Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek o wydanie listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie PiS, któremu prokuratura zarzuca szereg przestępstw w związku z nieprawidłowościami przy zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości.

Jeśli sąd wyda taki dokument, wówczas były zastępca Zbigniewa Ziobry będzie mógł odpowiadać z wolnej stopy aż do momentu wydania prawomocnego wyroku. Oczywiście ochrona przed tymczasowym aresztowaniem trwa tak długo, jak długo osoba objęta listem żelaznym stawia się na każde wezwanie prokuratora lub sądu i nie utrudnia postępowania.

Jak powiedziała sędzia Anna Ptaszek, rzecznik prasowy SO w Warszawie, decyzję w tej sprawie podejmie sąd „o ile nie sprzeciwi się temu prokurator”. Przypomniała też, że wynika to ze zmian wprowadzonych do kodeksu postępowania karnego przez Zjednoczoną Prawicę. Ich inicjatorem było… Ministerstwo Sprawiedliwości, w którym wówczas pracował Romanowski.

Zbigniew Ziobro wzmocnił prokuraturę

Chodzi o dokonaną nowelizacją z 2021 r. zmianę brzmienia art. 281 § 2 k.p.k., który obecnie stanowi, że w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu. Efektem zmiany była marginalizacja roli sądu, który co prawda nadal decyduje o wydaniu glejtu, ale ostatnie słowo należy do prokuratora.

Czytaj więcej

Ekstradycja Romanowskiego z Naddniestrza. „Ruchy są mocno ograniczone”

W tamtym okresie, na mocy różnych nowelizacji MS sukcesywnie wzmacniał pozycję prokuratury względem sądów, właśnie za pomocą tzw. „wiążących sprzeciwów” prokuratora. Analogiczne uprawnienia zyskał prokurator np. w kwestii decyzji o zamianie tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe czy w kwestii wyłączenia jawności.

Po zmianie władzy Sejm uchwalił nowelizację kodeksu postępowania karnego, która usuwała tzw. „wiążące sprzeciwy” m.in. właśnie w procedurze przyznawania listu żelaznego.

– Treść art. 281 § 2 k.p.k. pozbawiła sąd możliwości realnego wpływu na jego wydanie przez sąd, uzależniając go albo od inicjatywy, albo braku sprzeciwu wydania przez prokuratora. Tym samym na etapie postępowania przygotowawczego – czyli na ogół na etapie najczęstszego jak dotychczas zainteresowania wydaniem listu żelaznego, wystarczył sprzeciw prokuratora, aby nie doszło do jego wydania. Projektowane uchylenie przepisu w tym zakresie spowoduje powrót do wyłącznej kompetencji sądu w ocenie podstaw do wydania lub odmowy wydania listu żelaznego – napisano w uzasadnieniu projektu.

Prezydent zawetował zmiany

Tyle tylko, że zmiana ta nigdy nie weszła w życie, ponieważ w marcu cała nowelizacja k.p.k. została zawetowana przez Karola Nawrockiego. Prezydent skierował do Sejmu swój własny projekt nowelizacji k.p.k., jednak do tej pory nie został on nawet skierowany do pierwszego czytania.

Jednak ani przeforsowanie zmian w przepisach dotyczących listu żelaznego przez Zbigniewa Ziobrę, ani weto prezydenta do nowelizacji, która je zmieniała, nie musi oznaczać, że decyzja w przedmiocie wydania listu żelaznego leży w rękach prokuratury.

Dlaczego? Choć literalne brzmienie przepisu art. 281 § 2 k.p.k. jest jednoznaczne, to w sądach od pewnego czasu zaczęła się kształtować linia orzecznicza oparta na wykładni systemowej i celowościowej.

Sądy nie uznają wiążących sprzeciwów

Przełomowe było wydanie postanowienia przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku 29 marca 2022 r. (sygn. akt: II AKz 222/22), w którym czytamy m.in. że rozumienie przepisu art. 281 § 2 k.p.k. w ten sposób, iż sprzeciw prokuratora miałby charakter wiążący dla sądu okręgowego, prowadziłoby do niespójności systemowej, a jednocześnie byłoby wyrazem uprzywilejowania prokuratora względem podejrzanego, przy jednoczesnym sprowadzeniu sądu do roli podmiotu podporządkowanego decyzji prokuratora.

