Ministerstwo Sprawiedliwości (MS) opublikowało założenia do projektu nowej ustawy o kredycie konsumenckim (nr z wykazu: UC171). Przewidują ograniczenie możliwości domagania się od banku darmowego kredytu.
SKD uzupełniona o inne sankcje
Dziś sankcja kredytu darmowego (SKD) ma charakter bezwzględny. Oznacza to, że nawet w przypadku drobnego (i w praktyce niepogarszającego sytuacji kredytobiorcy) naruszenia chroniących konsumenta przepisów o obowiązkach informacyjnych bank musi liczyć się z możliwością jej uruchomienia. Resort chce odejścia od tego modelu.
Czytaj więcej
Nabywanie roszczeń związanych z sankcją kredytu darmowego za ułamek ich wartości, a następnie dochodzenie ich na własny rachunek, to zwykły biznes,...
– W projekcie nie chodzi o ograniczenie odpowiedzialności banków, ale o wprowadzenie kompletnego i skutecznego systemu sankcji. Konsekwencje naruszeń powinny być adekwatne do ich rodzaju i wagi. SKD pozostanie jednym z elementów systemu, ale nie powinna być jedynym narzędziem reagowania na wszystkie nieprawidłowości – tak przygotowane przez siebie rozwiązanie w rozmowie z „Rzeczpospolitą” scharakteryzowała dr Aneta Wiewiórowska – Domagalska, pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta.
– Kary nakładane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) i Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) już dziś są elementem sprawowania nadzoru nad rynkiem. Chodzi o to, aby były one skutecznie wykorzystywane w ramach nowych przepisów – dodała dr Wiewiórowska – Domagalska.
Nasza rozmówczyni podkreśla również, że zmiana charakteru systemu sankcyjnego nie jest własną inicjatywą resortu sprawiedliwości. Konieczność przeprowadzenia reformy wynika z wiążącej Polskę unijnej dyrektywy 2023/2225. Wiosną odmienny sposób implementacji dyrektywy m.in. przewidujący miarkowanie SKD zaproponował UOKiK. Wówczas premier zdecydował o wyrzuceniu do kosza projektu UOKiK-u, a prace nad nowym rozwiązaniem powierzył MS.
Zdania są podzielone
Zapytaliśmy uczestników rynku oraz zainteresowanych zmianami przedstawicieli stowarzyszeń i instytucji, co sądzą o pomyśle MS.
- Na razie widzieliśmy tylko założenia do ustawy. Kierunek zmian jest dobry, wciąż jednak SKD jest zbyt szeroka. Uważamy, że powinna zostać ograniczona do najpoważniejszych przypadków naruszeń, zgodnie z orzecznictwem TSUE. Konieczne jest też precyzyjne sformułowanie przepisów, tak aby nie generować wątpliwości interpretacyjnych, z którymi aktualnie się mierzymy – ocenia Agnieszka Wąchnicka, wiceprezes Związku Banków Polskich (ZBP).
Czytaj więcej
Swoje propozycje resort sprawiedliwości przedstawił podczas spotkania z przedstawicielami banków i kredytobiorców. „Straszakiem” dla instytucji fin...
- Rozumiem idee stojące za nowelizacją przepisów o SKD. Popieram pomysł uzupełnienia sankcji prywatnoprawnych o sankcje publicznoprawne wymierzane przez np. UOKiK. Zgadzam się, że nie można stosować SKD w przypadku nawet najdrobniejszego naruszenia, bo to może wpłynąć na globalne podwyższenie kosztów uzyskania kredytu. Ten koszt dziś już i tak jest bardzo wysoki i to jest bolączką kredytobiorców. Ważne jest jednak to, by kryteria zastosowania SKD były precyzyjnie określone. Jeśli będą rozmyte, to będziemy mieli do czynienia z tym, co dziś, czyli ogromnymi trudnościami interpretacyjnymi po stronie sądów – komentuje Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia „Stop bankowemu bezprawiu”.
Zgłasza jednak pewne zastrzeżenia. - Mam wątpliwości co do zaufania pokładanego przez resort sprawiedliwości w KNF. Ta instytucja dba o stabilność rynku, dlatego zależy jej przede wszystkim na dobrostanie banków. Przypominam, że KNF wielokrotnie stawała przed TSUE po stronie banków, np. w sprawie frankowej dotyczącej wynagrodzenia za korzystanie z kapitału (sprawa C-520/21). Lepiej, by sprawami konsumentów zajmował się wyłącznie UOKiK – wskazuje Arkadiusz Szcześniak.
Chodzi o to, że w modelu przyjętym przez MS rolę „straszaka” dla banków naruszających chroniące konsumentów przepisy mają odgrywać KNF oraz UOKiK. Zapytaliśmy te instytucje, co sądzą o tym pomyśle. Do czasu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi od UOKiK-u.
