Handel w niedzielę rozpala emocje, choć ustawa go ograniczająca obowiązuje od 2018 r. Znacznej części klientów jej regulacje przeszkadzają, za zmianami opowiada się też wiele firm. I właśnie pojawia się na to szansa.

Projekt przywracający handel w niedzielę opuszcza zamrażarkę w Sejmie

– Po dwóch latach w zamrażarce zdecydowaliśmy się na powrót do walki o handlowe niedziele – mówi „Rzeczpospolitej” Ryszard Petru, poseł klubu Centrum z rządzącej koalicji. – W nowelizacji zapisaliśmy rozwiązanie z otwartymi sklepami w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca. Możliwe są jednak zmiany, już rozmawiamy o poprawkach - zapowiada. Nowelizacja ma zostać ogłoszona na posiedzeniu sejmowej komisji 6 listopada.

To kolejna próba nowelizacji. Po raz pierwszy poseł Petru proponował ją w 2024 r., wówczas jeszcze w imieniu Polski 2050. Przeciwnicy zmian wskazują, że nawet, jeśli nowelizacja zostanie uchwalona, to i tak zawetuje ją prezydent Nawrocki.

Zakaz handlu w niedzielę: Niemal co trzeci Polak chce, by sklepy były otwarte codziennie

Choć ustawa zakazująca handlu w niedzielę została uchwalona osiem lat temu, to wciąż wielu konsumentom nie odpowiada tak restrykcyjny model pracy sklepów. Aż 60,5 proc. chce większej liczby handlowych niedziel – wynika z badania UCE Research i Shopfully Poland. 27,5 proc. popiera całkowite uwolnienie niedzielnego handlu i otwarcie sklepów codziennie, poza dniami świąt religijnych czy państwowych. 

Branża handlowa jest w tej sprawie podzielona. – Sklepy spożywcze nie chcą zmian, przyzwyczaiły się do obecnego modelu. Wszystkie pozostałe chcą większej liczby dni pracujących – mówi nam jeden z branżowych analityków.

Czytaj więcej

Polacy chcą więcej niedziel na zakupy. „Teraz nie ma woli politycznej do zmian”

Obecnie sklepy są otwarte tylko w osiem niedziel w roku, zazwyczaj przed świętami, ale też na początku sezonu wyprzedaży czy zakupów szkolnych. Gdy ustawa o ograniczeniu pracy sklepów była uchwalana, liczba zwolenników i przeciwników rozkładała się w miarę po równo, ale przed rokiem – jak wynika z badań Shopfully – po raz pierwszy Polaków chcących otwarcia sklepów we wszystkie niedziele było mniej niż tych, którzy przyzwyczaili się do ograniczeń. Szanse na zmianę wydawały się więc maleć. 

Obecnie za całkowitą liberalizacją handlu w niedzielę najczęściej opowiadają się osoby w wieku 45–64 lata, ale młodsi też nie są tego przeciwnikami. Liberalizacja ma najmniejsze poparcie w grupie 65-74-latków, ale co ciekawe, wśród jeszcze starszych uczestników badania poparcie rośnie. Także te wyniki pokazują, że problem wciąż nie jest prosty do rozwiązania, budzi emocje i kontrowersje.

– Sprawa wymaga analiz, ponieważ jakiekolwiek zmiany w tym zakresie nieoczywiste. W handlu mamy różne potrzeby i oczekiwania, rynek się także zmienił, mocno rozwinął się handel internetowy – komentowała wyniki badań Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Sklepy z ofertą przemysłową podejdą do tego inaczej niż te oferujące głównie produkty spożywcze. Na pewno temat wymaga analizy potrzeb i oczekiwań klientów, ale także pracowników oraz przedsiębiorców – dodała.

Centra handlowe chcą handlowych niedziel

Zupełnie inaczej niż sieci handlu spożywczego widzą to sieci odzieżowe, kosmetyczne czy z elektroniką. One chętnie powitają każdą możliwość otwarcia sklepów w niedziele.

– Chcemy dać klientom wybór, a dane o frekwencji centrów w niedziele handlowe pokazują jednoznacznie, że jest potrzeba robienia zakupów w ten dzień. Nie odbywa się to kosztem frekwencji w piątek czy sobotę – mówi Bogda Korolczuk, dyrektor zarządzająca Polskiej Rady Obiektów Handlowych. – Najbardziej pożądany scenariusz to powrót do otwarcia handlu we wszystkie niedziele, choć niekoniecznie w pełnym wymiarze godzin (np. w godz. 12–17). Tak odbywa się to w innych krajach i ich doświadczenia wskazują na skuteczność takich opcji. – mówi dyr. Korolczuk. – Możliwości jest wiele, i wiemy, że klienci oczekują bardziej elastycznych rozwiązań, podobnie jak wielu pracowników, choćby dorabiający w weekendy studenci czy osoby zagrożone wykluczeniem zawodowym, dla których elastyczny grafik i praca dorywcza są nieraz jedynymi możliwościami zarobkowania, np. rodzice małych dzieci – dodaje.

Czytaj więcej

Mają nowy sposób na obejście zakazu handlu w niedzielę. Posłanka chce zmian

– Zakaz handlu w niedzielę na pewno zostanie kiedyś zmieniony, ale przez te lata zachowania konsumentów się zmieniły, rynek także. Niemniej po ruchu w wielu sklepach, jakie są w ten dzień otwarte, widać, że potrzeba robienia zakupów w ten dzień nie zniknęła – mówi Andrzej Faliński, niezależny ekspert ds. handlu. – Niezależnie od wyników badań teraz nie ma woli politycznej dla żadnych zmian, a ewentualne analizy można robić dopiero po wyborach – dodaje.

Deklaracja posła Ryszarda Petru wskazuje jednak, że to się zmienia. Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi były zapowiedzi zmiany przepisów, ale wobec wielokrotnie sygnalizowanego sprzeciwu prezydenta Dudy rządząca koalicja nie przegłosowała nowelizacji. Do Sejmu trafił co prawda poselski projekt o zmianie ustawy, zgłoszony przez klub Polska 2050 (otwarcie sklepów we dwie niedziele w miesiącu, dodatkowe wynagrodzenie za pracę w te dni), ale utknął w sejmowej zamrażarce.

Handlowcy podkreślają, że branża jest istotną częścią polskiej gospodarki, a sklepy wielkopowierzchniowe, których najmocniej dotykają niedzielne ograniczenia, zapewniają 30 proc. dochodów z podatku VAT i 7 proc. z CIT. Zdaniem wielu firm przywrócenie swobody handlu w niedziele doprowadzi do pobudzenia aktywności zawodowej i stworzy miejsca pracy dla grup społecznych mających dotychczas problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Dotyczy to choćby osób bez ciągłości pracy czy grupy wiekowej 50+, ale też uczniów i studentów. Dla tych młodych ludzi praca w niepełnym wymiarze czasu to często jedyna szansa na podjęcie studiów.