Reklama

Pierwsze takie wybory w historii KO. Donald Tusk ma problem na Dolnym Śląsku

Donald Tusk startujący w wewnętrznych wyborach bez kontrkandydata utrzymał stanowisko przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej. W większości regionów sytuacja też jest wyjaśniona. Widać, że ugrupowanie szykuje się na wybory parlamentarne w przyszłym roku. Czy partia władzy sprawdzi się w boju?
Donald Tusk

Donald Tusk

Foto: PAP

Wybory parlamentarne co prawda dopiero za 20 miesięcy, ale każdy ruch polityczny jest już analizowany przez ich pryzmat. W PiS sprawa już się wyjaśnia. W ubiegłą sobotę w Hali Sokoła  w Krakowie prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem na premiera, który ma być twarzą kampanii do Sejmu, jest poseł tego ugrupowania, prof. Przemysław Czarnek. Ta decyzja ma zamknąć frakcyjną wojnę i zmobilizować partię wokół jednej osoby.

Dzień później Koalicja Obywatelska wybierała szefa partii oraz przewodniczących regionów. To pierwsze wybory w KO po połączeniu jesienią ubiegłego roku Platformy Obywatelskiej, Inicjatywy Polskiej i Nowoczesnej. W regionach sytuacja jest już raczej ułożona, poza Dolnym Śląskiem, gdzie doszło do partyjnych rozgrywek.  

Czytaj więcej

Wybór szefa Koalicji Obywatelskiej dokonany. Donald Tusk dostał prawie 100 proc. głosów

Teraz kluczowe pytanie, które zadają sobie politycy KO dotyczy tego, kto będzie nowym sekretarzem generalnym. To ważna funkcja w partii, bo właśnie od sekretarza zależy to, jak sprawna będzie kampania przed wyborami w 2027 r. Faworytem jest Marcin Kierwiński, szef MSWiA, szef warszawskich struktur KO, który w niedzielę odnowił swój mandat lokalny.

Kierwiński sprawuje jedną z najważniejszych tego typu funkcji w kraju. W KO uważa się, że ma największe szanse, by na posiedzeniu Rady Krajowej, które domknie cały proces  – najpewniej w okolicy Wielkanocy – został ponownie wskazany jako sekretarz generalny. To będzie decyzja wyłącznie premiera Donalda Tuska, co wynika z reguł tego ugrupowania: sekretarz generalny jest najbliższym współpracownikiem szefa partii i te zasady nie zmieniły się po konsolidacji trzech ugrupowań. 

Reklama
Reklama
Donald Tusk – biogram

Donald Tusk – biogram

Foto: PAP

Jednak w kuluarach alternatywnie pojawia się nazwisko Pawła Grasia, jednego z najbliższych współpracowników Donalda Tuska. Argumenty przeciwko Kierwińskiemu w partii są proste: jako szefowi MSWiA będzie trudno mu łączyć trzy ważne funkcje w trakcie zarówno prekampanii, jak i później kampanii wyborczej. Bo wszyscy w KO wiedzą, jaka jest stawka wyborów.  

Donald Tusk dostał prawie 100 proc. głosów, ale na Dolnym Śląsku ma problem 

W KO najprostsza sytuacja była w wyborach na szefa partii. Donald Tusk ponownie (jak w 2021 r.) był jednym kandydatem ubiegającym się o to stanowisko. Wybory, które odbyły się w specjalnych lokalach wyborczych w całej Polsce, były potwierdzeniem oczywistości, że lider KO nie ma w partii żadnego konkurenta, nawet takiego, który chciałby „policzyć siły” na przyszłość. Tusk dostał 97 proc. głosów. Łącznie w niedzielę oddano w wyborach na przewodniczącego KO 16 695 głosów ważnych, w tym 16 316 na Donalda Tuska – poinformowała w poniedziałek krajowa komisarz wyborcza KO, Dorota Niedziela. Frekwencja wynosiła 78 proc. Kryterium uprawniającym do głosowania były opłacone składki. 

97 proc.

Tyle głosów otrzymał w wyborach na przewodniczącego KO Donald Tusk. Był jedynym kandydatem

Co jednak z wyborami regionalnymi? Struktury terenowe KO podzielone są na 16 regionów pokrywające się z województwami. Są one ważne, bo liderzy regionalni zasiadają w zarządzie KO i mają duży wpływ na budowę list wyborczych. W dziesięciu z nich wybory też były plebiscytem i liderzy regionalni, jak w Małopolsce Aleksander Miszalski – nie mieli rywali. Podobnie było np. w województwie łódzkim (Cezary Tomczyk), na Śląsku (Wojciech Saługa), czy na Mazowszu (Jan Grabiec).  

W pozostałych regionach trwała przez ostatnie tygodnie prawdziwa kampania. Najwięcej emocji budziła w trzech z sześciu spornych regionach. W Wielkopolsce Marcin Bosacki, popierany przez Radosława Sikorskiego wiceszef MSZ, przegrał z posłem Jarosławem Urbaniakiem. Różnica była znacząca: 1257 do 522. – Bosacki po prostu nie jest tu szczególnie popularny. Urbaniak objechał cały region – kwituje rozmówca z wielkopolskiej KO. W partii słychać też, że ten wynik pokazuje, iż Warszawa nie zawsze wie najlepiej i nie zawsze dobrze wyczuwa nastroje w terenie. 

