Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega trwający od 30 lat dualizm prawny w treści ślubowania posłów i senatorów.
- Jakie są potencjalne konsekwencje prawne dla mandatów parlamentarzystów zaprzysiężonych po 1997 roku.
- W jaki sposób Senat zainicjował proces legislacyjny mający na celu naprawienie tego błędu.
- Do jakich pomyłek dochodziło, gdy sami parlamentarzyści odwoływali się do nieaktualnej roty ślubowania.
W styczniu 2009 r. w Białym Domu doszło do niecodziennej sytuacji. Zaprzysiężony dzień wcześniej nowy prezydent USA Barack Obama złożył ślubowanie ponownie. Wszystko dlatego, że za pierwszym razem przestawił wyrazy w jednym ze zdań roty przysięgi, nawet nie zmieniając jej merytorycznej treści. I to nie ze swojej winy. Nieprawidłowy tekst podyktował mu z pamięci prezes Sądu Najwyższego John Roberts.
Czytaj więcej
Zawieszenie działania trybunałów wojskowych w Guantanamo to pierwsza decyzja administracji Baracka Obamy
Amerykańscy prawnicy uznali, że dla bezpieczeństwa lepiej przysięgę powtórzyć. I nie był to pierwszy taki przypadek w historii USA. Dwukrotnie przysięgę składali, także z powodu niewielkich pomyłek, prezydenci Calvin Coolidge i Chester A. Arthur.
Tymczasem w dwóch polskich aktach prawnych od niemal 30 lat istnieją dwie różniące się roty ślubowania obowiązujące posłów i senatorów, a politycy posługują się tylko jedną z nich.
W polskich przepisach są dwie roty przysięgi. Nie dostosowano ustawy do Konstytucji
Pierwszym z tych aktów jest ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z 1996 r. Podano w niej następującą rotę ślubowania: „ślubuję uroczyście jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej”. W przypadku członków izby wyższej słowa „poseł na Sejm” zastępuje się wyrazem „senator”.
Drugim aktem jest Konstytucja, uchwalona rok później, bo w 1997 r. Tam rota ślubowania brzmi: „uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej”.
Czytaj więcej
Prezydent RP Karol Nawrocki powołał skład Rady Nowej Konstytucji przy Prezydencie RP. To pierwsze powołania do Rady. „Żyjemy w momencie, w którym k...
Dlaczego roty się różnią? – Źródło tego problemu jest oczywiste. Po prostu ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora została uchwalona przed Konstytucją z 1997 r. Zaś po przyjęciu ustawy zasadniczej nie dopilnowano wprowadzenia zmian w akcie niższego rzędu – wyjaśnia senator KO Sławomir Rybicki, przewodniczący Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich.
Jak wynika z analizy „Rzeczpospolitej”, od czasu wejścia w życie obowiązującej Konstytucji wszyscy posłowie i senatorowie składali ślubowanie według tekstu ustawy zasadniczej. Zresztą jeden z przepisów regulaminu Sejmu nie pozostawia wątpliwości: „posłowie na pierwszym posiedzeniu Sejmu składają ślubowanie według roty ustalonej w Konstytucji”. W regulaminie Senatu podobnej regulacji jednak nie ma.
W praktyce wygląda to tak, że pierwszego dnia pierwszych posiedzeń Sejmu i Senatu nowych kadencji rotę odczytują marszałkowie seniorzy, a następnie wyczytuje się nazwiska posłów i senatorów, którzy mówią „ślubuję”, opcjonalnie dodając „tak mi dopomóż Bóg”. Podobnie jest w przypadku objęcia przez posła czy senatora mandatu w trakcie kadencji. Również wtedy marszałek czyta rotę ślubowania, a nie osobiście poseł czy senator.
Zdaniem eksperta nie ma ryzyka zakwestionowania ważności ślubowań posłów, jednak sytuacja źle świadczy o polskim systemie prawnym
Wybór tekstu z Konstytucji przez kolejnych marszałków i marszałków seniorów wydaje się być słuszny, bo jest ona aktem wyższego rzędu. Problem w tym, że ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora korzysta z domniemania zgodności z Konstytucją, jeśli nie zostanie zaskarżona do TK. A w niej literalnie zapisano: „odmowa złożenia ślubowania powoduje wygaśnięcie mandatu posła lub senatora”.
To kolejny przykład wpisujący się w dyskusję na temat jakości polskiego prawa
Czy istnieje więc ryzyko, podobne do tego z 2009 r. w Stanach Zjednoczonych? Czy ktoś może orzec, że wszyscy posłowie i senatorowie po 1997 r. byli nieprawidłowo zaprzysiężeni? – Takiego ryzyka w mojej ocenie nie ma – uspokaja konstytucjonalista z UW prof. Ryszard Piotrowski. – Jeśli posłowie i senatorowie ślubowali według roty zapisanej w Konstytucji, nie można podważyć wagi ich ślubowania. Ustawa zasadnicza stanowi w artykule 8, że jej przepisy stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej. W takim przypadku, jak ten, o którym dyskutujemy, należy więc Konstytucję stosować bezpośrednio z uwagi na zasadę rzetelności i sprawności konstytucji publicznej – dodaje.
Zdaniem eksperta fakt, że w ciągu trzydziestu lat nie wyeliminowano tej niezgodności przepisów, nie jest może kompromitacją polskiego systemu prawnego, ale też nie świadczy o nim najlepiej. – To kolejny przykład wpisujący się w dyskusję na temat jakości polskiego prawa – mówi prof. Piotrowski.
Czytaj więcej
Nie jest nam potrzebny żaden reset, nie jest nam potrzebna żadna nowa konstytucja. To ludzie powinni się zmienić, zmienić swoje podejście do państw...
I choć Sławomir Rybicki, podobnie jak prof. Piotrowski, uważa, że nie ma ryzyka podważenia ważności ślubowań posłów i senatorów, nie ulega też wątpliwości, że roty czasami się im mylą. Jak wynika ze stenogramów prac Senatu, choć senatorowie składali ślubowanie w ten bardziej poprawny sposób, później często odwoływali się mimo wszystko do roty z ustawy. Np. przed rokiem podczas dyskusji w Senacie nad zmianą ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, dotyczącej uregulowania zagadnienia tymczasowego aresztowania, senator Janusz Gromek z KO oświadczył, że popiera zmiany, dodając ze parlamentarzyści powinni być wierni swojemu ślubowaniu. Następnie zacytował treść roty z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
Podobnie było w 2023 r., również w Senacie, podczas dyskusji o ukaraniu naganą senatora Jacka Boguckiego z PiS za to, że porównał Donalda Tuska do Adolfa Hitlera. Podczas posiedzenia komisji senackiej ówczesna wicemarszałek Senatu z Lewicy, Gabriela Morawska-Stanecka, zarzuciła Boguckiemu złamanie roty ślubowania. I również zacytowała rotę z ustawy, więc nie tą, którą posłużono się podczas ślubowania Boguckiego.