We wpisie zamieszczonym na platformie X premier Donald Tusk skomentował wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego dotyczące zagrożenia ze strony Rosji oraz obecności Grzegorza Brauna i jego partii w polskiej polityce. „Pan Karol Nawrocki stwierdził, że nie widzi wzrostu zagrożenia ze strony Rosji. Nie widzi też problemu w obecności w polskiej polityce Brauna i jego prorosyjskiej partii. Dzięki za szczerość” – napisał szef rządu.
W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” prezydent Karol Nawrocki stwierdził, że „obejmuje patronat nad środowiskami, które chcą pozostawać w dialogu z Prezydentem Rzeczypospolitej dla dobra Polski”. – Co ze środowiskiem Grzegorza Brauna? Mieści się w tym patronacie? - dopytał nasz dziennikarz Michał Kolanko. – Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna ma swoją reprezentację w parlamencie. Jest siłą polityczną, która według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce – odpowiedział prezydent.
Czytaj więcej
Kiedy spotykam się z naszymi partnerami na świecie, słyszę wprost pytanie: czy wy wiecie coś więcej niż my? Znam raporty sojuszu północnoatlantycki...
Rzecznik rządu: prezydent nie jest od prowadzenia polityki zagranicznej
Do wywiadu prezydenta dla „Rzeczpospolitej” odniósł się też rzecznik rządu, Adam Szłapka. Karol Nawrocki był pytany o kwestię trwającego od wielu miesięcy sporu o ambasadorów. W rozmowie z Michałem Kolanko prezydent zadeklarował gotowość powrotu do rozmów w sprawie nominacji ambasadorskich, ale postawił warunek: chce negocjować bezpośrednio z premierem Donaldem Tuskiem, a nie z szefem MSZ Radosławem Sikorskim. Jak bowiem wyjaśnił, porozumienie dotyczące obsady polskich placówek dyplomatycznych zostało już uzgodnione, jednak nie uzyskało akceptacji szefa rządu.
„Rozmowy z nim (Radosławem Sikorskim – red.) w sprawie ambasadorów nie mają żadnego znaczenia. Po co mam rozmawiać z ministrem, który nie jest gospodarzem sytuacji? Mogę rozmawiać z szefem ministra Sikorskiego, czyli z premierem Tuskiem. Jeśli pan premier chce wrócić do porozumienia, które nadal leży na stole, jestem gotów. Ale nie będę ponownie negocjował z ministrem Sikorskim, skoro – jak się okazało – nie może on samodzielnie doprowadzić tych ustaleń do końca” – powiedział Karol Nawrocki.
Prezydent przyznał, że podczas swoich zagranicznych podróży spotyka wielu kompetentnych polskich dyplomatów, którym chętnie podpisałby nominacje ambasadorskie. Zaznaczył, że jednak nie chce rozwiązywać problemu pojedynczymi nominacjami, lecz doprowadzić do systemowego uporządkowania sytuacji w polskiej dyplomacji. „Minister Sikorski nie zdołał uporządkować tej sprawy ani z prezydentem Dudą, ani ze mną. Wielu ambasadorów wciąż nie zostało odwołanych. Wielu ludzi odwołano nieprawidłowo i do dziś pozostają ambasadorami” – powiedział prezydent.
– Czy dobrze rozumiem, że prezydent mówi, że są świetni dyplomaci, którzy obsługują jego wizytę, a on ich (nominacji) nie podpisuje? – powiedział Adam Szłapka w Polsat News. – To niech ich (nominacje) podpisze – dodał, podkreślając, że prezydent „nie jest od prowadzenia polityki zagranicznej”.
Szłapka podkreślił, że „premier nie będzie ulegał żadnym szantażom prezydenta”. – Jeżeli nie podoba mu się któryś, konkretna propozycja, to niech uzasadni, dlaczego się nie podoba, co jest nie tak – mówił. Wówczas – dodał – „o tych pojedynczych przypadkach może można rozmawiać”.
Rzecznik rządu ocenił też, że temat ambasadorów już jest uregulowany systemowo. – Systemowo wszystko jest bardzo precyzyjnie opisane. Reszta to są imaginacje i szantaże prezydenta Nawrockiego. Jest dobry ambasador, niech podpisuje – powiedział Szłapka.
Spór o ambasadorów
Zgodnie z art. 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorzy są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez szefa rządu.
Spór na linii MSZ–prezydent dotyczący nominacji ambasadorskich trwa od ponad dwóch lat. W marcu 2024 r. minister Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur – zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu – zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci niemający statusu ambasadorów; są w randze chargé d'affaires.
Po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego spór dotyczący nominacji ambasadorskich trwa. Prezydent sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d'affaires we Włoszech.
Na początku września prezydent Nawrocki powiedział, że „było bardzo blisko” porozumienia z resortem spraw zagranicznych ws. nominacji ambasadorskich. Dodał, że porozumienie zostało wypracowane, ale „jakiś ze zwierzchników” szefa MSZ zadecydował, że porozumienia z prezydentem nie mogą być realizowane.
Szef MSZ pytany wtedy, czy rzeczywiście porozumienie ws. nominacji ambasadorskich zostało zablokowane i z czego to ewentualnie wynikało, powiedział, że „nie ma potrzeby żadnego porozumienia, ustawa mówi, że prezydent powołuje ambasadora na wniosek ministra spraw zagranicznych”, który zawiera zgodę kandydata, opinię kontrwywiadu, zgodę sejmowej komisji spraw zagranicznych i zgodę państwa przyjmującego.
Sikorski powiedział wówczas, że „prezydent na swoim ma 46 tak przygotowanych wniosków, i pan prezydent może jeszcze dziś siąść przy biurku i je podpisać”. Dodał, że to prerogatywa, „ale i obowiązek”.