Europa ma swój Afganistan. Sahel oddany islamistom i Rosji

W maju ostatni żołnierze misji stabilizacyjnej Unii Europejskiej wrócą z Sahelu. Tak jak przed trzema laty Ameryka skapitulowała przed talibami, tak teraz UE oddaje wolne pole islamistom, ale też Rosji.

Publikacja: 02.04.2024 04:30

Październik 2023. Francuskie wojska opuszczają Niger

Październik 2023. Francuskie wojska opuszczają Niger

Foto: PAP/Abaca

Mali w maju 2021 r., Burkina Faso we wrześniu 2021 r., Niger w lipcu 2023 r.: kolejne kraje Sahelu padły ofiarą zamachów wojskowych. Za każdym razem ich sojusznikiem okazał się Kreml, najpierw poprzez Grupę Wagnera, a potem już podporządkowany bezpośrednio rosyjskiemu ministerstwu obrony tzw. Korpus Afrykański. Z Moskwy przyjechali instruktorzy, broń, amunicja, ale przede wszystkim elitarne jednostki wojskowe zdolne ochronić junty, które świeżo doszły do władzy.

Jest to szczególnie bolesne w skutkach dla dawnej potęgi kolonialnej tej części Afryki, Francji. Jeszcze z inicjatywy François Hollande’a kraj utrzymywał tam misję wojskową od 2013 r., której celem była z jednej strony stabilizacja reżimów demokratycznych, a z drugiej powstrzymanie grup terrorystycznych powiązanych z Al-Kaidą i tzw. Państwem Islamskim. Jednak pod koniec zeszłego roku Paryż wycofał swoje jednostki z ostatniego kraju regionu, Nigru. Nad Sekwanę musiał nawet wrócić francuski ambasador.

Czytaj więcej

Sojusz dyktatorów państw antyfrancuskich

W tym samym czasie nigeryjski dyktator Omar Tchiani poszedł w ślady wojskowych z Mali i Burkina Faso i wypowiedział umowę o stacjonowaniu amerykańskiej misji stabilizacyjnej liczącej 1,5 tys. żołnierzy. W całym regionie Sahelu pozostała już tylko szczątkowa – 160 żołnierzy, z czego 130 to Hiszpanie – jednostka Unii (EUTM) w malijskiej stolicy Bamako. Jednak w zeszłym tygodniu kwalifikowaną większością głosów Rada UE zdecydowała o ich powrocie do kraju do 18 maja. Nawet Francja była za.

Bieda i przemoc napędzają imigrację z Afryki do Europy

To daje potężny instrument nacisku na Europę Putinowi. Fatalna sytuacja gospodarcza, eksplozja demograficzna, ocieplenie klimatu, ale także skorumpowane reżimy spowodowały, że miliony mieszkańców Sahelu są gotowe ruszyć do Europy w poszukiwaniu lepszego życia. Ten szlak migracyjny w znacznym stopniu kontroluje teraz Moskwa, tym bardziej że utrzymuje bliskie relacje z generałem Chalifą Haftarem, który opanował wschodnią część Libii. To Kreml w znacznym stopniu doprowadził do wielkiej fali uciekinierów w 2015 r. poprzez bombardowania Syrii. Z tamtego kryzysu Europa tak naprawdę nigdy do końca się nie podniosła: jego efektem jest m.in. umocnienie się skrajnej prawicy w Niemczech (AfD), która przyjaznym okiem patrzy na politykę Kremla. Putin mógłby w korzystnym dla siebie momencie ponowić takie uderzenie migracyjne, tym razem z Sahelu.

Czytaj więcej

Francja obawia się zamachów. Islamiści znów zagrażają Europie

Moskwa poprzez takie tuby propagandowe, jak telewizja Russia Today, zdołała także nastawić wrogo do Francji większość mieszkańców regionu. 81 proc. Malijczyków podchodzi np. niechętnie do Paryża. To może doprowadzić do utraty przez Francuzów kontroli nad wydobyciem uranu w państwach Sahelu, co ma strategiczne znaczenie dla utrzymania francuskiej energetyki jądrowej. Rosja w zamian za wsparcie wojskowych reżimów chce jednak położyć rękę na innych bogactwach Mali, Nigru i Burkina Faso, jak złoto, diamenty, gaz i ropa. To ułatwi Kremlowi przełamanie sankcji gospodarczych nałożonych przez Zachód.

Nowe reżimy wojskowe zaniechały jednak skutecznej walki z terrorystami islamskimi. Narasta w ten sposób ryzyko powtórzenia się zamachów we Francji, które również niosą ogromny potencjał destabilizacji sytuacji politycznej kraju. Tyle że w tym przypadku Rosja igra z ogniem. Sama przecież padła pod koniec marca ofiarą ataku terrorystycznego tzw. Państwa Islamskiego. W Sahelu karmi więc potwora, którego nie jest w stanie opanować na własnym terytorium.

Mali w maju 2021 r., Burkina Faso we wrześniu 2021 r., Niger w lipcu 2023 r.: kolejne kraje Sahelu padły ofiarą zamachów wojskowych. Za każdym razem ich sojusznikiem okazał się Kreml, najpierw poprzez Grupę Wagnera, a potem już podporządkowany bezpośrednio rosyjskiemu ministerstwu obrony tzw. Korpus Afrykański. Z Moskwy przyjechali instruktorzy, broń, amunicja, ale przede wszystkim elitarne jednostki wojskowe zdolne ochronić junty, które świeżo doszły do władzy.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Łukaszenko oskarża Zachód o próbę wciągnięcia Białorusi w wojnę
Polityka
Związki z Pekinem, Moskwą, nazistowskie hasła. Mnożą się problemy AfD
Polityka
Fińska prawica zmienia zdanie ws. UE. "Nie wychodzić, mieć plan na wypadek rozpadu"
Polityka
Jest decyzja Senatu USA ws. pomocy dla Ukrainy. Broń za miliard dolarów trafi nad Dniepr
Polityka
Argentyna: Javier Milei ma nadwyżkę w budżecie. I protestujących na ulicach