Sprawy odzyskiwania „zaginionych” środków należących do rzekomo niewypłacalnych dłużników dają od lat zajęcie prawnikom, detektywom gospodarczym i windykatorom. Jednak sankcje nałożone na rosyjskie firmy wspomagające agresję na Ukrainę sprawiły, że eksperci od tych spraw mogą wkrótce znaleźć nowe zajęcie, związane z odzyskiwaniem środków rosyjskich firm, ukrytych w międzynarodowych strukturach korporacyjnych. Tej problematyki dotyczyła międzynarodowa konferencja „Asset Recovery CEE”, zorganizowana przez międzynarodową wywiadownię gospodarczą Bearstone oraz kancelarie CMS i Clifford Chance.
Władze Unii Europejskiej i krajów członkowskich szybko wydały przepisy o zamrażaniu majątków oligarchów wspierających Kreml, ale powinny jeszcze stworzyć bazę prawną dla ich konfiskaty i ich przeznaczenia na odbudowę Ukrainy.
Czytaj więcej
Próby wykorzystania brytyjskich sądów przez rosyjskich oligarchów są wręcz bezwstydne. Najbardziej jaskrawym przypadkiem jest proces wytoczony prze...
– Te środki powinny być zgromadzone w specjalnym funduszu czy też banku. Może mieć siedzibę w Wielkiej Brytanii, gdzie są ulokowane miliardy funtów rosyjskich firm, ale siedzibą może być też Polska – uważa Tadeusz Kościński, były minister finansów.
Ukraina już wprowadziła swoje krajowe procedury zajmowania rosyjskich majątków i ich przeznaczania na cele odbudowy, a unijne prawo wciąż ogranicza się do zamrażania środków.
– Mało prawdopodobne, by nakłonić Rosję w drodze wyroków sądowych do zapłacenia za szkody wojenne. Ale konfiskata rosyjskich majątków w Europie jest możliwa, a my możemy służyć doświadczeniami z naszego kraju – zauważyła Olga Szenk, prawniczka z kijowskiego biura kancelarii CMS.
Inni uczestnicy konferencji podkreślali, że proces konfiskaty majątków i przekazywania ich do nowego funduszu powinien być transparentny i przewidywać wynagrodzenia dla prawników zaangażowanych w te sprawy, zarówno ze struktur rządowych, jak i prywatnych kancelarii.
– Do niedawna w brytyjskich instytucjach rządowych pracowało 37 prawników zajmujących się tylko sprawami sankcji wobec rosyjskich firm, ale właśnie powiększono tę liczbę do ponad stu. A to też może nie wystarczyć – powiedział Andrew de Roy z Bearstone.
Z kolei Alistair Jones, prawnik w brytyjskiej kancelarii Peters & Peters Solicitors, zauważył, że o skali zadań dla prawników świadczy sama tylko objętość przepisów dotyczących sankcji.
– Przed wybuchem wojny przepisy te zajmowały 72 strony, a teraz ponad 400 – wyliczał Jones.
Niestety, rosyjskie firmy skutecznie omijają wprowadzone dotychczas unijne sankcje. Dzieje się tak za sprawą rozbudowanych struktur korporacyjnych, obecnych w wielu krajach, także w naszym.
– Często trudno zidentyfikować ukryte środki, bo te struktury są np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Egipcie czy Turcji, gdzie nie wszystkie dane o funkcjonowaniu biznesu są transparentne – mówi Paddy Beiner, szef Bearstone.