Gdy we wtorkowy wieczór spływały wyniki wyborów i stawało się jasne, że Partia Republikańska traci większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie, w jej szeregach rozpoczęły się rozliczenia.
Wiceprezydent JD Vance w środę wieczorem jako przyczynę utraty kontroli nad obiema izbami wojnę z Iranem. Zasugerował też, że konflikt mógł nie być wart politycznej ceny, jaką była utrata większości w Senacie. „Przegraliśmy z powodu wojny. Sam prezydent powiedział to wczoraj wieczorem” – napisał na X. „Jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o nasz kraj. Do tych, którzy są źli z powodu wyników wyborów […] przekujmy ten gniew w działanie i wróćmy do pracy nad ratowaniem naszego kraju” – zaapelował.
Czytaj więcej
Donald Trump przyznał, że wojna z Iranem mogła przyczynić się do porażki republikanów w wyborach środka kadencji, ale przekonywał, że nie miał wybo...
Co przesądziło o wygranej demokratów. „Tu chodziło o niego”
Jak donoszą media, w tym „New York Magazine” czy „The New York Times”, wielu republikanów stwierdziło, że utrata przez partię kontroli nad Izbą Reprezentantów i Senatem była bezpośrednim skutkiem szeregu decyzji podjętych przez prezydenta w roku poprzedzającym wybory. Wskazywali na politykę celną Trumpa oraz jego decyzję o zaangażowaniu kraju w niepopularną wojnę w Iranie, która doprowadziła do wzrostu cen. Kwestionowali też jego instynkt polityczny, przekonując, że zmniejszył szanse swojej partii na zwycięstwo, popierając słabych kandydatów i odbywając w ostatnich tygodniach kampanii mało przekonującą serię wystąpień wyborczych. – Tu chodziło o niego [prezydenta] – powiedział w rozmowie z „The New York Times” Don Bacon, republikanin z Nebraski.
Wyniki wyborów do Izby Reprezentantów w USA
Prezydent Trump stwierdził we wtorkowym wywiadzie dla „The New York Times”, że porażka republikanów wynikała z tego, że on sam nie kandydował. – Ponieważ mnie nie było na karcie do głosowania, nie udało nam się zmobilizować wystarczającej liczby ludzi do głosowania – powiedział. Natomiast w wywiadzie dla „Wall Street Journal” przyznał, że jednak wojna w Iranie częściowo przyczyniła się do porażki kandydatów jego partii.
Trump przekonywał, że nie odbiera wyniku wyborów jako ciosu wymierzonego w niego osobiście. – To były najlepsze dwa lata w historii amerykańskiej prezydentury pod względem gospodarki i wszystkiego, co zrobiliśmy – powiedział Trump w rozmowie telefonicznej transmitowanej na żywo przez Fox News.
Czytaj więcej
Republikanie stracili kontrolę nad Kongresem, a JD Vance wskazuje winnych wyborczej klęski. „Przegraliśmy z powodu wojny” – oświadczył wiceprezyden...
Republikanie rozczarowani. Ale wciąż wierzą w partię i wizję
Nowojorscy republikanie, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”, są rozczarowani wynikami wyborów. Nadal jednak popierają prezydenta i wierzą w przyszłość swojej partii. Przyznają przy tym, że potrzebuje ona zmian – zarówno w doborze kandydatów, jak i sposobie komunikowania się z wyborcami.
– W skali całego kraju nie spodziewaliśmy się, że demokraci wygrają aż tak zdecydowanie. Było wiele niespodzianek, przegrana gubernatora Teksasu była dużym zaskoczeniem – mówi Mary Glynn, przewodnicząca klubu republikańskiego w Rockaway na nowojorskim Queensie, zaangażowana we wspieranie lokalnych kandydatów partii.
Wyniki wyborów do Senatu w USA
Jej zdaniem na wyniku zaważyła również niechęć części wyborców do samego prezydenta. – Trump jest bardzo bezpośredni, twardy, a ludziom się to nie podoba […] Słyszała pani o syndromie obsesyjnej niechęci do Trumpa. Niektórzy po prostu go nie lubią i nie będą na niego głosować. Nie zagłosują też na ludzi, których on popiera – tłumaczy.
Glynn przyznaje jednak, że główną przyczyną porażki republikanów były obawy Amerykanów o własne finanse. – Ktoś kiedyś słusznie powiedział: „Głupcze, chodzi o gospodarkę”. Zawsze chodzi o gospodarkę – mówi republikanka. Uważa, że wyborcy obarczyli odpowiedzialnością Trumpa jako twarz partii i najważniejszą postać w kraju. Przekonuje zarazem, że prezydent pracuje nad poprawą sytuacji, ale potrzebuje więcej czasu.
Czytaj więcej
Prezydent USA Donald Trump zastanawia się, czy Pete Hegseth powinien pozostać na stanowisku sekretarza wojny. Jak informuje CBS News, po dotkliwej...
– Trump mówił, że tymczasowo ceny pójdą w górę, ale potem spadną […]. Myślę więc, że ludzie są niecierpliwi i chcieli, żeby zmiany nastąpiły szybciej […]. Nie udało mu się wystarczająco szybko poprawić sytuacji. A kiedy demokraci obiecują wyborcom różne darmowe rzeczy, takie jak opiekę zdrowotną, opiekę nad dziećmi, edukację, żeby zdobyć władzę, to ludziom chyba trudno zagłosować przeciwko nim. Ale ktoś będzie musiał za to zapłacić – mówi Glynn.
