Nagła eskalacja starań Trumpa o przejęcie kontroli nad Grenlandią na początku tego roku mocno wstrząsnęła europejskimi sojusznikami i zmusiła jego współpracowników Donalda Trumpa do natychmiastowego opracowania strategii, która spełniłaby coraz głośniejsze groźby prezydenta USA. Niektórzy obawiają się jednak, że prezydent posuwa się za daleko, twierdząc, że Stany Zjednoczone nie zadowolą się niczym innym jak całkowitą kontrolą nad krajem – twierdzi CNN.
Chociaż ekipa Trumpa w dużej mierze podziela jego zdanie na temat znaczenia kontroli USA nad Grenlandią ze względów bezpieczeństwa narodowego, wielu jego najważniejszych doradców nie podziela jego zdania na temat najlepszego sposobu osiągnięcia tego celu. – Nie chcemy z tego zrobić państwa – powiedział jeden z doradców Trumpa w rozmowie ze stacją CNN. – Ale czy chcemy z nimi sojuszu? Nie ma co do tego wątpliwości.
Czytaj więcej
Sypie się ład, który ukształtował się po II wojnie światowej, a później po upadku Związku Radziec...
„Sztuka zawierania umów” skuteczniejsza niż groźby Donalda Trumpa wobec Grenlandii?
Choć Trump nasila swoją agresywną retorykę o chęci aneksji Grenlandii i nie wyklucza możliwości użycia środków militarnych, wielu urzędników obawia się tak drastycznego kroku. Zamiast tego, wielu doradców Trumpa preferuje wykorzystanie groźby wprowadzenia ceł jako narzędzia negocjacyjnego, które otworzyłoby drogę do ustępstw ze strony Europejczyków. Rozmówcy CNN twierdzą, że rozwiązując sprawę na drodze negocjacji, Donald Trump podkreśliłby również skuteczność „sztuki zawierania umów”.
Rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly pytana przez CNN powiedziała, że „cała administracja jest gotowa zrealizować każdy plan nabycia Grenlandii, jaki wybierze prezydent”. – Prezydent Trump kieruje całą polityką zagraniczną i nie został wybrany po to, by zachować status quo – powiedziała. – Wielu poprzedników tego prezydenta dostrzegało strategiczną logikę pozyskania Grenlandii, ale tylko prezydent Trump miał odwagę, by poważnie się do tego zabrać – dodała.