Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki realny wpływ na liczbę paczek z Chin miało wprowadzenie nowych opłat celnych.
- Jaką strategię przyjmują azjatyccy giganci e-commerce w odpowiedzi na unijne regulacje.
- Na czym będzie polegać pełna reforma celna UE i jak wpłynie ona na przyszłość tanich zakupów w internecie.
Już wprowadzona od lipca dodatkowa opłata w wysokości 3 euro od małych przesyłek z Chin drastycznie ograniczyła falę takich zamówień. A te spadki pogłębi jeszcze 2 euro kolejnych opłat, które obowiązują od 1 listopada.
Cła spowodowały m.in. przesunięcie większej liczby wysyłek do europejskich magazynów chińskich platform. W III kwartale liczba paczek sprowadzanych z Chin spadła w UE w ujęciu rocznym o ponad 60 proc., do 555 mln. W Polsce na początku roku ich liczba przekraczała 4 mln sztuk miesięcznie, w sierpniu spadła do 2 mln, a we wrześniu do 1,8 mln.
Czytaj więcej:
Choć wprowadzenie nowych opłat miało uderzyć w platformy i spowodowało początkowo dwucyfrowy spadek liczby paczek, to jedynie 12,8 proc. konsumentó...
Pro
Jakie opłaty na paczki z Chin
Od 1 lipca przesyłki o wartości do 150 euro zostały objęte ryczałtowym cłem w wysokości 3 euro za pozycję towarową, czyli kupując różnorodne produkty, za każdy trzeba zapłacić oddzielnie. Od 1 listopada 2026 r. została wprowadzona kolejna opłata manipulacyjna, tzw. union handling fee, wynosząca 2 euro.
Pełna reforma celna UE wejdzie w życie 1 lipca 2028 r. i wtedy znikną zwolnienia dla paczek wartych do 150 euro. Oznacza to nowy system taryfowy z pięcioma kategoriami opłat celnych, zacznie też obowiązywać scentralizowany system informatyczny monitorujący trasy przesyłek. Opłaty w 25 proc. zasilają państwa członkowskie na poczet ponoszonych kosztów, a pozostała część trafia do unijnego budżetu.
Opłat nie ma, jeśli towar trafia do konsumenta z jednego z europejskich magazynów, w jakie inwestują Temu, AliExpress czy Shein. – Opłaty dają efekt i to dobre decyzje dla branży. Podstawą jest równa konkurencja – mówi Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej. – Wymagana jest po prostu sprawna i skuteczna egzekucja przepisów odnośnie do chińskich dostawców, by spełniali takie same wymogi jak europejscy sprzedawcy. Trzeba wymagać od nich takich samych norm jakościowych, środowiskowych – dodaje.
Zaznacza jednak, że skala zjawiska jest zbyt duża, aby jedna zmiana celna mogła zasadniczo odwrócić zachowania konsumentów. Z raportu organizacji wynika, że w ciągu sześciu miesięcy zakupów na jednej z trzech największych chińskich platform dokonało około 17,3 mln Polaków, a szacowana wartość sprzedaży na tych platformach w ciągu 12 analizowanych miesięcy mogła wynieść około 11,6 mld zł.
Niemniej 79,7 proc. kupujących w Polsce przyznało, że nowe opłaty nie zniechęciły ich do zakupów na chińskich platformach – wynika z badania UCE Research dla „Rzeczpospolitej”. Zostało przeprowadzone na grupie ponad 800 konsumentów, którzy zadeklarowali, że przynajmniej 1–2 razy na kwartał kupują na chińskich platformach. Zmiany jednak postępują, choć znaczna część paczek mogła zostać przekierowana do europejskich magazynów.
– Widzimy pozytywne zmiany dla sektora w efekcie wprowadzenia opłat, to na pewno krok w dobrym kierunku, choć to dopiero początek – mówi Marcin Gruszka, rzecznik Allegro. – Firmy dostosowują się do tych zmian, co widać choćby po logistyce – dodaje.
Także Poczta Polska przyznaje, że w ostatnich miesiącach widzi w przypadku przesyłek spoza UE zmianę modelu dystrybucji polegającą na tym, że sprzedawcy przenoszą je do magazynów zlokalizowanych w Polsce oraz w innych państwach. – W efekcie widać zmniejszenie liczby przesyłek nadawanych w sposób obowiązujący przed wprowadzeniem opłat przez władze unijne – podaje biuro prasowe firmy.
