Reklama

Gruzja to nie Mołdawia. Zachód przegrał tam już z Rosją

Barykady po protestach w Tbilisi sprzątnięto, ogień ugaszono, kostkę brukową umyto. Gruzji, pod rządami oligarchy Bidziny Iwaniszwilego, coraz bliżej do Chin i Rosji.
Zwolenniczka opozycji w czasie protestu w dniu wyborów lokalnych w Tbilisi

Zwolenniczka opozycji w czasie protestu w dniu wyborów lokalnych w Tbilisi

Foto: REUTERS/Irakli Gedenidze

Była prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili relacjonowała w sobotę, że aleją Rustawelego w Tbilisi przeszło 80–100 tys. ludzi, którzy protestowali przeciwko rządom Gruzińskiego Marzenia w dniu samorządowych wyborów parlamentarnych. Część protestujących próbowała nawet wedrzeć się do siedziby prezydenta (bardzo niewiele znaczącego w tamtejszym systemie politycznym). Bezskutecznie. W ruch poszły armatki wodne i gaz łzawiący. W niedzielę pojawili się już tylko nieliczni protestujący z gruzińskimi i unijnymi flagami. Już w poniedziałek służby sprzątające zmywały  z chodników popiół po płonących barykadach.

Pozostało jeszcze 90% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama