze – negatywne emocje społeczne, pojawił się klasyczny hejt, chęć zemsty, żądanie kary śmierci lub dożywocia za morderstwo trzech osób, oczekiwanie zmiany kwalifikacji na zabójstwo itd.
Po drugie – osobiste zaangażowanie prokuratora generalnego w tę sprawę, o czym świadczą liczne konferencje prasowe, które odbywały się na ostatniej prostej kampanii wyborczej. Tuż po wyborach one jednak zanikły.
I po trzecie – na skutek zmian, jakie nastąpiły w ostatnich latach w Polsce w wymiarze sprawiedliwości, doszło do podporządkowania sądów czynnikowi politycznemu. A jego wpływu na sprawę chciałby uniknąć Sebastian M.
Teraz tamtejszy sąd jest zmuszony zbadać każdą z przywołanych w odmowie okoliczności. Dopiero potem podejmie decyzję o ekstradycji.
Jak nieoficjalnie ustaliła „Rzeczpospolita”, kierowca jest już po pierwszym takim posiedzeniu sądu. Kolejne przed nim. Każdy z powodów odmówienia zgody na ekstradycję wymaga zbadania, a ze strony podejrzanego – uprawdopodobnienia.
Sebastian M. jest podejrzewany o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym 16 września 2023 r. zginęła trzyosobowa rodzina; małżeństwo z pięcioletnim dzieckiem. Przed wypadkiem kierowca miał poruszać się autem z prędkością ponad 300 km/h (pierwotnie podawano, że było to ponad 250 km/h).
Czytaj więcej
Sebastian M. uważa, że czeka go lincz, jego sprawa będzie sterowana przez prokuraturę, a sądy orzekną tak, jak chce MS.
Czytaj więcej
Do Naczelnej Rady Adwokackiej w Warszawie wpłynął wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec adwokata z Łodzi, który był pasażerem bmw...