Wchodząca w życie jutro ustawa o bezpieczeństwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich ma sprawić, że polskie stoki staną się bezpieczniejsze. Mają być zadbane, dobrze przygotowane, oświetlone i pilnowane przez zarządzających.
– To krok w dobrym kierunku, choć jeszcze nie wszystko zostało uregulowane – oceniają prawnicy. Zwracają uwagę, że w Polsce na nartach jeździ prawie 3 mln osób.
Jazda z promilami to mandat
Ustawa wprowadza kary dla narciarzy i snowboardzistów, którzy wejdą na stok w stanie nietrzeźwości lub po spożyciu narkotyków. Grozić ma za to grzywna od 20 zł do 5 tys. zł.
– Ze stanem nietrzeźwości mamy do czynienia, gdy badanie wykaże zawartość alkoholu we krwi powyżej 0,5 promila. Policja w każdej chwili będzie mogła sprawdzić trzeźwość narciarza czy snowboardzisty, a nie tylko wtedy, kiedy dojdzie do wypadku – mówi Mariusz Wiaderny, specjalista od bezpieczeństwa na stoku. Kiedy zarządzający terenem narciarskim dojrzy pijanego miłośnika białego szaleństwa, może nakazać mu opuszczenie trasy. Najbardziej opornych zmusi do tego policja.
– To wszystko dla bezpieczeństwa innych narciarzy – tłumaczy „Rz" Mariusz Wiaderny. I przypomina, że brawurowa jazda, a o taką nietrudno po wypiciu alkoholu, jest najczęstszą przyczyną groźnych wypadków.
Ich poważnym konsekwencjom zapobiec też mają obowiązkowe kaski na głowach dzieci do lat 16. Zadbać o nie mają opiekunowie lub rodzice. Jeśli tego nie zrobią, zapłacą grzywnę od 20 zł do 5 tys. zł.
Aby do wypadków dochodziło rzadziej, narciarze i snowboardziści muszą poznać zasady korzystania z wyciągu czy stoku.
Wypadek do rejestru
Narciarze i snowboardziści, którzy będą świadkami wypadku, muszą natychmiast powiadomić o nim ratowników. Sam zarządzający stokiem każde takie zajście odnotuje w rejestrze wypadków. Wpisze do niego dane osoby, której udzielono pomocy, rodzaj urazu oraz dane ratowników.
– Wszystkie głosy krytyczne na temat tej ustawy płyną od osób, na które nałożono nowe obowiązki – mówi „Rz" Michał Wawrykiewicz, radca prawny. – A dzięki nowemu prawu także w Polsce powoli możemy zagwarantować europejski standard zimowego wypoczynku.
Nowa ustawa określa też dopuszczalne obciążenie narciarskiej trasy zjazdowej w zależności od jej trudności. Jeśli na stoku zrobi się zbyt gęsto, zarządzający zatrzyma wyciąg. Fakt, że mogą chwilowo pojawiać się kolejki, nie przeraża Ludwika Żukowskiego.
– Nie sztuka sprzedać jak najwięcej biletów i patrzeć, jak narciarze zjeżdżają w tłumie. To bardzo niebezpieczne – ocenia dla „Rz" radca prawny. Podkreśla też, że największym grzechem naszych narciarzy jest brak umiejętności. – Mało który decyduje się na profesjonalne lekcje nauki jazdy, a to podstawa bezpieczeństwa – uważa.
Rodzaje oznaczeń
Zanim zjedziesz, sprawdź kolor trasy
Zobacz » Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Bezpieczeństwo