Reklama

W Afryce pucz goni pucz. Junty opanowały Niger, Burkina Faso, Mali, Gwineę…

Odkąd Afryka uwolniła się od kolonializmu, pucz był rutynową formą zmiany władzy na kontynencie. Kilka lat temu mogło się wydawać, że ta epoka zmierza ku końcowi. Dziś już wiemy, że było to błędne wrażenie.
Zwolennicy wojskowego zamachu stanu w Nigrze protestują m.in. przeciwko francuskim wpływom w tym kra

Zwolennicy wojskowego zamachu stanu w Nigrze protestują m.in. przeciwko francuskim wpływom w tym kraju; Niamey, 3 sierpnia 2023 r. Na transparencie portrety przywódców junt, od lewej: Abdourahamane Tchiani (Niger), Ibrahim Traore (Burkina Faso), Assimi Goita (Mali), Mamady Doumbouya (Gwinea)

Foto: AFP

Ludzie tu nie widzą dywidendy z demokracji. To kluczowy powód, dla którego puczyści cieszą się w Afryce tak wielkim poparciem – tak politolog i wykładowca University of Cape Coast w Ghanie Jonathan Asante-Otchere podsumowywał nastroje na kontynencie.

A jeśli ktoś potrzebowałby bardziej naukowych dowodów na poparcie tej tezy, wystarczy zajrzeć do prowadzonych od kilkunastu lat panafrykańskich badań opinii publicznej. W sondażu Afrobarometer z września ubiegłego roku w 34 państwach kontynentu olbrzymia większość respondentów uznała wprawdzie, że regularne, uczciwie prowadzone i otwarte wybory byłyby zapewne najlepszym gwarantem ich interesów, lecz zaledwie 44 proc. zgodziło się ze stwierdzeniem, że wola wyborców wyrażona przy urnach może doprowadzić do odsunięcia od władzy reżimu, którego by oni nie chcieli.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama