Prezydent USA Donald Trump wezwał do zakończenia liczenia głosów w wyborach do Senatu na Alasce i ogłoszenia zwycięstwa republikanina Dana Sullivana. Choć po przeliczeniu około 74 proc. głosów prowadzi jego demokratyczna rywalka Mary Peltola, Trump uważa, że głosy oddane na dwóch pozostałych kandydatów powinny trafić do urzędującego senatora.

„Głosy oddane na Fałszywego Dana Sullivana oraz na drugiego podstawionego figuranta, którego Demokraci wstawili na kartę do głosowania, powinny natychmiast zostać przekazane PRAWDZIWEMU Danowi Sullivanowi, a wybory są zakończone – on z łatwością wygrywa” – napisał Trump na platformie Truth Social.

„Nie ma innego uczciwego rozwiązania! Prezydent DJT” – dodał.

Dwóch Sullivanów na karcie do głosowania. Trump oskarża demokratów

Kontrowersje wokół wyborów na Alasce dotyczą startu Daniela J. Sullivana Jr., mało znanego kandydata, którego imię i nazwisko są niemal identyczne z danymi urzędującego senatora.

W wyborach wystartował również Gerald Heikes, członek Partii Republikańskiej. Według „New York Timesa” obaj zostali nakłonieni do kandydowania przez demokratów, którzy chcieli w ten sposób odebrać głosy republikańskiemu senatorowi.

Podobne działania były w przeszłości stosowane przez obie amerykańskie partie i nie są nielegalne. Mimo to federalna i stanowa prokuratura wszczęły śledztwo karne dotyczące okoliczności zgłoszenia kandydatów. Sąd Najwyższy Alaski dopuścił Daniela J. Sullivana Jr. do udziału w wyborach.

Czytaj więcej

Dwóch Sullivanów na karcie wyborczej. Sąd odrzucił wniosek administracji Trumpa

Po przeliczeniu około 74 proc. głosów Mary Peltola uzyskuje 48,2 proc. poparcia, a Dan Sullivan – 47,9 proc. Różnica między nimi wynosi zaledwie 637 głosów.

Gerald Heikes zdobył dotychczas 2,3 proc. głosów, natomiast Daniel J. Sullivan Jr. – 1,7 proc. Łącznie obaj uzyskali więc poparcie większe niż przewaga demokratycznej kandydatki nad urzędującym senatorem.

Na Alasce obowiązuje jednak ordynacja preferencyjna. Wyborcy mogą wskazywać nie tylko swojego faworyta, ale również kolejnych kandydatów w preferowanej kolejności.

Czytaj więcej

Republikanie naciskają na Trumpa, by zmienił politykę po porażce w wyborach

Jeżeli żaden z kandydatów nie uzyska ponad 50 proc. głosów, eliminowany jest kandydat z najmniejszym poparciem, a jego głosy przekazywane są pozostałym zgodnie z kolejnymi preferencjami wyborców. Procedura jest powtarzana do wyłonienia zwycięzcy.

Oznacza to, że głosy oddane na Heikesa i Sullivana Jr. nie mogą zostać automatycznie doliczone do wyniku urzędującego senatora, czego domaga się Trump.

Czytaj więcej

Donald Trump: Gdybym był na kartach wyborczych to byśmy wygrali

Według analizy portalu Alaska Beacon zastosowanie systemu preferencyjnego może jednak przynieść republikaninowi około 860 dodatkowych głosów. Z kolei „New York Times” i VoteHub oceniają, że głosy, które pozostają do przeliczenia, powinny sprzyjać Peltoli.

Gubernator Alaski Mike Dunleavy zapowiedział w czwartek, że ustalenie ostatecznego wyniku potrwa jeszcze kilka dni. Duża partia głosów ma zostać podliczona we wtorek, a kolejna napłynie w następny piątek.

Demokraci przejmują Kongres. Dwa mandaty w Senacie nadal nierozstrzygnięte

Alaska jest jednym z dwóch stanów, w których nie rozstrzygnięto jeszcze wyborów do Senatu USA.

Drugim jest Mississippi, gdzie demokrata Scott Colom niespodziewanie prowadzi z republikańską senator Cindy Hyde-Smith. Różnica wynosi zaledwie 724 głosy, czyli 0,1 punktu procentowego. Według analiz większe szanse na ostateczne zwycięstwo ma Colom.

Wyniki tych dwóch pojedynków nie zmienią już jednak układu sił w Kongresie. Demokraci zapewnili sobie kontrolę nad obiema izbami amerykańskiego parlamentu.

Czytaj więcej

Trump po porażce republikanów: Nie udało się przenieść tej miłości

W Senacie mają zagwarantowane co najmniej 54 ze 100 mandatów. W Izbie Reprezentantów zdobyli już co najmniej 247 miejsc, podczas gdy republikanie – 153. Los 35 mandatów pozostaje nierozstrzygnięty.

Według prognozy NBC News demokraci mogą ostatecznie uzyskać 259 miejsc w Izbie Reprezentantów. Byłaby to największa przewaga którejkolwiek z partii w tej izbie od 1990 roku.

Dla Donalda Trumpa oznacza to konieczność współpracy z opozycyjnym Kongresem przez ostatnie dwa lata jego kadencji.