Panie sędzio, Komisja Europejska po raz siódmy opublikowała coroczny raport o praworządności w Unii Europejskiej. Wynika z niego, że w ostatnim roku ocena niezależności sądownictwa w Polsce wyraźnie się poprawiła. Co sprawiło, że tak się stało, skoro wciąż jest jeszcze tak wiele do zrobienia?

Tak społeczeństwo postrzega zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Ludzie widzą, że obecnie minister sprawiedliwości sprawuje swój urząd w zupełnie inny sposób niż Zbigniew Ziobro. Dziś sędziowie nie są przez swoje orzeczenia represjonowani, przenoszeni, szykanowani. To wszystko oczywiście wpływa na postrzeganie niezależności sądów przez społeczeństwo. Takie są też odczucia środowiska sędziowskiego, że obecnie nie zachodzą obawy, że np., jeśli ktoś skieruje pytanie prejudycjalne do TSUE, to spotkają go z tego powodu nieprzyjemności.

Według badania KE zaufanie obywateli i przedsiębiorców do wymiaru sprawiedliwości wzrosło z 26 do 42 proc. Czy to widać na salach rozpraw?

Tutaj na pewno jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Przydałoby się ten wynik poprawiać. A żeby to zrobić, to musielibyśmy mieć jeszcze w większym stopniu rozwinięte możliwości cyfrowego wspierania w orzekaniu, informatyzacji, która też wpływa na takie postrzeganie rzetelności procedur.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Nie padają już pytania, czy sędzia jest „pisowski”

Pro

Czy naprawdę jest lepiej w sądach?

Myślę, że tak, ciut lepiej. Nie ma obecnie przekonania, że osoba mająca dostęp do ministra sprawiedliwości jest w stanie wpłynąć na tok postępowania. To jest chyba ta kluczowa zmiana.

Z raportu badania opinii publicznej przez KE wynika, że Polska konsekwentnie i skutecznie przywraca standardy demokratycznego państwa prawa. Patrząc na to, co dzieje się dziś w Trybunale Konstytucyjnym i Sądzie Najwyższym, trudno o optymizm. Chyba Pan nie zaprzeczy.

Byłbym w tym kontekście optymistą. Toczy się walec, który ma przywrócić sprawiedliwość. Młyny sprawiedliwości mielą powoli. W końcu jednak powstaje z nich mąka. Musimy wykazać jeszcze chwilę cierpliwości, uzbroić się w nią. Ten Trybunał Konstytucyjny w końcu zacznie działać tak, jak powinien.

A Sąd Najwyższy?

Z Sądem Najwyższym rzeczywiście mamy ogromny problem. I jest to sytuacja, która budzi niepokój. Nie mamy Sądu Najwyższego, który byłby uznawany w innych krajach Unii Europejskiej. Sytuacja wymaga pilnego rozwiązania. Niestety, z uwagi na pat legislacyjny, trudno w tej chwili powiedzieć, jak można tę sytuację rozwiązać inaczej niż metodą faktów dokonanych.

Panie sędzio, zdaniem KE, równie optymistycznie wygląda sytuacja w Krajowej Radzie Sądownictwa. Wprawdzie środowisku udało się wybrać sędziów – członków Rady, ale o sukcesie będzie można mówić dopiero wtedy, gdy prezydent Karol Nawrocki wręczy nominacje sędziom wyłonionym w konkursach przed nią. A z tym może być problem…

Myślę, że jednak tutaj sukces już mamy ogromny. Prezydent nie kwestionuje tego, że ta rada jest prawidłowo ukształtowana. Wszystkie strony politycznej sceny uznają, że ta rada jest organem konstytucyjnym. Została wybrana w sposób, który powoduje, że zasiadają w niej przedstawiciele środowiska sędziowskiego.

Czytaj więcej

Ślimacze prace Sejmu nad ustawą praworządnościową. Reforma jeszcze poczeka

Po owocach ich poznacie. Tak więc i my poznamy po owocach funkcjonowanie KRS.

Patrząc na sposób rozpatrywania wniosków o przedłużenie możliwości orzekania przez sędziów, którzy osiągnęli wiek stanu spoczynku, widzimy, że nowe standardy, którymi kieruje się ten organ, znacznie różnią się od tych obowiązujących za kadencji pani Dagmary Pawełczyk-Woickiej.

Wśród powodów zadowolenia wymieniany jest między innymi status neosędziów. Przecież tak naprawdę niewiele się zmieniło, a właściwie chaos jest coraz większy.

Ustawa praworządnościowa powinna być uchwalona jak najszybciej. Niedobrze się stało, że Sejm nie zakończył nad nią prac. I już nie jest ważne, co prezydent zrobi z tą ustawą. Sejm ma dać sygnał, w jakim kierunku zmierzamy. To jest najistotniejsze w tej sprawie. Nie można zarzucać takich projektów tylko dlatego, że być może, a nawet z dużym prawdopodobieństwem, prezydent je zawetuje. Niech wetuje. Społeczeństwo to wszystko widzi.

Podobnie optymistycznie, jak wynika z raportu, jest z cyfryzacją sądownictwa. Jest wymieniana jako sąd cyfrowy. Czy jako sędzia dostrzega pan tak duży postęp w cyfryzacji?

Nie, dużego postępu nie dostrzegam. Są małe kroczki, które powinny być zdecydowanie bardziej ambitne. Rozumiem, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Mamy do wykonania ogrom pracy.

Jakiej?

Trzeba wdrożyć nową koncepcję funkcjonowania sądów, umożliwić kierowanie spraw rozpoznawanych cyfrowo do mniej obciążonych sądów oraz wykorzystać narzędzia sztucznej inteligencji. Tego typu rozwiązania funkcjonują już w kancelariach prawniczych, podczas gdy my, sędziowie, wciąż pracujemy bez ich wsparcia.

Jak ocenia pan rok rządów ministra Waldemara Żurka jako ministra sprawiedliwości?

Ogromnym sukcesem jest na pewno nowa Krajowa Rada Sądownictwa i rozpoczęcie porządkowania sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Zostały podjęte kroki, które mają szansę zmienić sytuację. Oczekiwania wobec ministra sprawiedliwości były bardzo wysokie i stawiano przed nim ambitne cele. Nie wszystkie udało się zrealizować. Do końca kadencji parlamentu został już tylko rok, dlatego uważam, że potrzebne jest przyspieszenie i konsekwentna realizacja tych ambitnych celów.

Jak by pan miał wystawić szkolną ocenę ministrowi sprawiedliwości, to jaka by ona była?

Taka mocna czwórka.