Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką kwotę Kancelaria Prezydenta przeznaczyła na zakup floty siedmiu limuzyn z segmentu premium.
- Jakie zapisy w specyfikacji przetargowej wskazywały na konkretne modele i jak finalnie doszło do transakcji.
- Kto w praktyce będzie korzystał z nowych aut.
- Dlaczego wybór luksusowych marek budzi kontrowersje i stanowi zmianę w stosunku do poprzednich lat.
„Zanurz się we wnętrzu, które łączy przemyślany, elegancki design z cyfrową innowacją. Stylowe detale i starannie dobrane materiały tworzą wyjątkową atmosferę” – w ten sposób niemiecki producent Audi reklamuje swój model A6.
Czytaj więcej
Audi A6 Allroad wraca do oferty i zaskakuje sportowo poszerzoną karoserią. Do wyboru będą oszczędny diesel V6 albo pierwsza w historii A6 Allroad h...
Tą klasyczną limuzyną, która „sprawi, że zabłyśniesz” i „oferuje wyjątkowe wrażenie z jazdy”, jeżdżą urzędnicy Karola Nawrockiego. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta rozpisało przetarg, w ramach którego najęła osiem takich aut.
Kancelaria Prezydenta od miesięcy przymierzała się do najmu lub zakupu luksusowych aut
O zainteresowaniu Karola Nawrockiego i jego ludzi luksusowymi samochodami mówi się w zasadzie od zaprzysiężenia prezydenta 6 sierpnia 2025 r. Nowy prezydent przyjechał na nie BMW serii 7 w wersji Protection, wartym ok. 2 mln zł, co szybko stało się tematem politycznej burzy.
Ponieważ poprzednik Nawrockiego, Andrzej Duda, jeździł głównie Mercedesem-Maybachem S 600 Guard, politycy Koalicji Obywatelskiej i jej zwolennicy zaczęli przekonywać, że nowy luksusowy samochód „wybrała sobie kancelaria Nawrockiego”. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz odpowiadał, że auto należy do Służby Ochrony Państwa, podległej MSWiA, a portal Konkret24 wyjaśniał, że BMW kupiono rok wcześniej w ramach przetargu z okazji polskiej prezydencji w UE.
W tle tych politycznych przepychanek Kancelaria Nawrockiego rzeczywiście przymierzała się do nabycia limuzyn. Jako pierwsza napisała o tym w październiku ubiegłego roku „Rzeczpospolita”. Jak ujawniliśmy, w drugiej połowie września Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta rozpisało przetarg na długoterminowy najem ośmiu samochodów, zaś w dokumentacji przetargowej wprost napisano, że chodzi o „limuzyny”, a konkretnie „limuzyny z segmentu E o napędzie spalinowym lub hybrydowym/plug-in”.
Czytaj więcej
Aż pół miliona złotych ma kosztować każda z limuzyn, które chce pozyskać Kancelaria Prezydenta. Prawdopodobnie będą jeździć nimi ministrowie, a spe...
Jak pisaliśmy, zakup nie został pierwotnie ujęty w planie zamówień publicznych Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta, a dopisano go dopiero w czerwcu, po wyborach wygranych przez Nawrockiego. Pierwotnie planowana kwota zamówienia wynosiła 2,41 mln zł i miała dotyczyć dziesięciu samochodów, co oznaczałoby, że na każdy poszłoby 241 tys. zł. Zwiększono ją do 3,86 mln zł we wrześniu, gdy Nawrocki był już pełnoprawnym prezydentem. W dodatku zwiększona kwota miała dotyczyć nie dziesięciu, lecz ośmiu maszyn, co oznacza, że na każdą z nich miało pójść 482 tys. zł.
Dlaczego tak sporo? Odpowiedź kryła się w specyfikacji zamówienia. Zapisano w niej wyjątkowo trudny do spełnienia wymóg: emisję CO₂ poniżej 50 g/km, co – w połączeniu z innymi cechami zawartymi w specyfikacji – w praktyce wykluczało większość czysto spalinowych wersji, a realnymi kandydatami na zwycięstwo w przetargu były tylko hybrydy marek premium, jak Mercedes E i BMW 5.
Ostatecznie nie wynajęto tak luksusowych samochodów. Zanim rozstrzygnięto przetarg, znów zmieniono wymagania, tym razem je zmniejszając. W efekcie za najem ośmiu samochodów zapłacono 1,98 mln zł, więc 247,5 tys. za sztukę.
Jednak i tak w tej cenie udało się dostać samochody marki premium. „Informujemy, że w ramach zamówienia publicznego na długoterminowy najem samochodów typu sedan z grudnia 2025 r. wykonawca (Express sp. z o.o.) dostarcza samochody marki Audi A6 z napędem hybrydowym typu plug-in (PHEV)” – ujawniło nam Biuro Mediów i Listów Prezydenta.
Kancelaria Prezydenta nie ukrywa, że zdecydowano się na modele marki Audi. Na najem każdego egzemplarza poszło ćwierć miliona złotych
Biuro odniosło się też do zmian w specyfikacji, twierdząc, że celem wcale nie było najęcie drogich i wyjątkowo ekskluzywnych aut. „Pierwotnym założeniem Zamawiającego było pozyskanie floty o poziomie emisyjności spełniającym wymagania wskazane w art. 16 ust. 1 pkt 4 lit. b ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych, tj. o emisji CO₂ niższej niż 50 g/km” – wyjaśnia Biuro Mediów i Listów Prezydenta.
„W ramach rozeznania rynku przed ogłoszeniem postępowania ustalono, że wymagania te spełniało kilka modeli różnych producentów dostępnych na polskim rynku. Po rozpoczęciu przygotowań do postępowania zmianie uległy jednak przepisy i wytyczne homologacyjne dotyczące pomiaru emisji w procedurze WLTP. W konsekwencji pojazdy, które wcześniej spełniały zakładany limit emisji CO₂, utraciły tę zgodność w nowych homologacjach. Pozostawienie pierwotnych wymagań uniemożliwiłoby złożenie ważnych ofert i skutkowałoby unieważnieniem postępowania” – wyjaśnia Biuro.
Do Kancelarii Prezydenta trafiło siedem luksusowych Mercedesów. Ale tylko na papierze
Jednak to nie koniec zamieszania wokół limuzyn dla Kancelarii Prezydenta. Jak ustaliliśmy, równolegle do przetargu na najem aut Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta wzięło też udział w innym: zamówieniu na zakup samochodów organizowanym przez Centrum Obsługi Administracji Rządowej jako centralnego zamawiającego.
Ruszył on pod koniec lipca ubiegłego roku i polegał na zebraniu zapotrzebowania od ponad trzydziestu urzędów państwowych, a następnie zamówieniu dla nich samochodów grupowo. Podobne postępowania Centrum Obsługi Administracji Rządowej realizuje regularnie – np. obecnie prowadzi dwa takie przetargi: na zakup i najem samochodów.
Czytaj więcej
Lech Wałęsa od piątku jeździ seatem exeo. Inni polscy politycy też mają się czym pochwalić
Jednak przetarg z końca lipca ubiegłego roku czymś się różnił: obecnością samochodów z segmentu E, czyli klasycznych limuzyn. To rzadko spotykana pozycja, bo w tego typu zamówieniach dominują samochody z segmentów C, D, furgony i mikrobusy.
W przypadku opisywanego przetargu zamówiono dwa elektryczne sedany segmentu E o mocy 250 KM oraz sześć sedanów E o podobnej mocy, tyle że hybrydowych. Z tych ośmiu limuzyn siedem poszło do Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta, a jeden – do Rządowego Centrum Legislacji. W sumie więc Kancelaria Prezydenta kupiła siedem limuzyn, a dodatkowo osiem innych pojazdów, w tym sześć furgonów. Tak przynajmniej wynika z dokumentów przetargowych, a w których czytamy, że wygrał diler mający w swojej ofercie tylko samochody marki Mercedes. To wskazuje, że w przypadku limuzyn elektrycznych wygrały modele EQE w cenie ok. 430 tys. zł każdy, z kolei jeśli chodzi o hybrydy, Mercedesy klasy E, 488,5 tys. zł za sztukę.
Tyle że – jak przekonuje nas Biuro Mediów i Listów Prezydenta – ta transakcja nie została sfinalizowana. „W odniesieniu do postępowania centralnego organizowanego przez Centrum Obsługi Administracji Rządowej w listopadzie 2025 r. informujemy, że Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej nie dokonało zakupu ani nie pozyskało żadnego pojazdu w ramach wskazanego postępowania. Centrum Obsługi KPRP zgłosiło zapotrzebowanie w ramach kilku części postępowania centralnego, jednak ostatecznie nie pozyskało żadnego samochodu w jego wyniku.” – BMiLP.
Limuzyny najprawdopodobniej trafią do użytku prezydenckich ministrów
Jak dodaje, samochody Audi A6 pozyskane w ramach najmu „wykorzystywane są do bieżącej obsługi logistycznej i transportowej delegacji krajowych, a także do zabezpieczenia codziennych zadań służbowych realizowanych przez uprawnionych pracowników Kancelarii Prezydenta RP”.
– Limuzyny najprawdopodobniej trafią do użytku prezydenckich ministrów – mówił „Rzeczpospolitej” w ubiegłym roku jeden z byłych urzędników związanych z administracją Andrzeja Dudy. Zwracał uwagę na fakt, że prezydentowi, pierwszej damie i szefowi BBN przysługują limuzyny kupowane przez SOP. Dodawał, że jest zaskoczony wyborem luksusowych marek przez kancelarię, bo za jego czasów ministrowie jeździli Skodami i Volkswagenami.
– Najważniejsze osoby w kraju powinny jeździć samochodami klasy premium, podobnie jak większość przywódców europejskich i światowych. Tutaj bym nie szukał oszczędności – komentuje europoseł KO Dariusz Joński. – Jednak urzędnicy zawsze jeździli autami dużo niższej klasy. Było to czymś na kształt niepisanego zwyczaju, jednak prezydent uznał, że dla jego kolegów ma być na bogato. To niedopuszczalne – dodaje.