Coraz mocniej zaogniający się spór między europosłami oraz Komisją Europejską dotyczy obecnego statusu rozporządzenia, które pozwala na cięcia czy nawet redukcje funduszy unijnych (z budżetu UE i Funduszu Odbudowy) dla tych krajów Unii, gdzie dochodzi do naruszeń praworządności z „dostatecznie bezpośrednim wpływem na zarządzanie funduszami UE i ochronę interesów Unii" (lub takim „poważnym ryzykiem").

„Parlament Europejski ubolewa, że Komisja Europejska nie uruchomiła procedury określonej w rozporządzeniu o warunkowości praworządnościowej [„pieniądze za praworządność"] w najbardziej oczywistych przypadkach naruszeń praworządności. Europarlament zobowiązuje swego przewodniczącego, by wezwał Komisję do wypełnienia swych zobowiązań wynikających z niniejszego rozporządzenia. Europarlament, aby być przygotowanym, w międzyczasie niezwłocznie rozpocznie niezbędne przygotowania do ewentualnego postępowania sądowego przeciwko Komisji" – głosi projekt rezolucji, która będzie głosowana przez Parlament Europejski w przyszłą środę.

"Deutsche Welle" przypomina, że przepisy formalnie obowiązują już od stycznia, ale Komisja Europejska wciąż ich nie stosuje. Na szczycie UE w grudniu 2020 r. obiecano bowiem premierom Polski i Węgier, że Bruksela najpierw poczeka na wyrok TSUE, gdzie Warszawa i Budapeszt w marcu tego roku zaskarżyły przepisy „pieniądze za praworządność" jako niezgodne z traktatami unijnymi.

Jak pisze "DW" Parlament Europejski od początku deklarował, że nie godzi się z takim zamrożeniem reguły „pieniądze za praworządność". A już w marcu oficjalnie ostrzegał Komisję Europejska, że może zaskarżyć ją do TSUE za zaniedbywanie obowiązków, jeśli nie zacznie działać do 1 czerwca. Ale choć termin tego „ultimatum" minął w tym tygodniu, to Komisja tylko zamierza - w najbliższych dniach - przekazać europosłom do konsultacji projekt swych szczegółowych wytycznych, jak stosować rozporządzenie „pieniądze za praworządność".

– Nie ma uzasadnionego powodu, aby nadal odkładać stosowanie mechanizmu warunkowości. Te dywersyjne strategie są niedopuszczalne. Jesteśmy zdecydowani wnieść sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE, jeśli Komisja Europejska nie wywiąże się ze swych obowiązków – ogłosił w tym tygodniu Dacian Ciolos, szef frakcji „Odnowić Europę" łączącej liberałów i francuskich macronistów.

To właśnie klub „Odnowić Europę" stoi za projektem rezolucji grożącej Komisji skargą do TSUE, którą do dziś poparły również frakcje centrolewicy (m.in. niemieccy socjaldemokraci, SLD), zielonych oraz lewicy. Przeciwko są konserwatyści (m.in. PiS) oraz skrajnie prawicowa frakcja „Tożsamość i Demokracja". Natomiast największa, centroprawicowa frakcja Europejskiej Partii Ludowej (m.in. niemieccy chadecy, PO i PSL) do dzisiejszego popołudnia wciąż wahała się, czy już teraz tak mocno przypierać do muru von der Leyen w sprawie „pieniędzy za praworządność" - czytamy w "Deutsche Welle".