Do Narodowego Funduszu Zdrowia pacjenci złożyli już 32 wnioski o zwrot kosztów leczenia za granicą. Najwięcej wpłynęło do oddziału śląskiego. Tam wszyscy chorzy chcą zwrotu opłat za operację usunięcia zaćmy. Tej poddawali się m.in. w Czechach. Na Pomorzu jeden pacjent żąda zwrotu pieniędzy za leczenie onkologiczne, a na Mazowszu za pobyt na oddziale neurochirurgii w zagranicznym szpitalu.
Rząd zniechęca
– Biorąc pod uwagę kilkunastomiesięczne kolejki, jakie są u nas w kraju, tych wniosków jest bardzo mało. Wygląda więc na to, że kampania rządowa zniechęcająca ludzi do leczenia się za granicą odniosła sukces – mówi Tomasz Szelągowski z Federacji Pacjentów Polskich.
32 wnioski o zwrot kosztów leczenia za granicą wpłynęły do NFZ
Zastrzyk z apteki
Niektórzy chorzy nie poddają się jednak. W Małopolsce po bezskutecznym wezwaniu NFZ do zapłaty 3 tys. zł za operację zaćmy wykonaną w Czechach pacjent skierował sprawę do sądu. I sąd orzekł w postępowaniu upominawczym na jego korzyść, nakazując funduszowi zwrot kosztów leczenia. Sprawa będzie nadal w toku, bo NFZ wniósł sprzeciw do sądu.
Do batalii z funduszem szykują się kolejne osoby.
– Wezwałem właśnie centralę NFZ do zapłaty 5 tys. zł za zastrzyki i wizytę lekarską, z których pacjent musiał skorzystać podczas służbowego wyjazdu do Wielkiej Brytanii – mówi adwokat Bartłomiej Kuchta, który występuje w imieniu mężczyzny chorego za reumatoidalne zapalenie stawów. Tłumaczy, że chciał on nawet zabrać ze sobą leki z Polski na wyjazd, ale w szpitalu (bo u nas tylko szpital wydaje te leki) nie zapewnili mu ich na czas. Pacjent poszedł więc do brytyjskiego lekarza, dostał receptę i kupił zastrzyki w aptece.
Minister zdrowia powtarza od kilku miesięcy, że skoro rząd nie wprowadził jeszcze dyrektywy o transgranicznym leczeniu, to chorzy nie mają prawa korzystać z jej przywilejów. Czyli nie mogą poddawać się w dowolnym kraju UE zabiegom lub badaniom, licząc na to, że krajowy ubezpieczyciel zwróci koszty usługi w wysokości, w jakiej zapłaciłby za dane świadczenie w kraju.
Kłopot polega na tym, że przepisy dyrektywy obowiązują już w krajach członkowskich od października 2013. W związku z tym zarówno rzecznik praw obywatelskich, jak i wielu prawników uświadamiało chorych, że mają prawo do zagranicznego leczenia, bo prawo unijne ma pierwszeństwo przed polskim.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.nowosielska@rp.pl