– Rozpoczynamy dyskusję na temat przepisów w szerokim gronie – zapowiedziała minister zdrowia Ewa Kopacz. – Będziemy szukali takich rozwiązań, które sprawią, że osoby, które stać na ubezpieczenie dodatkowe, nie będą wypychać z kolejki do świadczeń medycznych tych, których na nie nie stać.
Resort liczy, że stanie się odwrotnie – dzięki umożliwieniu płacenia za szybszy dostęp do leczenia skrócą się kolejki pacjentów oczekujących na zabiegi.
W ramach dodatkowych ubezpieczeń można też będzie zapłacić za zabieg w wyższym standardzie lub takie leczenie, którego nie oferuje NFZ.
– Wbrew pozorom jest tu duże pole do działania ubezpieczycieli – uważa Kopacz. – Ubezpieczeniem publicznym nie jest objęte wiele zabiegów, np. stomatologicznych czy rehabilitacyjnych – tłumaczy Kopacz.
Ministerstwo przedstawiło założenia nowych rozwiązań na konferencji Polskiej Izby Ubezpieczeń. W ciągu kilku dni projekt zostanie przedstawiony na stronie resortu. Wiceminister zdrowia Jakub Szulc ujawnił już dwa rozwiązania, które mają się w nim znaleźć: po pierwsze osoby, które wykupią dodatkową polisę, będą mogły liczyć na ulgę w podatku dochodowym. Nie wiadomo, jak wysoka miałaby to być ulga i czy będzie można liczyć na odpis od dochodu czy od podatku (to drugie rozwiązanie jest bardziej korzystne dla podatnika).
Druga propozycja to umożliwienie opłacania składek na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne z funduszu pracowniczego (prowadzą go obowiązkowo wszystkie duże firmy). W tej chwili z tego funduszu można opłacić pracownikom tylko abonament na leczenie, a nie ubezpieczenie zdrowotne. – Ta propozycja nie powinna nikogo zaskoczyć, była o niej mowa niemal we wszystkich projektach przepisów dotyczących ubezpieczeń dodatkowych – stwierdził Szulc. Co na to eksperci? – Istnieje duże ryzyko, że polisy zdrowotne w takim kształcie, jaki proponuje rząd, będą po prostu ubezpieczeniem od niewydolności publicznego systemu służby zdrowia – mówił Konstanty Radziwiłł, prezydent Stałego Komitetu Lekarzy Europejskich.
– W tej chwili jest to główny powód, dla którego ludzie wykupują ubezpieczenie – wtórował mu Adam Pustelnik, prezes grupy ubezpieczeniowej Signal Iduna, która takie polisy oferuje. Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich uznał, że te rozwiązania nie przyniosą dodatkowych środków służbie zdrowia: – Apelowałbym o bardziej odważne pójście w kierunku decentralizacji NFZ. Służbie zdrowia potrzebna jest konkurencja płatników. Rozwiązania rządowe to dobry krok, ale na nim skończyć się nie może.
Resort zdrowia szacuje, że Polacy z własnej kieszeni wydają na leczenie ok. 20 – 30 mld zł rocznie. Liczy, że po zmianie przepisów choć część tej kwoty przeznaczą na polisy zdrowotne.