W piątek Ministerstwo Kultury poinformowało, że w ramach Funduszu Wsparcia Kultury 2064 podmioty otrzymają pomoc finansową. Przewidziany budżet to 400 mln złotych. Na liście artystów i zespołów, które miały otrzymać pomoc od rządu byli m.in. Kamil Bednarek, Grzegorz Hyży, Bracia Cugowscy i Bayer Full.

Środki z FWK miały być wykorzystane między innymi na zapewnienie ciągłości działalności artystycznej i utrzymanie miejsc pracy.

Czytaj także: Pomoc dla kultury, czyli dlaczego zawrzało w sieci

Lista beneficjentów oraz wysokość rekompensat wywołała falę negatywnych komentarzy. Padały pytania, dlaczego filharmonia w dawnym mieście wojewódzkim otrzyma mniej niż dwieście tysięcy zł, zaś agencja koncertowa z tego miasta 2 mln zł.

Minister kultury oświadczył w niedzielę, że zapadła decyzja o wstrzymaniu wypłat FWK "do czasu pilnego wyjaśnienia wszelkich wątpliwości".

W poniedziałek w radiowej Trójce Piotr Gliński był pytany, czy spodziewał się takiej burzy wokół programu Funduszu Wsparcia Kultury. Odparł, że pewnie nie.

- To był program, który od dawna był postulowany i był w jakimś sensie autorskim programem środowiska ludzi kultury i instytucji związanych z Ministerstwem Kultury, które się zajmują muzyką, tańcem, teatrem - dodał.

Pytany o sposób ustalania zasad przyznawania środków finansowych wicepremier powiedział, że "te pomysły rodziły się w dialogu z sektorem kultury". Dodał, że sektor kultury trzeba było wesprzeć. - To był sektor, który w sposób specyficzny nie był wspierany od marca, a był pierwszym zamkniętym i najprawdopodobniej będzie ostatnim otwartym - podkreślił.

Co z zasadami, na jakich ma być udzielana pomoc w ramach Funduszu Wsparcia Kultury? - Powstały wątpliwości - co do zasad może mniej, raczej wykonania w pewnym obszarze tych zasad - przyznał wicepremier. Dodał, że fundusz dotyczy 2 064 podmiotów z czterech kategorii: instytucji samorządowych kultury (np. teatrów), organizacji pozarządowych, firm działających w obszarze kultury i firm scenotechnicznych.

"Nie jesteśmy w stanie przeprowadzać śledztw"

Na uwagę, że na liście beneficjentów znalazły się takie podmioty jak biuro rachunkowe, Piotr Gliński odparł: - No pewnie biuro rachunkowe związane z działalnością kultury. Zobaczymy. Właśnie dlatego wstrzymaliśmy ten fundusz, żeby przyjrzeć się ewentualnie takim sytuacjom.

Minister kultury powiedział w Programie Trzecim Polskiego Radia, że w przypadku FWK, "podobnie jak przy innych działaniach pomocowych dla polskiej gospodarki, to są działania, które idą często z algorytmu, z automatu, na zasadzie zaufania do tych, którzy podają dane o swojej działalności". - Inaczej tego wielkiego mechanizmu gospodarczego obsłużyć wsparciem nie jesteśmy w stanie, nikt nie jest w stanie - ocenił.

Gliński stwierdził, że deklaracje składane przez chętnych do skorzystania z Funduszu Wsparcia Kultury są weryfikowane "o tyle tylko, że patrzymy czy są tzw. koszty kwalifikowane, które odwołują się do przychodu". - Nie jesteśmy w stanie przeprowadzać śledztw dotyczących poszczególnych podmiotów, które składają aplikacje - oświadczył.

Beneficjenci zostaną sprawdzeni

Dlaczego wysokość środków przyznawanych z Funduszu Wsparcia Kultury zależy od utraconych przez podmioty przychodów, a nie dochodów? - To jeden z wątków, który był dyskutowany. Takie rozwiązanie przyjęliśmy w oparciu o praktykę, która była i jest w Polsce stosowana - odparł Piotr Gliński. Wyraził opinię, że oba rozwiązania mają wady i zalety.

Pytany, czy sposób kwalifikacji zostanie utrzymany, wicepremier odpowiedział: - Zobaczymy na ile jest możliwa zmiana tego czy to jest przychód, czy dochód. Naprawdę, to są rzeczy, moim zdaniem, trzeciorzędne.

Minister kultury przyznał, że być może na liście beneficjentów Funduszu Wsparcia Kultury znalazły się firmy, które nie są bezpośrednio związane z działalnością w kulturze. - Jeszcze raz to sprawdzimy - zapowiedział.

- Przyjrzymy się także skali tej pomocy, bo ona też została zakwestionowana - podkreślił. - 2 064 decyzje finansowe, z których kilkanaście jest kwestionowanych. Tak, przyznaję, musimy to jeszcze raz zweryfikować - dodał.

Czy można się spodziewać usunięcia niektórych podmiotów z listy lub zmniejszenia wysokości pomocy? Pytany o to w Trójce Piotr Gliński powiedział, że za wcześnie o tym mówić. Poinformował, że sprawa będzie omawiana na dzisiejszym spotkaniu zespołu, który opracował program.

Teatry nie mogą liczyć na więcej

Ze słów ministra kultury wynika, że decyzje o przyznaniu pomocy w sprawie podmiotów z kategorii, które nie wzbudzały kontrowersji, będą być może przekazane do realizacji szybko. - A tam, gdzie są pewne zastrzeżenia, np. dotyczące charakteru firm, które wystąpiły o wsparcie i skali wsparcia, jakie otrzymały, być może to potrwa trochę dłużej - zapowiedział Gliński.

Czy część podmiotów - np. teatry lub filharmonie - mogą po weryfikacji otrzymać więcej? - Nie, bo one chyba dostały maksimum. Jeśli chodzi o samorządowe instytucje artystyczne, czyli teatry muzyczne, teatry, filharmonie, one mogły aplikować do wysokości 40 proc. utraconych przychodów netto - zaznaczył.

"To nie są pieniądze dla celebrytów"

Część krytyków Funduszu Wsparcia Kultury wskazywała, że niesprawiedliwe jest przyznawanie wielosettysięcznych rekompensat dla znanych artystów w sytuacji, gdy na zarobki adekwatne do swej pracy nie mogą liczyć pielęgniarki i ratownicy medyczni.

- To zestawienie, które służy atakom politycznym, wzburzaniu emocjonalnym ludzi, natomiast ja bym apelował o uczciwość debaty. To nie są pieniądze dla celebrytów, ale dla firm, które zatrudniają ludzi, no także celebrytów - powiedział Piotr Gliński.

- Powiem szczerze, że nie interesowałem się, kto jest właścicielem firm, które uzyskają wsparcie. Mnie zależało na tym, żeby uzyskać fundusze na wsparcie dla sektora polskiej gospodarki, jakim jest kultura - oświadczył wicepremier.

- Zweryfikujemy, czy ta pomoc poszczególnym firmom się należała - zadeklarował.