Rynek biur to rynek dwóch prędkości: dobre biura znikają, gorsze tracą najemców – oceniają eksperci firmy doradczej Newmark Polska.
Jak mówi Karol Wyka, dyrektor zarządzający działu powierzchni biurowych w tej firmie, coraz więcej pracodawców kwestionuje efektywność pracy zdalnej, stawiając na częstszą obecność pracowników w siedzibie firmy. – Chcąc zachęcić pracowników i kandydatów, muszą im jednak zapewnić biura o odpowiednim standardzie, w dobrej lokalizacji, z wygodnym dojazdem – zauważa. – Popyt koncentruje się więc na najlepszych adresach, podczas gdy właściciele nieruchomości w słabszych lokalizacjach muszą się mierzyć z rosnącą liczbą pustostanów.
Czytaj więcej
Mimo wysokich kosztów przeprowadzek, firmy są gotowe do zmiany siedziby. Na nowe powierzchnie najemcy czekają czasem w coworkach. A deweloperzy tes...
Duży popyt, mała podaż
Z analiz firmy wynika, że pustostany w centrum Warszawy wynoszą niewiele ponad 4 proc., podczas gdy na Służewcu sięgają 16 proc., a w korytarzu Żwirki i Wigury przekraczają 15 proc. Te różnice, jak podkreślają analitycy, pokazują, że firmy są gotowe zapłacić więcej za centralną lokalizację i wygodny dojazd. Znalezienie 500 mkw. biura w Centralnym Obszarze Biznesu (COB), do którego można się szybko wprowadzić, jest dziś bardzo trudne. Na Służewcu taką powierzchnię można wynająć bez problemu.
Popyt na najlepsze biura zderza się z historycznie małą podażą. Jak podaje Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK), zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie pod koniec III kwartału to ponad 6,2 mln mkw. Od początku roku na rynek trafiło jedynie w 45,2 tys. mkw. biur. Średni wskaźnik pustostanów dla całego miasta wyniósł 7,9 proc.
– Najemcy koncentrują się na najbardziej atrakcyjnych punktach miasta, gdzie dostępność nowych biur i gruntów inwestycyjnych jest ograniczona. Dlatego deweloperzy coraz częściej sięgają po istniejące nieruchomości – mówi Karol Wyka. – Starsze budynki są wyburzane, a na ich miejscu powstają nowoczesne obiekty lepiej odpowiadające potrzebom najemców. To trend od lat widoczny w Europie Zachodniej, szczególnie w Londynie, gdzie niedobór wolnych działek skłania inwestorów do przebudowy budynków lub zastępowania ich nowymi.
Zdaniem eksperta coraz więcej takich inwestycji będziemy obserwować także w Polsce.
Przykład? Prowadzona przez firmę deweloperską Skanska rozbiórka 22-kondygnacyjnego Ilmetu przy Rondzie ONZ. W miejscu budynku z lat 1995–1997 planowany jest 188-metrowy wieżowiec Warsaw One, który ma zaoferować ok. 60 tys. mkw. powierzchni biurowej.
Czytaj więcej
Polskie firmy nie wracają masowo do biur. Aż 93 proc. pracuje w modelu hybrydowym. Coraz większe znaczenie będą mieć zmiany demograficzne – wynika...
Eksperci Newmark Polska zaznaczają, że zastąpienie starego biurowca nowym nie wszędzie jest dobrym rozwiązaniem. Tam, gdzie popyt na biura jest słaby, alternatywą może być zmiana funkcji budynków. – Przykładem jest warszawski Służewiec, gdzie wyburzono już część zbudowanych w latach 90. obiektów dawnego Empark Mokotów Business Park, a w ich miejscu powstają mieszkania – mówią analitycy. Podają, że od 2015 r. na głównych rynkach biurowych w Polsce metamorfozę przeszło niemal 1 mln mkw. powierzchni. Część obiektów poddano modernizacji, część zmieniła funkcję.
Dłuższe życie nieruchomości
Deweloperzy coraz częściej stawiają na wielofunkcyjne nieruchomości, które mają przyciągać różne grupy użytkowników. – Łączenie biur, mieszkań, handlu i usług pozwala lepiej wykorzystać potencjał działki. Mixed-use ma sens, gdy poszczególne elementy rzeczywiście się uzupełniają: pracownicy biur korzystają z handlu i usług w ciągu dnia, a mieszkańcy – po południu i wieczorem – mówi dyrektor Wyka. – Dzięki temu nieruchomości nie pustoszeją po godzinach pracy i mogą być wykorzystywane intensywniej i dłużej – mówi dyrektor.