Reklama
Reklama

W województwie lubelskim popierany przez Tuska Michał Krawczyk (w czasie publikował zdjęcie z premierem) przegrał z europosłanką Martą Wcisło różnicą kilkudziesięciu głosów. Na Podkarpaciu wygrał poseł Paweł Kowal, pokonując Joannę Frydrych z przewagą ponad 140 głosów. 

Ale to niewiele w porównaniu z zamieszaniem na Dolnym Śląsku. Po zaciętej kampanii wyborczej Michał Jaros, dotychczasowy szef regionu, wygrał różnicą sześciu głosów z wicemarszałek Sejmu, Moniką Wielichowską, którą „miękko” (tak ocenia się w KO) wsparł Donald Tusk. Wielichowska w mediach społecznościowych zamieściła jednak oświadczenie i zapowiedziała protest wyborczy ze względu na podejrzenia m.in. o braku tajności głosowania. W lokalnej KO oraz w mediach lokalnych symbolem stało się zdjęcie kartonowych przegród między głosującymi we Wrocławiu. 

O komentarz do tej sprawy poprosiliśmy zarówno Wielichowską, jak i Jarosa. Wielichowska nie odpowiedziała, Jaros wysłał „Rzeczpospolitej” komunikat skierowany do członków KO w regionie. Czytamy w nim m.in.: „W zakończonych wyborach zostałem wybrany na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu. To dla mnie zaszczyt, ale przede wszystkim zobowiązanie. (...) Dziękuję za każdy oddany głos – zarówno na mnie, jak i na moją kontrkandydatkę w wyborach regionalnych oraz kontrkandydatów w Powiecie Wrocławskim.  (...) Szczególne podziękowania kieruję do marszałek Moniki Wielichowskiej za jej zaangażowanie i energię w tej kampanii. Chcę zaproponować jej dalszą współpracę w zarządzie regionu, bo Koalicja Obywatelska potrzebuje współdziałania i doświadczenia wszystkich swoich liderów”.

Jak zakończy się ta historia? Wicemarszałek Niedziela podczas poniedziałkowej konferencji zapowiedziała, że protesty będą rozpatrzone szybko, być może w ciągu tygodnia. Czas na ich złożenie to trzy dni.

Reklama
Reklama

Rozmówcy „Rzeczpospolitej” zarówno z KO, jak i spoza partii znający region twierdzą, że premier Donald Tusk może dążyć do powtórzenia głosowania. W tle porównania z Polską 2050, która nie potrafiła zorganizować głosowania na szefa partii – co prawda ogólnokrajowo – i musiała je powtórzyć. Dolny Śląsk będzie więc w najbliższym czasie ogniskować uwagę KO.  

Czytaj więcej

Czy KO straci Wrocław? Kulisy politycznego napięcia w stolicy Dolnego Śląska

KO ma już maszynę, ale czy będzie ona dobrze naoliwiona na wybory?

Z naszych rozmów z politykami w regionach wynikają dwie podstawowe sprawy. Po pierwsze, impulsem mobilizacyjnym dla „bazy" KO  jest nadal obecność w rządzie ministra Waldemara Żurka. Tu mowa o sprawczości, rozliczeniach PiS, sile ministra w kontraście do nieco flegmatycznego stylu prof. Adama Bodnara. Po drugie, dla bazy ważne jest to, że poczynania prezydenta Karola Nawrockiego uznawane są za niezrozumiałe, sprzeczne z interesem Polski (jak przy SAFE) co ma wspierać działania w kampanii przed wyborami w 2027 r. – tak, by PiS nie miało pełni władzy.

Ale politycy KO z którymi rozmawialiśmy, przyznają też, że działacze i politycy lokalni myślą także o innych wyborach: do samorządu w 2029 r., bo jeśli nie zostanie zniesiona dwukadencyjność w samorządzie, a nic nie wskazuje, że tak się stanie, wybory przyniosą zasadniczą zmianę władzy w terenie. I pojawi się mnóstwo „otwartych” miejsc, w których będzie można kandydować. Np. we Wrocławiu, gdzie skończy się druga kadencja Jacka Sutryka.

Donald Tusk będzie musiał mierzyć się z pytaniem: czy jego partia, by wygrać będzie „gryźć trawę” za rok, gdy zacznie się realna kampania wyborcza? Liderzy regionów to w większości politycy, którzy mają „drugi kapelusz” Są wiceministrami, samorządowcami i innymi ważnymi urzędnikami. Czy znajdą czas na wyborczą walkę, a nie tylko administrowanie swoimi księstwami? Dla żadnego lidera partii władzy nie jest to proste pytanie. Niezależnie od tego, czy ta partia nazywa się KO, PO czy PiS. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Polityka
Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję ws. SAFE? Tusk: Dotarły do nas informacje
Polityka
Balcerowicz: Od lat nie mieliśmy w Polsce żadnej prywatyzacji, tego się nie da usprawiedliwić
Polityka
Marta Nawrocka na czele fundacji, w radzie zasiada jej syn. Czym chce się zająć?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama