Prof. Jarosław Flis: PiS nie został zupełnie wdeptany w ziemię. Straty mniejsze niż oczekiwano

Ci, którym się wydawało, że PiS zupełnie zostanie wdeptany w ziemię, nie mają powodu do satysfakcji - powiedział prof. Jarosław Flis, komentując badania exit poll po wyborach samorządowych. - PiS się wystraszył, że wszystko straci, więc teraz – nawet, jeśli poniósł straty – to wydają się one mniejsze, bo są mniejsze niż oczekiwano - zaznaczył socjolog.

Publikacja: 08.04.2024 10:16

Prof. Jarosław Flis, socjolog, Uniwersytet Jagielloński

Prof. Jarosław Flis, socjolog, Uniwersytet Jagielloński

Foto: tv.rp.pl

Jak powiedział podczas porannego programu prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, „ci, którym się wydawało, że PiS zupełnie zostanie wdeptany w ziemię, nie mają powodu do satysfakcji”. - Ta sytuacja z 2010 roku, kiedy PiS zjechał poniżej 25 proc. się nie powtórzyła w tych wyborach. Można zażartować, że PiS-owi dobrze zrobiło pozbycie się telewizji publicznej, bo gdy ją miał, szło mu gorzej i nastroje były gorsze w wieczór wyborczy. A teraz się trochę poprawiły - powiedział ekspert. - Nie wiem, jak to długo się utrzyma, bo kluczowym elementem w kampanii wyborczej jest jednak pokora – PiS spokorniał, nie było przekonania, że będzie wymiatać. I raz jeszcze się powtórzyło, że recepta na szczęśliwe życie, to poziom aspiracji adekwatny do możliwości. PiS się wystraszył, że straci wszystko, a teraz – nawet, jeśli poniósł straty – to wydają się one mniejsze, bo są mniejsze niż oczekiwano. A opozycja musi trochę nadrabiać na bieżąco opowieść, bo poszła do przodu, ale nie tyle, ile się spodziewała - dodał, zaznaczając, że trzeba poczekać jeszcze na szczegółowe wyniki. - Bo Sejmiki są na tyle małe i te różnice w poparciu są na tyle małe, że w kilku województwach to wszystko będzie wisieć na jednym mandacie - podkreślił. 

Czytaj więcej

Roch Zygmunt: Nowa Lewica przestaje mieć rację bytu. Blamaż samorządowy Czarzastego

Wybory samorządowe 2024. Prof. Jarosław Flis: Konfederacja ze słabym wynikiem. Nie wiadomo, czy będzie z kim zawierać koalicje

Prof. Flis mówił także o tym, że jeśli chodzi o koalicje sejmikowe, to PiS otwarcie mówi, że nie wyklucza koalicji z Konfederacją. - Nie wiadomo, czy będzie z kim zawierać tę koalicję, bo ten wynik Konfederacji jest bardzo słaby – taki wynik przy równomiernym poparciu – a to było cechą poparcia dla Konfederacji – jak do tej pory nie daje gwarancji zdobycia mandatów. Może w kilku największych okręgach. To będzie raczej po jednym mandacie na województwo i to w połowie albo i mniej województw. I to czasami w tych, w których i tak nie ma to żadnego znaczenia, czy Konfederacja ma mandat, czy nie, bo i tak obecna koalicja rządowa ma spokojną większość - powiedział. 

Prof. Flis o badaniu exit poll po wyborach samorządowych: W dużych miastach wyraźny sygnał zmiany politycznej

Ekspert zapytany został także, w ilu Sejmikach PiS utrzyma władzę. - To, co widzimy w dużych miastach, to też jest taki wyraźny sygnał zmiany politycznej. PiS na tyle osłabło w największych miastach – ale i miastach średniej wielkości – że czasami przestaje być w ogóle tym podmiotem – tą partią, która wchodzi do drugiej tury. Zwykle w dużych miastach, jak dochodziło do drugiej tury, to wynik był rozstrzygnięty, bo wchodził do niej kandydat PiS, który nie miał tam szans na zwycięstwo. Teraz jest tak, że we Wrocławiu czy w Krakowie, doszło do drugiej tury, w której nie ma PiS-u - powiedział Flis. - Wyborcy PiS-u będą rozstrzygać, kto wygra w II turze, ale to jest taki wybór pomiędzy obecnym posłem PO, a byłym posłem Ruchu Palikota – to nie jest takie proste. Widać, że te wybory burmistrzów, wójtów i prezydentów miast bardziej niż ktoś się spodziewał stają się tym, co jest najmniej przewidywalne w tej polityce. Przypadek prezydenta Gdyni jest charakterystyczny. Ktoś, kto był przez długie lata wielką gwiazdą i wymiatał – pomimo konkurencji ze strony PiS czy PO na zmianę – teraz w ogóle nie wszedł do II tury. To też jest sygnał, że tą władzą można się tak upoić, żeby gdzieś stracić kontakt z rzeczywistością - dodał ekspert. 

