W tym roku akademickim wszystkie uczelnie, które uzyskały pozytywną ocenę Polskiej Komisji Akredytacyjnej lub te, które mają prawo do nadawania stopnia doktora, mają uznawać doświadczenie zawodowe i wiedzę zdobytą poza uczelnią. Chodzi o zaliczenie na poczet studiów umiejętności i doświadczeń zgromadzonych np. w pracy.
– Na przykład osoba pracująca jako księgowy zaoszczędzi siły i czas niezbędne do studiowania podstaw rachunkowości, a posiadacz certyfikatów językowych nie będzie musiał uczestniczyć w zajęciach z danego języka obcego – wyjaśnia Jolanta Nowacka, rzecznik prasowy Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
Z nowych rozwiązań skorzystają osoby z minimum pięcioletnim doświadczeniem zawodowym po maturze lub z trzyletnim po studiach pierwszego stopnia.
Wygląda na to, że żak nie zaoszczędzi na uznawaniu kwalifikacji. Choć zwolni go to z części czesnego, to za uznanie wiedzy zdobytej poza uczelnią będzie musiał zapłacić.
– Opłata zależy od kosztu studiów na danym kierunku i liczby punktów ECTS na danym przedmiocie. Będzie wynosiła ok. 300 zł – mówi Aneta Adamska z biura prasowego UMCS.
– Wstępna formalna ocena dokumentów nic nie kosztuje. Chodzi o sprawdzenie, czy zainteresowani mają jakieś szanse przystąpić do oceny merytorycznej. Drugi etap kosztuje 500 zł i jeśli zakończy się pozytywnie, trzeba będzie zapłacić 70 zł za każdy rozliczony punkt ECTS – mówi mówi dr Tomasz Białas, prorektor Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. E. Kwiatkowskiego w Gdyni.
W ten sposób nie da się jednak zaliczyć całych studiów. Można maksymalnie zdobyć połowę puli punktów ECTS.
Z tego rozwiązania nie wszyscy skorzystają. Liczba osób, które uzyskały takie potwierdzenie na danym kierunku i poziomie kształcenia, nie będzie mogła przekroczyć 20 proc. ogólnej liczby studentów.
Chętnych na razie jest niewielu.
– Na naszej uczelni zgłosiło się 30 studentów z prośbą o zaliczenie zajęć – mówi Jolanta Nowacka.
Na innych uczelniach zgłosiła się garstka lub nikt.
Na uniwersytecie procedura uznawania efektów kształcenia została uruchomiona już w zeszłym roku.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, k.wojcik@rp.pl