Strategia rządu jest prosta: postawić Karola Nawrockiego między młotem a kowadłem. Albo prezydent będzie podpisywał ustawy przegłosowane przez Sejm, za co spotka się z nagonką ze strony prawicy, albo będzie w dalszym ciągu je wetował, co może doprowadzić do dalszych spadków zaufania społecznego do głowy państwa.

Jeśli Karol Nawrocki cofnął się raz, czy cofnie się kolejny raz?

– Zmiana w cenach paliw będzie odczuwalna dla Polaków. Presja na prezydenta miała sens – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister rządu Donalda Tuska. Karol Nawrocki podpisał rządową ustawę wprowadzającą podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Decyzję prezydenta entuzjastycznie przyjął premier, twierdząc: „To nie ja wygrałem. Wygrali Polacy”, choć Jarosław Kaczyński stwierdził, że Tusk już „nie może przerzucać na nikogo odpowiedzialności”.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki podpisał ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych

Rządzący są bardzo zadowoleni z ustępstwa prezydenta i złożenia przez niego podpisu pod ustawą. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że to początek ofensywy nacisków rządu wobec głowy państwa.

Oczekiwania rządu wobec prezydenta

W najbliższym czasie gabinet Tuska będzie naciskał na prezydenta, żeby podpisał ustawę regulującą rynek kryptowalut. Prezydent Karol Nawrocki złożył swój projekt ustawy o rynku kryptoaktywów 8 września 2026 r., który stanowi odpowiedź na zawetowaną wcześniej rządową propozycję regulacji. – W świetle afery Zondacrypto weta prezydenta dotyczące kryptowalut mogą być dla społeczeństwa zastanawiające i kłopotliwe – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z przedstawicieli partii rządzących.

Czytaj więcej

Czy prezydent Karol Nawrocki korzysta za często z prawa weta? Wyniki sondażu

Mimo, że z sondażu SW Research na zlecenie Onetu wynika, iż sytuacja dotycząca Zondacrypto nie będzie miała wpływu na ich decyzję przy urnie, przedstawiciele rządu w kuluarowych rozmowach twierdzą: „Polacy nie poznali jeszcze kluczowych informacji ze styku nieczystego biznesu i polityków prawicy”. Nasze źródła przekonują, że kolejne rewelacje dotyczące afery Zondacrypto mogą uderzyć również w otoczenie głowy państwa.

Przedstawiciele gabinetu Donalda Tuska oczekują także, że prezydent podpisze pakiet zmian podatkowych przyjętych przez rząd, mimo że w tej chwili z Pałacu Prezydenckiego płyną przeciwne sygnały. Na proponowanych zmianach w PIT od 2027 r. niemal 3,5 miliona Polaków zyska nawet do 3600 zł rocznie. – Nie wyobrażamy sobie, żeby prezydent chciał zaszkodzić tylu Polakom, wetując pakiet zmian – mówi nam przedstawiciel rządu.

Czytaj więcej

Budżet państwa „wisi” na decyzjach prezydenta. Weta mogą kosztować miliardy

Czy prezydent podpisze nominacje ambasadorskie?

Również minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oczekuje, że prezydent podpisze nominacje ambasadorskie. – Pan prezydent we wszystkich dziedzinach uznał, że tam, gdzie on podpisuje, to ma prawo decydować, czy to przy sędziach, oficerach czy przy dyplomatach i ma prawo lustrować kandydatów nawet wtedy, gdy jego podpis jest tylko na końcu całego wielkiego procesu. Ja mam pytanie do pana prezydenta i całej opozycji. Rozumiem, macie jakąś chorą obsesję na punkcie ambasadora Klicha i ambasadora Schnepfa. A reszta ambasadorów? Dlaczego? – pytał retorycznie szef MSZ o podpisy pod nominacjami ambasadorskimi.

Sikorski w rozmowie z „Rz” dodał: – Rozumiem, że jest plan obalenia rządu, że można nie lubić Tuska, Sikorskiego, ale dlaczego to przenosicie na zawodowych dyplomatów, którzy służyli także za PiS, w tym na dyplomatów, którzy służą Rzeczpospolitej, niezależnie od tego, kto nią rządzi. Ludzie ryzykują życie i państwo polskie, z prezydentem na czele, powinno ich wspierać, a nie szantażować rządu ich karierami – dodał wicepremier Sikorski. Co zrobi prezydent?

Czytaj więcej

Putin zaproszony na G20. Radosław Sikorski: Polska nie powinna bojkotować szczytu

Pałac Prezydencki nie zamierza tańczyć, jak mu rząd zagra

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że Karol Nawrocki nie zamierza podporządkować się gabinetowi Donalda Tuska i podpisywać ustaw, do których miał wcześniej zastrzeżenia. Według naszych źródeł podpis prezydenta miał być gestem dobrej woli wobec rządu, żeby ulżyć finansowo Polakom.

W Pałacu Prezydenckim nie wierzą, że ceny paliw spadną drastycznie. Funkcjonuje nawet przekonanie, że zawirowania międzynarodowe mogą wpłynąć na ich wzrost przed świętami. – Prezydent wyciągnął rękę do rządu, staje po stronie Polaków, a reszta należy do rządu – mówi nam nasz informator, który twierdzi, że w Pałacu Prezydenckim nikt nie wierzy w sukces rządu, a „za wysokie ceny koalicja Tuska zapłaci przy urnach”.