To sedno piątkowej uchwały Sądu Najwyższego.

Czytaj także: Ośrodek dla "bestii" w Gostyninie - rzecznik pacjentów nie zgadza się z rzecznikiem praw obywatelskich

Sądy gdańskie uznały H.Ł. za osobę stwarzającą zagrożenie w rozumieniu ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób (zwanej ustawą o „bestiach"). Osoba taka może być pozbawiona wolności w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, ale ustawa pozwala też na orzeczenie nadzoru prewencyjnego bez umieszczania w ośrodku, a który środek wybrać, decyduje sąd cywilny.

Sąd orzekł najpierw nadzór połączony z nakazem leczenia mężczyzny, ale ten odmówił poddania się terapii. W tej sytuacji olsztyński komendant policji wniósł o umieszczenie go w ośrodku w Gostyninie jako osoby stwarzającej zagrożenie. Sąd Okręgowy w Olszynie orzekł w tej sprawie w składzie jednego sędziego.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku powziął z kolei wątpliwość, czy ustawowy obowiązek orzekania przez trzech sędziów na rozprawie z udziałem prokuratora i pełnomocnika w sprawie o uznanie kogoś za stwarzającego zagrożenie stosuje się także do umieszczenia go w ośrodku – gdy odmawia leczenia. Jest co do tego rozbieżność między sądami.

Do sprawy przyłączył się rzecznik praw obywatelskich, wskazując, że szerszy skład sądu uzasadnia to, że każda decyzja o stosowaniu tego środka dotyczy podstawowych dla niej wartości – wolności osobistej. Chodzi bowiem o faktyczne pozbawienie człowieka wolności. Takie orzeczenie wymaga zatem szczególnych gwarancji procesowych.

Także prokurator generalny uznał, że w tej sprawie właściwy jest skład trzech sędziów.

Sąd Najwyższy w podjętej uchwale przychylił się do tego stanowiska.

Sygnatura akt: III CZP 46/18

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