Projektowane zmiany mają przeciwdziałać obarczaniu Polski i narodu polskiego odpowiedzialnością za zbrodnie dokonane w czasie II wojny światowej przez Trzecią Rzeszę niemiecką, co często powtarzają zagraniczne media.

Publiczne i wbrew faktom przypisywanie Polsce lub narodowi polskiemu udziału, organizowania lub współodpowiedzialności za zbrodnie Trzeciej Rzeszy zagrożone ma być karą do pięciu lat więzienia – w razie umyślności, a grzywną i ograniczeniem wolności – w razie nieumyślności.

Nowe narzędzia

Ponieważ ze skutecznością ścieżki karnej za granicą mogą być kłopoty, projekt noweli autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości daje IPN możliwość wytaczania procesów cywilnych o ochronę dobrego imienia Polski i narodu polskiego. Takie pozwy będą mogły składać także organizacje pozarządowe w ramach swoich zadań statutowych.

Ukoronowaniem regulacji ma być dodanie do konstytucji art. 28a, zapewniającego ochronę dobrego imienia RP oraz narodu polskiego. Problem w tym, że zmiana konstytucji to obecnie trudna rzecz. PiS może zmieniać niemal od ręki jedynie ustawy.

Praktyka pokaże, czy dzięki nowym rozwiązaniom rzeczywiście zniknie bądź zostanie poważnie ograniczone publiczne używanie określeń „polskie obozy koncentracyjne"czy „polskie obozy zagłady".

Nie wystarczy zakazać

– Dobrym ruchem jest wskazanie instytucji, które miałyby legitymację czynną do ochrony dobrego imienia Polski – mówi adwokat Krzysztof Czyżewski. – Trzeba jednak pamiętać, że zarówno postępowania cywilne, jak i karne w tych przypadkach będą się toczyć nie tylko w Polsce, a i wyroki polskich sądów muszą być egzekwowalne – dodaje.

Mec. Lech Obara, pełnomocnik strony polskiej w kilku takich sprawach, m.in. Zbigniewa Osewskiego, który pozwał wydawcę niemieckiego „Die Welt" za użycie określenia „polnische Konzentrationslager Majdanek" (polski obóz koncentracyjny Majdanek), uważa, że aby nowe przepisy były skuteczne za granicą, powinny się skupić na Holokauście. Zbrodnie te i to określenie są bowiem znane za granicą.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Dodajmy, że proces cywilny Osewskiego, jeszcze niezakończony, jak wiele innych w Polsce, trafia na rafy przez to, że sądy cywilne wymagają ścisłego związku poszkodowanego z inkryminowaną wypowiedzią, tzw. indywidualizacji szkody. Sądy nie dają ochrony za określenia „polski obóz", jeśli domaga się jej osoba niebędąca więźniem danego obozu. Uprawnienia dla IPN mogą tę przeszkodę usunąć.

Maciej Świrski, prezes Fundacji Reduta Dobrego Imienia, skupiającej się na zwalczaniu zniesławień narodu polskiego, nadzieję na poprawę wiąże z działalnością organizacji pozarządowych zarówno w kraju, jak i za granicą.

Trzeba dodać, że kryminalizacja samego określenia, np. „polski obóz", byłaby złym pomysłem. Istotny jest bowiem kontekst wypowiedzi i jej cel. Dosłownie kilka dni temu pełnomocnik w sprawie rodziny Władysława Szpilmana przeciwko autorce książki, w której przytoczono opinię, jakoby pianista służył w żydowskiej policji w warszawskim getcie, dla podniesienia rangi artysty użył słów, że dla świata jest on symbolem Holokaustu w Polsce. Nie znając kontekstu, ktoś mógłby się czepiać tych słów. Projektowana nowela nie posługuje się na szczęście ogólniejszymi sformułowaniami.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora, m.domagalski@rp.pl

Opinia

Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości

Zbyt często spotykamy się z określeniami „polskie obozy koncentracyjne", „polskie obozy zagłady", w ten sposób fałszowane są fakty historyczne, a z ofiary czyni się sprawcę. Dlatego chcemy stanowczo powiedzieć: dość oszczerstw i robienia z Polaków sprawców Holokaustu. Naszym obowiązkiem jest dbanie o dobry wizerunek i o dobre imię Polski za granicą. To również wielkie zobowiązanie wobec naszych przodków. A narzędziem dyscyplinującym będzie m.in. możliwość ubiegania się o wysokie odszkodowania za używanie takich sformułowań za granicą czy karne ściganie przed zagranicznym sądem za rasizm czy ksenofobię.