Z tego artykułu dowiesz się:
- Co skłoniło Brytyjczyków do ponownego robienia zapasów i które produkty najszybciej znikają z półek.
- W jakim stopniu trend zakupów na zapas jest widoczny w Polsce i jak różni się od sytuacji z początku pandemii.
- Jakie czynniki, oprócz obaw o bezpieczeństwo, wpływają na obecne zachowania konsumentów w sklepach.
Sprzedaż żywności w puszkach, wody butelkowanej, radioodbiorników na korbkę oraz latarek w Wielkiej Brytanii gwałtownie wzrosła po tym, jak brytyjski rząd ruszył z nową odsłoną kampanii „Be Ready” („Bądź gotowy”), której celem jest zachęcenie rodzin do zgromadzenia zapasów wystarczających na 72 godziny.
Polacy kupują więcej konserw i makaronów. Ale nie wszędzie
W Polsce ostatni raz masowe zakupy na zapas były robione podczas pandemii czy ataku Rosji na Ukrainę, ale obecnie nawet bez specjalnych apeli w niektórych sieciach znów widać wzrost zakupów na zapas. Choć nie wszystkie sieci zauważyły taki trend, to w niektórych jest to wyraźne zjawisko.
Czytaj więcej
Supermarket Edeka w Reisbach w niemieckiej Bawarii to kolejny sklep, który padł ofiarą cyberataku wymierzonego w urządzenia chłodnicze. Późnym wiec...
– Obserwujemy wzrost zainteresowania wybranymi produktami spożywczymi o dłuższym terminie przydatności, takimi jak kasze, makarony, konserwy czy olej, przy czym nie są to jedyne kategorie spożywcze, gdzie widzimy taki trend. Wzrosty obejmują także produkty świeże – mówi Edyta Bracik, lider Zespołu Komunikacji Strategicznej, Relacji Zewnętrznych i Obsługi Klienta sieci Aldi. – Należy też podkreślić, że trend taki obserwujemy w różnych regionach i ma na niego wpływ wiele czynników, w tym działania promocyjne, aktywność marketingowa, zmieniające się preferencje konsumentów czy chociażby organiczny rozwój sieci – dodaje.
W Wielkiej Brytanii taki trend jest znacznie mocniejszy, sieć Maplin poinformowała, że sprzedaż latarek wzrosła niemal czterokrotnie, a sprzedaż powerbanków i radioodbiorników – dwukrotnie. Tylko w jeden dzień wyprzedano cały zapas jednego z modeli radioodbiorników na korbkę.
Sieć sklepów spożywczych Iceland odnotowała w weekend wzrost sprzedaży produktów w puszkach o 40 proc., dużym zainteresowaniem cieszyła się również woda butelkowana. Z kolei sklep internetowy Ocado poinformował o wzroście popytu na niektóre towary, dodając, że kontynuuje współpracę z dostawcami, aby zapewnić klientom dostęp do produktów, które mogą stopniowo dodawać do swoich koszyków.
Czytaj więcej
Najważniejszym kryterium zakupowym Polaków jest wciąż cena, ale niewiele mniej liczą się promocje i bliskość sklepu. Sieci handlowe coraz mocniej w...
Kilka dużych sieci supermarketów przekazało dziennikowi „The Guardian”, że nie zaobserwowało istotnych zmian w popycie na żywność w puszkach. – Choć niektórzy sprzedawcy odnotowali niewielki wzrost sprzedaży wybranych produktów, dostępność żywności pozostaje na wysokim poziomie, a sklepy są dobrze zaopatrzone we wszystkie niezbędne artykuły – wyjaśnia Jim Bligh, dyrektor ds. polityki żywnościowej w organizacji British Retail Consortium.
Zdjęcia pustych półek. Eksperci studzą emocje
Josh Pringle, współzałożyciel sklepu internetowego Sgt Prepper, przyznał, że w miniony weekend ruch w jego firmie był od 10 do 15 razy większy niż zazwyczaj. Klienci najczęściej sięgali po radia na korbkę oraz żywność o długim terminie przydatności – w tym produkty w puszkach, które można przechowywać nawet przez 25 lat.
Przedstawiciele branży handlowej stwierdzili, że supermarkety były dobrze przygotowane na wzrost sprzedaży żywności i napojów oraz dysponują odpowiednimi zapasami produktów o długim terminie przydatności, których gromadzenie zaleca rząd.
Czytaj więcej
Od 1 listopada zakupy w chińskich sklepach internetowych mogą być droższe. Unia Europejska wprowadza dodatkową opłatę od przesyłek o wartości do 15...
Mimo że w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia pustych półek i kolejek, eksperci z branży ostrzegają przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków na podstawie takich publikacji.
– Nie obserwujemy, aby klienci w Polsce masowo robili zakupy na zapas w związku z obecną sytuacją geopolityczną. Nie widać wyraźnego wzrostu zainteresowania produktami o długim terminie przydatności do spożycia, który można byłoby wiązać z obawami o bezpieczeństwo – mówi Karol Brzozowski, dyrektor kategorii w sieci Biedronka.
– Nasi klienci chętnie korzystają z atrakcyjnych cen i licznych promocji, dlatego już na co dzień kupują u nas sporo produktów. Skala zakupów nie przypomina również sytuacji z okresu pandemii czy startu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, kiedy konsumenci reagowali znacznie bardziej gwałtownie i masowo gromadzili podstawowe produkty – dodaje.