Czytaj więcej
Zmiany wprowadzone przez nową dyrektywę o kredycie konsumenckim wymagają ułożenia krajowych mechanizmów sankcyjnych na nowo, przy czym sankcja publ...
Urząd KNF odpisał natomiast, że „oczekuje na ostateczny kształt przepisów ustawy o kredycie konsumenckim. Pozytywnie oceniamy podjęcie przez MS dialogu z rynkiem w sprawie SKD. Uważamy, że odpowiednio dostosowane do charakteru, skali i wagi naruszenia sankcje administracyjne mogą być skutecznym narzędziem zapewnienia zgodności działalności kredytodawców z przepisami”.
- W naszej ocenie KNF i UOKiK dają rękojmie prawidłowego nadzoru. Obie te instytucje mają w swoich kompetencjach ochronę uczestników rynku, a więc również konsumentów – stwierdza wiceprezes ZBP.
SKD nie za każde przewinienie
- Nie przekonuje mnie pomysł zastąpienia części odpowiedzialności banków wobec konsumentów karami administracyjnymi nakładanymi przez UOKiK. Dlaczego miałoby to być lepsze rozwiązanie od obecnego? Ta koncepcja zakłada, że UOKiK będzie równie skutecznie chronił prawa konsumentów, jak oni sami. Mam co do tego poważne wątpliwości. Ochrona realizowana przez organy administracji jest przecież uzależniona od sposobu funkcjonowania tych instytucji i - niestety - również od polityki państwa - wskazuje Radosław Górski, radca prawny reprezentujący kredytobiorców w sporach z bankami.
- Nie można wykluczyć, że w przyszłości naciski polityczne wpłyną na aktywność organów odpowiedzialnych za ochronę konsumentów. Tymczasem prawo konsumenta do skorzystania z SKD nie zależy od tego, czy UOKiK zechce wszcząć postępowanie przeciwko konkretnemu bankowi – prognozuje mec. Górski.
Czytaj więcej
„Uwaga! Pożyczanie pieniędzy kosztuje” – takim komunikatem będzie musiała być opatrzona każda reklama kredytu konsumenckiego. Resort sprawiedliwośc...
Nasz rozmówca ma również zastrzeżenia co do idei ograniczenia SKD do najpoważniejszych naruszeń.
- To będzie oznaczało, że w pozostałych przypadkach banki przestaną ponosić ryzyko utraty odsetek i kosztów kredytu. Konsument utraci natomiast konkretne uprawnienie majątkowe, z którego obecnie może korzystać. Nie widzę w tym żadnego wzmocnienia ochrony konsumentów. Przeciwnie, będzie to jej zdecydowane osłabienie. Prawo unijne wcale nie wymaga ograniczenia SKD wyłącznie do najcięższych naruszeń. Nie można więc tłumaczyć planowanego ograniczenia praw kredytobiorców koniecznością dostosowania przepisów do wymogów prawa unijnego - przekonuje mec. Górski.
- Pełnomocnicy kredytobiorców próbują forsować absurdalną tezę, że banki z premedytacją naruszają przepisy i w nowym reżimie prawnym będą kalkulować, które naruszenie bardziej im się opłaca. Trudno to nawet komentować. W pełni zgadzam się z panią pełnomocnik Wiewiórowską – Domagalską, że problem musi zostać rozwiązany systemowo, a nie na poziomie tysięcy sporów sądowych generowanych przez wyspecjalizowane biznesy, które przecież wcale nie działają na rzecz konsumenta – kontruje Agnieszka Wąchnicka.
Mec. Górski przekonuje, że do zmniejszenia liczby spraw sądowych doprowadziłoby zmuszenie banków do przestrzegania obowiązującego prawa, a nie jego zmiana. - Ograniczenie liczby procesów poprzez odebranie konsumentom części roszczeń, których mogą obecnie dochodzić, nie rozwiązuje problemu naruszeń prawa. Sprawia jedynie, że ich sprawcy ponoszą mniejszą odpowiedzialność wobec poszkodowanych – dodaje Radosław Górski.
Czytaj więcej
Tegoroczne orzeczenia Trybunału oznaczają istotną zmianę akcentów w sporach frankowych.
W rozmowie z „Rz” pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta przedstawiła odmienny punkt widzenia. Wskazywała, że celem unijnej dyrektywy nie jest wzbogacenie konsumenta w myśl zasady, że „im gorzej napisana umowa, tym lepiej”. Unijny legislator wymaga od państw członkowskich podniesienia standardu ochrony konsumenta. Według jej prognoz nowe rozwiązania zapobiegną fali pozwów podobnej do tej frankowej.
