Resort edukacji zmieni rozporządzenie z 17 listopada 2010 r. w sprawie zasad udzielania pomocy pedagogiczno-psychologicznej (DzU nr 228 poz. 1487), tak aby ograniczyć konieczność przygotowywania dokumentacji do niezbędnego minimum.
– Dla dzieci z orzeczeniem z poradni pedagogiczno-psychologicznej wychowawca będzie musiał zaplanować pracę na takich zasadach jak w szkołach specjalnych czy klasach integracyjnych – mówi minister Krystyna Szumilas.
Oznacza to, że będzie musiał stworzyć indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny. Dla dzieci zdolnych czy mających problemy z nauką nie będzie trzeba natomiast tworzyć odrębnych zespołów. Za właściwe wsparcie również odpowiedzialny będzie wychowawca. Wraz z innymi nauczycielami uczącymi w danej klasie będzie musiał przygotować odpowiednie dla niego formy pracy. Obecnie dyrektor musi powołać zespół dla każdego dziecka i wypełnić kilka dokumentów.
– Zniknie tworzenie dodatkowej dokumentacji, ale wcale nie oznacza to dodatkowego wsparcia dla dziecka. Placówka, która nie radziła sobie z pomocą ze względu na brak odpowiedniej wiedzy lub środków, dalej nie będzie sobie radzić – uważa Paweł Kubicki, społeczny rzecznik uczniów niepełnosprawnych.
Jego zdaniem w resorcie zabrakło refleksji o tym, że zespoły są w wielu przypadkach fikcją, i zamiast spróbować naprawić przyczyny, zamierza tylko zrezygnować ze źle funkcjonującego rozwiązania.
– Zasadnicza nie jest kwestia dokumentacji, ale pozorowanie działań wynikające głównie z braku dodatkowych środków idących z samorządu za dzieckiem i realnego wsparcia specjalistów spoza szkoły, np. logopedów, psychologów z poradni – podkreśla Kubicki.
Wiele biurokracji powstaje także dlatego, że dyrektorzy chcą mieć na wszystko podkładkę. Myślą, że jeśli mają dokument, to są bezpieczni na wypadek kontroli.
– Szkoła musi mieć dokumenty, które są niezbędne i potrzebne w określonych sytuacjach. Ale nie ma potrzeby nadmiernego dokumentowania wszystkiego, co się dzieje. Dyrektorzy o tym często zapominają – wyjaśnia Krystyna Szumilas.
To jednak wizytatorzy często żądają dokumentów, których dyrektor nie ma obowiązku posiadać. Ma je, bo wie, że urzędnicy tego wymagają. Wskazują na to nawet dane resortu z analizy arkuszy z kontroli prawnych przeprowadzonych w szkołach.
– Rzeczywiście, tak się zdarzało w pierwszych kontrolach. Dlatego nowy system nadzoru jest nastawiony również na monitorowanie tego, co się dzieje w kuratoriach. Arkusze kontroli są analizowane pod kątem prawidłowości wpisywania zaleceń. Chcemy, aby przestały się w nich pojawiać takie, które nie mają uzasadnienia w obowiązującym prawie – mówi minister Szumilas.