Część republikanów broni decyzji Trumpa. „Historia oceni go pozytywnie”
Wśród działań i postulatów prezydenta, które popiera, wymienia zamknięcie granic oraz SAVE America Act, przewidujący obowiązek dokumentowania obywatelstwa przy rejestracji do głosowania i okazywania dokumentu tożsamości ze zdjęciem podczas wyborów federalnych. Zdaniem zwolenników projektu dodatkowe wymogi pomogłyby zapobiegać głosowaniu osób bez amerykańskiego obywatelstwa. Glynn docenia również wsparcie Trumpa dla sektora centrów danych, w którym sama pracuje.
Broni także jego polityki zagranicznej i gospodarczej. Wojnę z Iranem uważa za uzasadnioną i przekonuje, że „w szerszej perspektywie historia oceni go pozytywnie”. Polityka celna jest jej zdaniem konieczna do odbudowy amerykańskiego przemysłu, choć na jej efekty trzeba poczekać. – Przez wiele lat reszta świata w zasadzie nas wykorzystywała. Nakładano na nas cła, a my zazwyczaj nie odpowiadaliśmy tym samym. Przyszedł Trump i stwierdził, że odpowiemy takimi samymi cłami, żeby zapewnić uczciwe zasady i odzyskać miejsca pracy oraz zakłady produkcyjne, które straciliśmy, a także firmy, które stąd wyjechały – mówi Glynn.
John Patrick Healy, przewodniczący Woodside GOP Club, który sam ubiegał się o mandat w Senacie stanu Nowy Jork, mówi, że popiera Donalda Trumpa w wielu kwestiach. – Zrobił wiele dobrych rzeczy. Ale były obietnice, z którymi szedł do wyborów, a których nie spełnił […]. Demokraci to wykorzystali w swoim przekazie, ale tak naprawdę nie przedstawili propozycji, co zamierzają zrobić ani jak rozwiążą problemy – mówi.
Czytaj więcej
Donald Trump jest zawodnikiem, którego pozornie beznadziejne sytuacje czynią dla rywali kimś wyjątkowo trudnym do pokonania. Może pogubić się z pow...
Podobnie jak Glynn wskazuje na koszty życia, ale inaczej ocenia znaczenie wojny z Iranem. – Ludzie są niezadowoleni z cen benzyny, kosztów żywności i inflacji. Wojna jeszcze pogłębiła te problemy […]. Ludzie chcieli zmiany. Demokraci tak naprawdę nie prowadzili kampanii przeciwko skrajnie prawicowym wartościom — w całym kraju skupili się na Trumpie, jego winiąc za wszystko. Ten przekaz trafił do wielu wyborców, także do części osób po prawej stronie, które nie chciały tej wojny – mówi Healy.
Amerykanie wystawili ocenę prezydenturze Donalda Trumpa
Przyznaje, że wybory były referendum nad prezydenturą Trumpa. – Stanowi politycy, gubernatorzy, ktokolwiek stawał po jego stronie, był narażony na ataki – mówi Healy. Jego zdaniem wynik można było przewidzieć: podobnie jak dwa lata wcześniej wyborcy ukarali partię sprawującą władzę za problemy, które najbardziej odczuwali. W 2024 r. republikanom pomogło niezadowolenie z sytuacji na południowej granicy i obietnica jej uszczelnienia. Tym razem przeciwko nim zadziałały wojna oraz wysokie ceny.
– Wielu republikanów wyrażało swoje obawy i sprzeciw wobec tego, co się działo. Teraz będzie więcej głosów niezadowolenia, również wśród republikanów. Przewiduję, że będą winić Trumpa – mówi Healy.
Mimo to nadal wierzy w partię, w której widzi wiele osób zasłużonych dla kraju. Zaznacza jednak, że demokratyczna większość w obu izbach Kongresu ograniczy możliwości realizowania programu Trumpa w drugiej połowie kadencji.
Teraz czas na wyciąganie wniosków. Republikanie mówią o lepszej komunikacji
Oboje rozmówców uważają, że republikanie powinni wyciągnąć wnioski z porażki. Zdaniem Glynn partia „powinna dokładnie przyjrzeć się sobie i zastanowić, w jakim kierunku chce iść”. – Powinna być lepiej zorganizowana, tak jak demokraci, i iść naprzód. Powinna wystawiać lepszych kandydatów i prawdopodobnie lepiej wyjaśniać ludziom ważne kwestie – mówi.
Healy podkreśla z kolei potrzebę powrotu do spraw codziennych. – Jako partia republikanie będą musieli bardziej skupić się na podstawowych potrzebach swoich wyborców i zwykłych Amerykanów: ludzi, którzy zmagają się z wysokimi cenami benzyny i żywności oraz martwią się o swoją przyszłość. Musimy wrócić do naszych korzeni i skoncentrować się na amerykańskich pracownikach i rodzinach – przekonuje.
Oboje z nadzieją patrzą w przyszłość. – Jestem optymistką. Mamy konstytucję, Ameryka jest jednym z najlepszych krajów na świecie […]. Trump może wetować ustawy oraz za pomocą dekretów wykonawczych realizować swoją agendę […]. Teraz demokraci znajdą się pod lupą i pokażą swoje prawdziwe oblicze. Niektóre z ich pomysłów mogą okazać się niedobre dla kraju – mówi Glynn. Ostrzega przed rosnącymi w siłę demokratycznymi socjalistami.
Zdaniem Healy’ego to właśnie demokratyczni socjaliści i ich agenda sprawią, że Amerykanie zwrócą się z powrotem w stronę republikanów. – Odbudujemy partię i wrócimy na właściwe tory – zapowiada natomiast Healy i dodaje, że w kolejnych wyborach prezydenckich poparłby JD Vance’a, jeśli ten zdecyduje się kandydować.