Jak donoszą w czwartek izraelskie media, partia Ra’am, reprezentująca głównie arabskich wyborców, oraz partia Demokratów poparły Gadiego Eisenkota w jego staraniach o utworzenie nowego rządu Izraela.

Tymczasem Zjednoczony Judaizm Tory – ugrupowanie tradycyjnie sprzymierzone z ustępującym premierem Izraela Beniaminem Netanjahu i partią Likud, której przewodzi – odmówiło poparcia któregokolwiek z kandydatów w wyborach parlamentarnych.

Gadi Eisenkot, były szef izraelskiego sztabu generalnego, może zdobyć tym samym większość parlamentarną, wciąż jednak na drodze do utworzenia izraelskiej koalicji rządowej stoi mu wiele przeszkód, w tym kwestia podejścia ugrupowań do Hamasu. Prezydent Izraela Jicchak Herzog oświadczył, że prowadzi rozmowy ze wszystkimi partiami przed podjęciem decyzji, komu da pierwszą szansę na utworzenie izraelskiego rządu po nierozstrzygniętych wyborach.

Czytaj więcej

Prezydent Paragwaju ustępuje po aferze bankowej. Miliony klientów bez dostępu do pieniędzy

Mansour Abbas, lider Ra’am, wezwał oficjalnie do rozbrojenia Hamasu i odsunięcia go od władzy, ale podczas rozmów z izraelskim prezydentem nie określił tej organizacji mianem terrorystycznej. Abbas oświadczył, że chciałby, aby „wszystkie uzbrojone grupy” złożyły broń, kiedy jednak prezydent naciskał na niego w sprawie uznania Hamasu za organizację terrorystyczną, przywódca Ra’am poprosił go, by „zostawił mu trochę przestrzeni, aby mógł chronić również siebie i swoją rodzinę”.

Pomimo potępienia terroryzmu decyzja Abbasa, by nie nazwać Hamasu wprost organizacją terrorystyczną, stawia go w konflikcie z Eisenkotem, który uzależnił udział partii w potencjalnej koalicji od spełnienia tego warunku.

Wybory parlamentarne w Izraelu. Beniamin Netanjahu zarzuca partiom arabskim fałszerstwa

Ubiegłotygodniowe wybory parlamentarne w Izraelu nie przyniosły jednoznacznego rozstrzygnięcia. W środę prezydent Icchak Hercog otrzymał oficjalne wyniki głosowania. Żaden z dwóch głównych bloków politycznych nie zdobył większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Blok skupiony wokół Beniamina Netanjahu uzyskał 53 mandaty, z kolei ugrupowania opozycyjne, zjednoczone wokół byłego szefa sztabu izraelskiej armii Gadiego Eisenkota – 48. Podczas wyborów odnotowano rekordową frekwencję.

Czytaj więcej

Rosja pogłębia współpracę wojskową z Iranem. Nowa dostawa broni

Partia Likud zarzuca partiom arabskim fałszerstwa wyborcze. Netanjahu stwierdził, że „istnieją poważne podejrzenia, że obce państwa, angażując ogromne sumy pieniędzy, próbowały wpłynąć na wyniki wyborów w Izraelu”. Ostrzegł też, że rząd zależny od partii arabskich nie będzie jego zdaniem w stanie walczyć z radykalnym islamem i podzieli społeczeństwo izraelskie. – Taki rząd nie tylko nie będzie w stanie walczyć z naszymi wrogami, ale też po prostu rozerwie nas od wewnątrz. To kwestia naszego przetrwania – mówił premier Izraela.