W ostatnich miesiącach obywatele wiele razy zgłaszali RPO problemy związane z blokowaniem stron internetowych. Jest to możliwe na podstawie ustawy z 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu, a także ustawy z 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

RPO przypomina, że Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał hurtowe blokowanie dostępu do stron internetowych za środek skrajny, porównywalny do zakazu dostępu do gazety, czy stacji telewizyjnej. Według ETPCz blokowanie stron internetowych musi być zatem proporcjonalne i nie może naruszać wolności słowa.

Rzecznik nie kwestionuje samej potrzeby zachowania i utrzymywania narzędzi, które będą zapewniały respektowanie prawa, ochronę osobom, których prawa mogą być naruszane, a także bezpieczeństwo. Podkreśla jednak, że działania mające na celu blokowanie stron internetowych winny być ściśle określone oraz podlegać skutecznej kontroli przed ewentualnymi nadużyciami.

Tymczasem w polskim porządku prawnym przyjęto taki mechanizm blokowania stron internetowych, który stwarza ryzyko zarówno dla wolności słowa, jak też dla dostępu do informacji.

Istotnym problemem jest  brak informacji i uzasadnienia ze strony służb blokujących konkretną stronę dla podmiotów je prowadzących. Osoby czy podmiot, których strony zablokowano, mają ograniczone narzędzia proceduralne, dające im możliwość weryfikacji zasadności blokady.

- W niektórych sytuacjach, także zgłaszanych RPO, prowadzenie strony internetowej jest jedynym źródłem utrzymania. Zablokowanie strony bez jakiejkolwiek informacji o przyczynie blokady, a także okresie, na który zostanie zablokowana, może naruszać prawa i wolności obywatelskie - czytamy w wystąpieniu.

Czytaj więcej

Przepisy pozwalające na blokowania stron w internecie rodzą obawy biznesu i obywateli