- Nie chodzi jednak o ograniczenie prawa do sądu. Moim celem jest to, by rynek funkcjonował sprawnie. Jeśli mamy problem systemowy, to trzeba go rozwiązać systemowo, a nie zrzucać odpowiedzialność na obywateli i sądy – tłumaczy Aneta Wiewiórowska – Domagalska.
Koniec zarabiania na systemowych błędach
Reformę systemu sankcyjnego pozytywnie ocenia Wojciech Wandzel, adwokat reprezentujący banki w sporach z kredytobiorcami. Nasz rozmówca zauważa, że jednolita SKD zostanie zastąpiona całym systemem sankcyjnym, obejmującym m.in. sankcje administracyjne oraz inne sankcje cywilnoprawne np. utratę prawa do opłaty.
- Kierunek zmian zaproponowany przez projektodawcę uważam „ideowo” za słuszny, ale chciałbym poznać szczegółowe rozwiązania. Uważam bowiem, że obecnie w Polsce system sankcji opartej na formule pozbawienia kredytodawcy wszystkich odsetek i opłat jest systemem najbardziej rygorystycznym w całej UE – ocenia Wojciech Wandzel.
Zwraca też uwagę na problem naświetlony w rozmowie z „Rz” przez Wiewiórowską – Domagalską. Chodzi o proceder skupowania od kredytobiorców za ułamek wartości roszczeń związanych z SKD przez wyspecjalizowane podmioty, a następnie dochodzenie ich w sądzie jako strona korzystająca z praw „konsumenta”.
- Obecne rozwiązanie służy przede wszystkim spółkom zajmującym się masowym skupowaniem roszczeń konsumenckich lub masową reprezentacją konsumentów w sądach. Spółki te bardzo często traktują ochronę praw konsumentów jako instrument do generowania gigantycznych zysków, a to nie jest celem dyrektywy – dodaje mec. Wandzel.
Opinia dla "Rzeczpospolitej"
dr Michał Ziemiak, rzecznik finansowy
Proponowane rozwiązanie w znacznie większym stopniu odzwierciedla postulaty rzecznika finansowego niż to z poprzedniej wersji projektu (chodzi o projekt przygotowany przez UOKiK -red.). Zgłaszaliśmy wówczas ryzyko, że wprowadzenie miarkowania sankcji przez sąd, może prowadzić do kolejnych sporów sądowych, powstawania dalszych rozbieżności w orzecznictwie sądów i tym samym obciążać już i tak przeciążony system sądownictwa.
Z perspektywy rzecznika finansowego najważniejsze jest, aby nowy system sankcji zapewniał konsumentom skuteczną ochronę. Widzimy, że ustawodawca, projektując nowe rozwiązania, stara się możliwie najlepiej odzwierciedlić cele i konstrukcję nowej dyrektywy o kredycie konsumenckim oraz zbudować spójny system ochrony, w którym istotną rolę odgrywa zarówno nadzór administracyjny, jak i instrumenty przysługujące indywidualnemu konsumentowi.
Dostrzegam zaletę w systemie, który łączy sankcje administracyjne z sankcjami prywatnoprawnymi. Oba mechanizmy pełnią bowiem odmienne, ale uzupełniające się funkcje. Nadzór administracyjny pozwala reagować na nieprawidłowości w skali całego rynku, natomiast sankcje prywatnoprawne dają konsumentowi możliwość ochrony jego indywidualnych interesów. Kluczowe będzie takie ukształtowanie obu mechanizmów, aby tworzyły spójny, skuteczny i zrozumiały dla konsumenta system ochrony.
Ważne jest przy tym, aby system zapewniał konsumentowi realną możliwość dochodzenia roszczeń i nie tworzył barier, które mogłyby zniechęcać go do korzystania z przysługujących mu praw.
Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się Radosław Górski.
- Niepokoi mnie sposób, w jaki pełnomocniczka przedstawia kancelarie reprezentujące konsumentów, upatrując w ich działalności jednego z głównych problemów rynku. Przecież to nie kancelarie przygotowywały wadliwe umowy kredytowe ani nie naruszały obowiązków informacyjnych wobec klientów. Kancelarie dochodzą roszczeń wynikających z tych naruszeń. Jeśli pani pełnomocniczka uważa, że prowizje spółek skupujących wierzytelności konsumentów są zbyt wysokie, można uregulować ten rynek. Dlaczego jednak pretekstem do walki z takimi praktykami ma być ograniczanie praw samych konsumentów? Wygląda na to, że na rok przed wyborami zdecydowano się forsować rozwiązania, za które zapłacą przede wszystkim obywatele - konkluduje mec. Górski.
Etap legislacyjny: projekt ustawy wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu