W 2026 r. Wigilia przypada w czwartek. Jako dzień ustawowo wolny od pracy rozpocznie czterodniową przerwę w standardowej sprzedaży w dużych sklepach. Po dwóch dniach świąt Bożego Narodzenia przypadnie niedziela niehandlowa, 27 grudnia. Oznacza to, że ostatnią okazją do zrobienia większych zakupów przed świętami będzie środa, 23 grudnia.

Cztery kolejne dni bez standardowego handlu to sytuacja, z którą polski handel nie miał dotąd do czynienia. Sieci handlowe mają doświadczenie z trzydniowymi przerwami w sprzedaży w okresie Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Tym razem układ kalendarza wydłuży jednak czas zamknięcia placówek.

O konsekwencje tak długiej przerwy dla sieci handlowych portalspozywczy.pl zapytał Polską Organizację Handlu i Dystrybucji (POHiD), która zrzesza 19 największych międzynarodowych sieci handlowych działających w Polsce, w tym Lidla i Biedronkę. – Jest to duże wyzwanie zarówno po stronie sklepów, jak i dostawców – przyznaje Renata Juszkiewicz, prezes zarządu POHiD. – Nie wystarczy po prostu zwiększyć zapasów. W przypadku świeżego mięsa, ryb, nabiału czy części warzyw i owoców trzeba uwzględnić trwałość konkretnych produktów, warunki ich przechowywania i terminy przydatności do spożycia – dodaje.

Czytaj więcej

Handel w niedzielę może wrócić. Projektem zajmie się Sejm

Cztery dni bez handlu to ryzyko strat

Przedłużona przerwa w sprzedaży może zwiększyć ryzyko strat, szczególnie w przypadku produktów o krótkim terminie przydatności do spożycia. Nie oznacza to jednak, że sklepy będą musiały wyprzedać cały świeży asortyment jeszcze przed Wigilią.

– Tak długa przerwa w sprzedaży zwiększa takie ryzyko, zwłaszcza w przypadku produktów, których termin przydatności upływa podczas zamknięcia sklepów. Nie oznacza to jednak, że cały świeży asortyment musi zostać sprzedany do 23 grudnia. Decydujące są terminy przydatności, jakość i warunki przechowywania poszczególnych produktów – wyjaśnia Renata Juszkiewicz.

Czytaj więcej: Duże sklepy staną na 4 dni. Sieci liczą ryzyko, większe zapasy nie wystarczą