„Takie rozwiązanie byłoby skrajnie nieefektywne i zaprzeczające wymogom ekonomii procesowej, która przemawia przeciwko angażowaniu w określone postępowanie jako organu procesowego podmiotu, który nie ma pełnych uprawnień do rozstrzygnięcia kwestii będącej przedmiotem tego postępowania. Gdyby ustawodawca zamierzał przyznać prokuratorowi decydujące zdanie co do wydania listu żelaznego, uznając, że powinien być w tę kompetencję wyposażony jako organ prowadzący postępowanie przygotowawcze i odpowiadający za jego efekty, powinien był uczynić wyraźnie poprzez zmodyfikowanie przepisów o właściwości funkcjonalnej do wydania listu żelaznego w postępowaniu przygotowawczym. Skoro tego jednak nie uczyniono, pozostawiając tę decyzję w rękach sądu okręgowego, obecna regulacja kodeksowa – wobec braku jej przejrzystości oraz z uwagi na jej systemową niespójność – powinna być interpretowana przy założeniu, że prymat należy przyznać interpretacji uwzględniającej założenia systemowe, w tym reguły wynikające z zasad kontradyktoryjności i równouprawnienia stron” – można przeczytać w uzasadnieniu tego postanowienia. 

Czytaj więcej

Resort Waldemara Żurka stanowczo odpiera zarzuty Kancelarii Prezydenta

Podobnie uznał Sąd Apelacyjny w Szczecinie w postanowieniu z 17 maja 2022 r. (sygn. akt: II AKz 207/22), stając na stanowisku, że wykładnia systemowa i funkcjonalna art. 281 § 2 k.p.k. prowadzi do wniosku, że sąd okręgowy rozpoznający wniosek o wydanie listu żelaznego nie jest związany sprzeciwem prokuratora. Judykaty zapoczątkowały nową linię orzeczniczą, którą podziela część sądów okręgowych. Przykładowo Sąd Okręgowy w Szczecinie w postanowieniu z 10 lipca 2024 r. (sygn. akt: III Kp 839/24) postanowił uzależnić wydanie listu żelaznego wobec podejrzanego od złożenia poręczenia majątkowego w wysokości 150 tys. zł. Podejrzany przebywał na terenie Niemiec, ale we wniosku zobowiązał się do stawiennictwa przed oblicze właściwych organów wymiaru sprawiedliwości, nieopuszczania miejsca pobytu i nieutrudniania postępowania. Sąd wydał list żelazny pomimo negatywnego stanowiska prokuratora, powołując się m.in. na wspomniane orzecznictwo sądów apelacyjnych.

Szczeciński sąd podkreślił w uzasadnieniu, że nowelizacja nie pozbawiła sądu kompetencji do procedowania w przedmiocie wydania listu żelaznego. „(…) sąd jako organ procesowy, musi mieć możliwość wydania orzeczenia będącego rezultatem analizy i oceny ustalonych okoliczności oraz wyważenia sprzecznych stanowisk stron, a nie jedynie sankcjonować stanowisko jednej ze stron, w dodatku ograniczone do zgłoszenia sprzeciwu, bez przedstawienia jakichkolwiek argumentów, jak miało to miejsce przy wydaniu zaskarżonego postanowienia. Zmiana redakcyjna art. 281 § 2 k.p.k., przy jednoczesnej niezmienności przepisów o właściwości funkcjonalnej, przekonuje zatem o słuszności stanowiska, że interpretując aktualne uregulowanie, należy w pierwszym rzędzie mieć na uwadze założenia systemowe, w tym reguły wynikające z zasad kontradyktoryjności oraz równości stron. (…) Podkreślić przy tym należy, że tego rodzaju interpretacja, nie jest całkowicie sprzeczna z założeniem do wprowadzonej nowelizacji, polegającym na potrzebie wzmocnienia roli prokuratora, jednak winno to realizować się na płaszczyźnie dokonywanej przez sąd oceny argumentów obu stron procesowych”.

