Pana zdaniem kampania do PE budzi jeszcze polityczne emocje? To przecież trzecia kampania z rzędu.
To też jest trzecia kampania w dość krótkim czasie. Na pewno ta kampania budzi emocje w partiach politycznych. Ustawia pewne relacje wewnątrz. Trudniej będzie jednak osiągnąć frekwencję porównywalną z wyborami samorządowymi, nie mówiąc o tych do Sejmu. Ludzie są nieco zmęczeni polityką. Wybory do PE są bardziej odległe od wyborcy. Nie zdecydują przecież o tym, czy zmieni się władza. Najpewniej głosować pójdą tylko tzw. twarde elektoraty.