Zmiany w e-commerce
– Dane podawane przez Komisję Europejską w oparciu o bieżące rejestry celne krajów członkowskich UE, które zawierają dokładne liczby przesyłek sprowadzanych do Europy po zmianie przepisów, są bezwzględne – spadki dla konkretnych pozycji towarowych wyniosły nawet 75 proc. – mówi Damian Siusta z Postis, platformy do zarządzania dostawami na tzw. ostatniej mili. – Wygląda zatem na to, że cło ryczałtowe w wysokości 3 euro dla każdej przesyłki fundamentalnie zmienia ekonomię zakupów na chińskich platformach. Wprowadzona od 1 listopada dodatkowa opłata manipulacyjna zapewne pogłębi spadki – dodaje.
Jednak jego zdaniem nie oznacza to końca zakupów z Chin, a azjatyccy producenci i sprzedawcy już teraz przystosowują się do nowych wymagań na rynku UE. – AliExpress, Temu czy Shein przyspieszają transformację w kierunku lokalnych magazynów na terenie Unii – podkreśla ekspert.
Czytaj więcej
Choć dopiero od dwóch tygodni obowiązują dodatkowe opłaty od przesyłek spoza UE, to dostawcy przyznają, że widać duże, dwucyfrowe spadki takich dos...
Tylko w 2026 r. Shein zainwestował 500 mln euro w Polsce w rozbudowę centrum pod Wrocławiem. W sumie inwestycje platformy w naszym kraju wyniosły 1 mld euro. Do końca 2026 r. zatrudnienie w centrum logistycznym ma przekroczyć 10 tys. osób. – Europa jest dla nas jednym z kluczowych rynków. Dlatego konsekwentnie inwestujemy w infrastrukturę i rozwiązania, które pozwolą nam rozwijać działalność w tym regionie w dłuższej perspektywie – mówi Leonard Lin, prezes Shein na region EMEA.
Polska rajem dla chińskich platform
Bartosz Sawicki, prezes Meest Transfer podkreśla, że nowe opłaty ograniczą liczbę drobnych przesyłek z Chin, ale niekoniecznie sprzedaż chińskich produktów w Europie. – Całkowicie zmieniają ekonomikę zakupu. Przy droższych produktach ten efekt jest znacznie mniejszy. Naturalną reakcją platform będzie więc zwiększanie wartości koszyka, konsolidacja zamówień i przenoszenie części logistyki do Europy – podkreśla.
– Europejski konsument nadal będzie kupował chińskie produkty, tylko coraz częściej otrzyma je z magazynu w Polsce, Niemczech czy Czechach, zamiast bezpośrednio z Chin – dodaje, podkreślając, że regulacje mogą wyrównać część warunków konkurencji, ale jednocześnie premiują największe platformy, które mają kapitał na budowanie europejskiej infrastruktury. Mniejszym sprzedawcom będzie trudniej, ale im na pomoc ruszą dedykowane ich towarom platformy, rejestrowane już w Europie, oferujące swoje produkty w półhurcie lub w modelu marketplace.
Polska jest jednym z najatrakcyjniejszych rynków UE dla chińskich platform. Według szacunków branżowych w szczycie zakupowego szału trafiało nad Wisłę nawet około 100 mln paczek z Chin rocznie, a polskie sklepy internetowe traciły w związku z tą konkurencją kilka miliardów złotych.
Czytaj więcej
Polski e-commerce ma rosnąć w latach 2025–2029 średnio o 9 proc. rocznie, szybciej niż europejski rynek, dla którego prognozowane tempo to 7,7 proc...
Eksperci przyznają, że celem nowych regulacji nie było wyłącznie zniechęcenie Europejczyków do kupowania na Temu, Shein czy AliExpress. Komisja Europejska wskazuje przede wszystkim na wyrównanie warunków konkurencji pomiędzy firmami europejskimi i sprzedawcami spoza UE oraz na kwestie bezpieczeństwa i zgodności importowanych produktów. Ich zdaniem zmiany w zachowaniach zakupowych polskich konsumentów będą postępowały stopniowo i w kolejnych miesiącach może się jeszcze wiele zmienić.
Ważne jest jednak, że nowe prawo już spełnia swoje zadanie: przynosi realne wpływy do budżetu państwa i przynajmniej częściowo likwiduje nieuczciwą przewagę podatkową zagranicznych sprzedawców, nie doprowadzając przy tym do paraliżu rynku.