Michał Kuczmierowski bez listu żelaznego, ale nie z powodu sprzeciwu prokuratora

Mało tego, także w niektórych orzeczeniach sądów warszawskich (okręgowego i apelacyjnego), dotyczących wydania listu żelaznego dla Michała Kuczmierowskiego (przebywającego w Wielkiej Brytanii byłego szefa Rządowej Agencji Rezerw Materiałowych), w których nie wydano zgody na zastosowanie tej instytucji, sądy podkreślały, że powodem nie był sprzeciw prokuratora.

Czytaj więcej

Afera RARS. Michał Kuczmierowski bez listu żelaznego. Sąd oddalił zażalenie

„(…) aktualnie w orzecznictwie i doktrynie przyjmuje się, że sąd rozpoznający wniosek obrońcy i podejrzanego o wydanie listu żelaznego w postępowaniu przygotowawczym nie jest związany sprzeciwem prokuratora, mimo takiego brzmienia art. 281 § 2 k.p.k. – czytamy w uzasadnieniu postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 9 grudnia 2024 r. (sygn. akt: II AKz 1037/24). Z kolei Sąd Okręgowy w Warszawie w postanowieniu z 10 września 2025 r. (sygn. akt: XII Kp 2497/25) stwierdził że choć prokurator prowadzący postępowanie „sprzeciwił się wydaniu listu żelaznego podejrzanemu Michałowi Kuczmierowskiemu, niemniej okoliczność ta nie jest wiążąca dla sądu”.

– Decyzję o wydaniu listu żelaznego w naszym systemie prawnym może podjąć tylko sąd. Gdyby ustawodawca chciał dać prokuratorowi prawo do rozstrzygania w tej materii na etapie postępowania przygotowawczego, wskazałby w ustawie ową kompetencję. Taki przepis procedury karnej byłby ograniczeniem prawa obywatela do sądu, co nie jest dopuszczalne w demokratycznym porządku prawnym – mówi „Rzeczpospolitej” mec. Łukasz Szaranowicz, obrońca Michała Kuczmierowskiego.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

prof. Katarzyna Dudka, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie

Zmiana przepisów o liście żelaznym, podobnie jak kilka innych uzależniających czynność sądu od zgody lub braku sprzeciwu prokuratora, wprowadzona za czasów Zbigniewa Ziobry, jest przejawem brutalnego traktowania prawa jak przedmiot do osiągnięcia doraźnych celów politycznych, w całkowitym oderwaniu od reguł wyznaczonych przez prawa człowieka, Konstytucję i naczelne zasady procesu karnego, a to właśnie przez ich pryzmat należy patrzeć na poszczególne przepisy. Podzielam stanowisko judykatury co do niewiążącej mocy sprzeciwu prokuratora na zastosowanie listu żelaznego. Przemawia za tym wiele argumentów, warto tu wspomnieć o dwóch najważniejszych. Po pierwsze, żaden przepis nie funkcjonuje w próżni, jest częścią całego systemu prawa i musi być z nim zgodny. Już dawno przestała obowiązywać zasada, zgodnie z którą, jeśli wykładnia językowa jest wystarczająca do tego, żeby „odczytać” znaczenie danego przepisu, to nie ma potrzeby sięgania do innych rodzajów wykładni (np. systemowej). Uzależnienie wydania listu żelaznego w postępowaniu przygotowawczym od wniosku lub braku sprzeciwu prokuratora jest sprzeczne ze standardami rzetelnego procesu karnego, zwłaszcza zasadą kontradyktoryjności i równości broni. Po drugie, w polskim systemie prawnym do kontroli konstytucyjności przepisów nie jest uprawniony wyłącznie Trybunał Konstytucyjny, lecz w ramach rozproszonej kontroli konstytucyjności zobowiązany jest do tego każdy sędzia stosujący prawo. Wynika z tego wręcz obowiązek oceny danego przepisu z punktu widzenia Konstytucji i praw człowieka.