Od 20 tys. do 100 tys. zł ma przysługiwać bliskim pacjenta w ramach świadczenia z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych (FKZM), jaki wprowadza ustawa o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta, której projekt trafił właśnie do konsultacji publicznych. Ustawa wprowadzić ma też system no-fault, czyli wyłączenie odpowiedzialności medyków za nieumyślne błędy.

200 tys. poza sądem

Od 2 tys. do 200 tys. zł wyniesie odszkodowanie za uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia, lub za zakażenie biologicznym czynnikiem chorobotwórczym. Świadczenie ma zapewnić rekonwalescencję i społeczne funkcjonowanie poszkodowanych. Rekompensaty przyzna Zespół ds. Świadczeń z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych przy Rzeczniku Praw Pacjenta, a wnioski będzie można składać w terminie roku od dnia, w którym wnioskodawca dowiedział się o śmierci pacjenta, rozstroju zdrowia czy o zakażeniu, acz nie później niż trzy lata od dnia zdarzenia.

Czytaj też:

F. Płużański: Pełny no-fault niemożliwy bez zmiany kodeksu karnego

Nowa ścieżka odszkodowawcza zastąpi obecną procedurę przed wojewódzkimi komisjami ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. Rekompensaty będą wypłacane szybciej i sprawniej niż w postępowaniach sądowych czy przed komisjami wojewódzkimi, a ich wysokość ma być określana na poziomie niższym niż w postępowaniach sądowych, ale wyższym niż w komisjach wojewódzkich, gdzie proponuje się nierzadko kwoty 1 zł lub 100 zł.

Warunkiem otrzymania rekompensaty jest brak dochodzenia odszkodowania na drodze sądowej. Będzie się o nie można ubiegać tylko wówczas, gdy niepożądane zdarzenie medyczne było niezawinione. Ustawa narzuca też obowiązek wprowadzenia systemu monitorowania zdarzeń niepożądanych, niezależnie od tego, czy szpital udziela świadczeń finansowanych ze środków publicznych czy nie. System ma prowadzony na dwóch poziomach – przez szpital i NFZ. Szpitale wyznaczą osobę do prowadzenie systemu i zarządzania ryzykiem zdrowotnym. Zdarzenia będą mogły być zgłaszane anonimowo, bo choć dziś część szpitali, np. akredytowane przez Centrum Monitowania Jakości, wdrożyła systemy monitorowania, „problemem jest zgłaszanie zdarzeń przez lekarzy". Ze względu na brak dostatecznej ochrony prawnej zgłaszane są zdarzenia niestanowiące zagrożenia dla pacjenta i takie, w których personel medyczny nie miał bezpośredniego udziału, np. upadki pacjentów czy wady sprzętu.

Zdaniem Filipa Płużańskiego, sekretarza Naczelnej Komisji Rewizyjnej Naczelnej Izby Lekarskiej, to zaledwie zalążek „no-fault", o który lekarze apelowali podczas zeszłorocznej manifestacji przeciwko zaostrzeniu kodeksu karnego: – No-fault, czyli wyłączenie odpowiedzialności medyków za nieumyślne błędy, wymagałby zmiany podstaw kodeksu karnego – mówi dr Płużański.

Medyk nie może się bać

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Zgadza się z nim Marcin Pakulski, były prezes NFZ i lekarz chorób płuc, który podkreśla, że medycy nie będą zgłaszać nieumyślnych błędów lekarskich, jeśli nie będą mieli pewności, że m.in. są chronieni przed odpowiedzialnością karną. I zwraca uwagę, że narzucenie na szpitale dodatkowego obowiązku raportowania zdarzeń niepożądanych i ich analizy nie uda się bez zachęt finansowych: – Jeśli dyrektor jakiegokolwiek szpitala powie zmęczonym pandemią lekarzom czy pielęgniarkom, że mają prowadzić rejestry, to po prostu się zwolnią – mówi dr Pakulski. Zauważa też, że szpitali nie stać na nowe systemy informatyczne.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Jolanta Budzowska, radca prawny reprezentujący poszkodowanych pacjentów

Zobaczymy, jak w praktyce będzie działać sprzężenie danych z systemu jakości, w tym pochodzących z wewnątrzszpitalnego systemu zapewnienia jakości i bezpieczeństwa oraz systemu świadczeń kompensacyjnych, z finansowym motywowaniem podmiotów przez NFZ. Czy nie będzie to rozwiązanie fasadowe, np. czy nie wystarczy samo prowadzenie systemu, niezależnie od jego rzetelności. Poza tym, system będzie miał ograniczoną wartość, jeśli opinie i doświadczenia pacjentów będą w corocznym raporcie jakości uwzględniane jedynie na podstawie kwestionariusza. Jak można rzetelnie monitorować jakość bez uwzględnienia i weryfikacji zgłoszonych przez pacjentów roszczeń albo toczących się w sądzie spraw o błąd medyczny i zgłaszanych tam przez poszkodowanych pacjentów zarzutów?

Według mnie podstawową wadą przyjętego rozwiązania jest brak możliwości zgłaszania niezgodności z SOP i zdarzeń niepożądanych przez pacjentów i ich rodziny. Coroczny raport jakości może więc być nadal wydmuszką – uwzględniać tylko wygodne dla wytłumaczenia zgłoszenie pochodzące od personelu.