I tak na terenie dawnych zakładów Polfa Warszawa, w pobliżu Ronda Daszyńskiego, powstaje Noho One. Na pięciohektarowej działce zaplanowano osiem budynków wielofunkcyjnych. Towarowa 22 na 6,5-hektarowym terenie dawnego centrum handlowego Jupiter zaoferuje z kolei ok. 200 tys. mkw. powierzchni o różnych funkcjach. Po praskiej stronie Wisły rozwija się Port Praski, jedna z największych inwestycji typu mixed-use w Polsce.
W regionach więcej pustostanów
Na ośmiu głównych rynkach regionalnych jest niespełna 6,8 mln mkw. powierzchni do pracy. Puste biura stanowią 16,4 proc. – podaje Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych.
Newmark Polska wskazuje, że w Katowicach w pierwszych trzech kwartałach deweloperzy dostarczyli zaledwie 5,2 tys. mkw. biur, we Wrocławiu – 24,1 tys. mkw., w Krakowie – 27,3 tys. mkw. W każdym z tych miast popyt był znacznie większy, wynajęto odpowiednio 59,7 tys., 67,75 tys. i 150,8 tys. mkw. biur. O rzeczywistym wzroście popytu świadczy tzw. absorpcja netto (nowe umowy najmu i ekspansje), która w pierwszych trzech kwartałach wyniosła w miastach regionalnych ponad 98,2 tys. mkw., to niemal siedmiokrotny wzrost rok do roku, co potwierdza sukcesywne wchłanianie istniejących zasobów.
Czytaj więcej
W Warszawie i czeskiej Pradze stawki najmu za najlepsze powierzchnie biurowe to ok. 30 euro/mkw., w Belgradzie – 19 euro – wynika z raportu firm do...
– Przy takiej relacji nowej podaży do popytu dostępna oferta będzie się stopniowo kurczyć, nawet jeśli aktywność najemców pozostanie umiarkowana. Firmy w miastach regionalnych mają dziś duży wybór ciekawych powierzchni, ale tak szeroka oferta nie utrzyma się zbyt długo. Teraz jest dobry moment na relokację i wynegocjowanie korzystnych warunków – uważa Karol Wyka.
Eksperci zwracają jednocześnie uwagę, że w regionach słabnie jeden z dotychczasowych motorów popytu – branża usług wspólnych. – Część firm z tego sektora nadal zwiększa zatrudnienie, jednak według ABSL dynamika wzrostu systematycznie spada – z dwucyfrowych poziomów kilka lat temu do 5 proc. w 2024 r., 6,9 proc. w 2025 r. i zaledwie 2,4 proc. w 2026 r. – podają.
Czytaj więcej:
Najlepsze biura się kończą. Duzi najemcy muszą planować przeprowadzki nawet kilka lat wcześniej. Czynsze idą w górę, rosną też koszty aranżacji pow...
Pro
AI i nowe modele pracy
Wzrost zatrudnienia mogą jeszcze bardziej ograniczać automatyzacja i rozwój AI. Spowolnienie popytu w tym sektorze nie oznacza jednak, że najemcy mają nieograniczony czas na decyzję o zmianie biura. – Chociaż w części miast pustostany wciąż stanowią ok. jednej piątej zasobów (Wrocław 21,3 proc. i Katowice – 20,9 proc., Kraków – 17,7 proc.), to nowej powierzchni przybywa niewiele, a sam wysoki wskaźnik wolnej powierzchni nie gwarantuje szerokiego wyboru atrakcyjnych lokali – zaznaczają.
W Warszawie za biuro klasy A trzeba zapłacić od 12 euro/mkw. miesięcznie na Służewcu nawet do 35 euro w COB. Karol Wyka przewiduje, że czynsze w najlepszych lokalizacjach będą rosły zdecydowanie szybciej niż w pozostałych częściach miasta.
Na stawki wpływa nie tylko relacja popytu do podaży, ale także, co oczywiste, adres. Dlatego zdaniem eksperta kosztów najmu nie można oceniać w oderwaniu od całkowitych wydatków firmy, zwłaszcza że biuro odpowiada zazwyczaj za zaledwie 7–9 proc. jej kosztów operacyjnych. – Jeśli lepsza lokalizacja zachęca pracowników do częstszego korzystania z siedziby, sprzyja ich efektywności i pozwala lepiej wykorzystać powierzchnię, wyższy czynsz może być uzasadniony – mówi dyrektor.
Na rynek mają wpływ zmieniające się modele pracy i AI. – Nie wiemy, jak będzie wyglądało środowisko pracy za dziesięć lat. Dlatego biuro trzeba zaprojektować tak, żeby można je było powiększać, zmniejszać i dostosowywać do nowych potrzeb – podsumowuje Wyka.