Jak mówił Bilewicz, nie obawia się konsekwencji przejęcia szefostwa Prokuratury Krajowej w sytuacji, gdy PiS zarzuca  że prezydent nie wyraził pisemnej zgody na zmianę prokuratora krajowego. 

– Ja tego tak nie oceniam. Jeżeli chodzi o moje umocowanie, jestem umocowany decyzją premiera – wskazał. W jego opinii PiS próbowało zabetonować układ w prokuraturze.

Czytaj więcej

"Porządków" w Prokuraturze Krajowej ciąg dalszy

Bunt w prokuraturze wzniecili funkcyjni

Bilewicz był też pytany o bunt w prokuraturze.  Przyznał, że prokuratorzy regionalni i naczelnicy wydziałów zamiejscowych „skierowali wystąpienie protestacyjne”, jednak działania, które podejmuje jako prokurator krajowy — zwłaszcza dotyczące współpracy z pionem do zwalczania przestępczości zorganizowanej czy zmianą prokuratorów regionalnych - przebiegają normalnie.  

– Wszystko odbywa się bez większych zakłóceń. Nie dochodzi do okupacji gabinetów czy budynków – powiedział Jacek Bilewicz.

Zdaniem Bilewicza, bunt objął prokuratorów funkcyjnych, którzy byli dodatkowo wynagradzani.

- Te dodatki wiązały się m.in. z nagrodami corocznymi czy dodatkami specjalnymi. Przy czym to praktyka ostatnich ośmiu lat. To nie miało miejsca przed 2016 rokiem. Prokuratorzy jako grupa zawodowa są dobrze wynagradzani. Natomiast to co myśmy zastali, to były wydatki ponad miarę – stwierdził prokurator krajowy.