Czytaj więcej

Wybory samorządowe 2024. Adam Jarubas: Wynik Trzeciej Drogi dwa razy lepszy niż Lewicy

Wybory samorządowe w Krakowie. Prof. Jarosław Flis: Wiele bodźców miało wpływ na wynik

Komentując badania exit poll po wyborach samorządowych prof. Flis mówił także o Krakowie. Aleksander Miszalski z Koalicji Obywatelskiej zwyciężył w pierwszej turze wyborów na prezydenta Krakowa. Za dwa tygodnie zmierzy się z kandydatem, który otrzymał o 11 proc. mniej. W żadnym przedwyborczym sondażu Miszalski nie zajął pierwszego miejsca. Faworytem był Łukasz Gibała, były poseł Platformy Obywatelskiej, a następnie Ruchu Palikota. 

- Zadziałało tu na pewno wycofanie Stanisława Mazura i poparcie, które też na swoje punkty procentowe w tych wszystkich sondażach zbierał. Na pewno też to, że wycofał się jeszcze jeden kandydat związany z dotychczasową władzą, czyli wiceprezydent Muzyk. On nie był popierany przez prezydenta Jacka Majchrowskiego, więc te głosy też miały największą szansę przepłynąć na Miszalskiego — powiedział prof. Flis. - Kontrowersje wokół finansowania kampanii wiceprezydenta Kuliga też były takim bodźcem, ale takich bodźców mogło być tutaj sporo. Trzeba też pamiętać, że wynik kandydata PiS jest bardzo słaby. Eksperyment, żeby wystawić mieszkańca Olkusza, będącego posłem z Chrzanowa jako kandydata na prezydenta Krakowa, niespecjalnie się sprawdził. PiS-owi lepiej poszło tam, gdzie postawił na lokalnych radnych — podkreślił. 

Jak powiedział podczas porannego programu prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, „ci, którym się wydawało, że PiS zupełnie zostanie wdeptany w ziemię, nie mają powodu do satysfakcji”. - Ta sytuacja z 2010 roku, kiedy PiS zjechał poniżej 25 proc. się nie powtórzyła w tych wyborach. Można zażartować, że PiS-owi dobrze zrobiło pozbycie się telewizji publicznej, bo gdy ją miał, szło mu gorzej i nastroje były gorsze w wieczór wyborczy. A teraz się trochę poprawiły - powiedział ekspert. - Nie wiem, jak to długo się utrzyma, bo kluczowym elementem w kampanii wyborczej jest jednak pokora – PiS spokorniał, nie było przekonania, że będzie wymiatać. I raz jeszcze się powtórzyło, że recepta na szczęśliwe życie, to poziom aspiracji adekwatny do możliwości. PiS się wystraszył, że straci wszystko, a teraz – nawet, jeśli poniósł straty – to wydają się one mniejsze, bo są mniejsze niż oczekiwano. A opozycja musi trochę nadrabiać na bieżąco opowieść, bo poszła do przodu, ale nie tyle, ile się spodziewała - dodał, zaznaczając, że trzeba poczekać jeszcze na szczegółowe wyniki. - Bo Sejmiki są na tyle małe i te różnice w poparciu są na tyle małe, że w kilku województwach to wszystko będzie wisieć na jednym mandacie - podkreślił. 

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Sondaż: Donald Tusk chce fortyfikować granicę wschodnią. Co sądzą o tym Polacy?
Polityka
Premier Donald Tusk o pożarach w Polsce: Nie ma powodu, by sądzić, że to siły zewnętrzne
Polityka
Michał Kolanko: Sprawa Jurgiela. Problemy PiS mogą dopiero się zaczynać
Polityka
Jacek Sasin przeprosił wyborców PiS. "Na listach znalazły się osoby niegodne zaufania"
Polityka
Komu pomoże spot Platformy? Kogo zmobilizuje sprawa krzyży w warszawskim ratuszu?