Segregacja pacjentów (triaż) nie jest nowa w systemie ratownictwa.
– Rozwiązanie to funkcjonuje na całym świecie – twierdzą eksperci.
Pacjenci przyjeżdżający w karetkach lub samodzielnie na oddział ratunkowy są klasyfikowani do trzech grup. Ostre przypadki dostają czerwoną opaskę, pilne żółtą, a stabilne zieloną. Opaski pacjentom zakłada pielęgniarka. Tak to działa np. w Pomorskim Centrum Traumtologii. Z kolei Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie przestał używać opasek, segreguje pacjentów umownie.
Zgłaszającym się pacjentom opaski przydziela pielęgniarka triażowa
Szpitale, które wprowadziły triaż na swoich oddziałach ratunkowych, można policzyć na palcach jednej ręki. Selekcja pacjentów jest w Polsce nowością. Nic więc dziwnego, że budzi obawy pacjentów.
Sami wprowadzają
– System pomocy w ratownictwie trzeba sprawnie zorganizować. Mechaniczna segregacja powinna działać tylko gdy jest natłok pacjentów na ostrym dyżurze – mówi Tomasz Szelągowski z Federacji Pacjentów Polskich.
Te szpitale, które wprowadziły system segregacji, wyszły nieco przed szereg. Obowiązek jego wdrożenia przewiduje art. 43 ust. 2 ustawy o państwowym ratownictwie medycznym z 2006 r. Zgodnie z nim minister zdrowia powinien ustalić w specjalnym obwieszczeniu zasady segregacji medycznej, czyli kolejność udzielania pomocy poszczególnym osobom będącym w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego i ich transportu. Ten sam przepis ustawy przewiduje, że minister powinien również wydać standardy postępowania dla ratowników medycznych w specjalnym obwieszczeniu.
– Kłopot w tym, że minister do tej pory nie wydał obwieszczenia. W związku z tym tylko nieliczne szpitale wprowadziły system – mówi Marcin Mikos z Polskiego Towarzystwa Prawa Medycznego.
– Nie zrobił tego i dlatego ciągle brakuje przepisów wskazujących ratownikom, jak postępować z pacjentem – mówi Marcin Mikos.
Do triażu są natomiast zobowiązane centra urazowe. Są to wysoko specjalistyczne jednostki wydzielone w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Powinny leczyć tylko poszkodowanych z obrażeniami wielonarządowymi. Są to najczęściej ofiary wypadków wymagające szybkiej diagnostyki i specjalistycznej pomocy. Dlatego pacjenci, którzy trafiają do centrów urazowych, są dokładnie selekcjonowani.
Dyrektorzy szpitali uznali, że skoro ten system sprawdza się w centrach urazowych, warto wprowadzić go na oddziałach ratunkowych.
Sposób na długi
Segregacja ma być także sposobem na racjonalizację kosztów na oddziałach ratunkowych. Nie od dziś wiadomo, że generują one lecznicom największe długi. Zgodnie z przepisami ustawy o działalności leczniczej i ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej szpital nie może odmówić pomocy pacjentowi. Jeśli przyjdzie po nią na ostry dyżur, lekarze muszą go skierować jeszcze tej samej doby na badania, np. tomografię. W ten sposób, nawet jeśli lecznica wyczerpała już kontrakt z NFZ na daną usługę, i tak musi wykonać badania. Tak tworzą się nadwykonania.
Minister zdrowia od dawna obiecuje nowelę ustawy o ratownictwie medycznym, która ma nieco uzdrowić system.