Wspólna wizyta Dudy i Tuska w USA. Polska demokracja bardziej dojrzała od amerykańskiej?

W krytycznym momencie wojny to Europa musi wziąć na siebie ciężar wsparcia Kijowa. Dlatego Donald Tusk już w USA ogłosił szczyt Trójkąta Weimarskiego – tłumaczy Michał Baranowski, szef polskiego oddziału German Marshall Fund.

Publikacja: 15.03.2024 03:00

Donald Trump jako widz mieszanych sztuk walki Ultimate Fighting Championship (UFC) 299 w Kaseya Cent

Donald Trump jako widz mieszanych sztuk walki Ultimate Fighting Championship (UFC) 299 w Kaseya Center w Miami na Florydzie, 9 marca 2024 r

Foto: AFP

Już na wstępie spotkania z polskim premierem i prezydentem w Białym Domu Joe Biden ostrzegł, że Putin nie zatrzyma się na Ukrainie. Amerykanie uważają, że Polska jest bezpośrednio zagrożona?

W tej chwili bezpośredniego zagrożenia nie ma, bo rosyjskie wojska są związane w Ukrainie. Taka jest ocena amerykańskiego wywiadu, o której publicznie mówi. Jednak Rosjanie jasno określili, co zrobią, jeśli Ukraina padnie: postarają się zbudować strefę buforową na całej długości frontu z NATO. A to oznacza pojawienie się za kilka lat bezpośredniego zagrożenia przynajmniej dla krajów bałtyckich, jeśli nie uderzenia kinetycznego, to hybrydowego. Dlatego pod nadzorem głównodowodzącego sił natowskich w Europie (SACEUR), amerykańskiego generała Christophera Cavoliego trwa proces przypisywania konkretnych jednostek wojskowych państw sojuszu do obrony jasno zdefiniowanych odcinków flanki wschodniej NATO. Wcześniej, przed szczytem paktu w Wilnie w lipcu zeszłego roku, ta obrona nie była tak konkretnie zaplanowana. To pokazuje, jak poważnie Amerykanie i inni sojusznicy w NATO traktują zagrożenie ze strony Rosji.

Na razie Rosja produkuje pięć razy więcej amunicji niż europejskie kraje natowskie razem wzięte.

Doświadczenia w Ukrainie pokazały, że wojnę prowadzi się dziś nie tylko najbardziej wyrafinowaną bronią, ale i zupełnie podstawową amunicją. Europa jest już świadoma, że musi dogonić Rosję w tym potencjale produkcyjnym, zanim Moskwa stanie się dla niej bezpośrednim zagrożeniem. 

Jeżeli dla Amerykanów kraje bałtyckie są na pierwszej linii zagrożenia, to i jest na niej przesmyk suwalski, granica polsko-litewska.

Tu wiele zmieniło przystąpienie Finlandii i Szwecji do NATO. W szczególności Gotlandia stała się kluczową bazą do obrony krajów bałtyckich. Znaczenie strategiczne Suwalki Gap nieco zmalało. 

Donald Trump rozumie strategiczne znaczenie utrzymania niezależnej Ukrainy dla Stanów Zjednoczonych.

Ukraiński front może się załamać, jeśli Kongres wreszcie nie uwolni pomocy dla Kijowa. Biden powiedział jednak polskim przywódcom, że zachowuje tu optymizm.

Tyle że takie jest przesłanie Białego Domu od października, kiedy te środki utknęły w Kongresie i nic się od tego czasu nie zmieniło. Biden jest tu zresztą tylko zewnętrznym obserwatorem, nie ma wpływu na pracę kongresmenów, szczególnie Partii Republikańskiej. W jego otoczeniu można usłyszeć, że te pieniądze, 60 mld dol., nie zostaną odblokowane w najbliższych tygodniach, najwcześniej w kwietniu. A chodzi przecież o kluczowy czas dla Ukrainy.

Blokada nie potrwa do wyborów w listopadzie? Aby ją znieść, Trump musiałby uznać, że to Biden miał rację. Mało prawdopodobne. 

Pytanie, jak Ameryka zareagowałaby na załamanie frontu ukraińskiego? Czy może sobie na coś takiego pozwolić? W takim przypadku Biden na pewno uwolni wszystkie środki z rezerw prezydenckich dla Ukrainy, oceniane na 5 mld dol. Ale to za mało. Wtedy w Kongresie może więc dojść do odejścia powiązanego z Trumpem spikera Mike’a Johnsona, który nie chce poddać pod głosowanie ustawy zawierającej 60 mld dol. wsparcia dla Ukrainy. Ale to wymagałoby poparcia takiej inicjatywy przez większość Izby Reprezentantów, a więc przyłączenia do niej części republikanów. De facto oznaczałoby to rozpad partii, którą dziś całkowicie kontroluje Donald Trump.

Sygnałem, jak bardzo Ameryka chce dać Polsce środki odstraszania Rosji, jest  też ogłoszenie w trakcie wizyty Dudy i Tuska decyzji o przekazaniu naszemu krajowi rakiet dalekiego zasięgu.

Donald Tusk ogłosił jeszcze w Waszyngtonie, że w trybie pilnym zostaje zwołany w Berlinie szczyt Trójkąta Weimarskiego. To był sygnał, że na Amerykę już nie można liczyć?

Analiza w Warszawie jest taka: w tym momencie na zaangażowanie Ameryki w bezpieczeństwo Europy, szczególnie na pomoc Ukrainie, nie można już liczyć w takim stopniu jak wcześniej. I to nie tylko w przypadku zwycięstwa w listopadzie Trumpa, ale już teraz. To zaniepokojenie widać w szczególności po niezwykle twardych słowach, z jakimi odniósł się do Johnsona premier Tusk. Obarczył go odpowiedzialnością za życie tysięcy Ukraińców.

Szczyt Weimaru niepokoi Amerykanów?

Absolutnie nie! Uważają, że w tym kluczowym momencie Europa musi wziąć odpowiedzialność za przyszłość Ukrainy. Trójkąt Weimarski nie ma w tej chwili takich zasobów wojskowych, własnego parasola atomowego, aby w Waszyngtonie uznano, że może się stać strategicznym konkurentem dla Stanów. 

Wobec nadchodzącego zagrożenia ze strony Rosji Amerykanie są gotowi rozmieścić broń jądrową w Polsce?

To jest bardzo ściśle trzymana tajemnica, o takich rzeczach nie mówi się na plenarnych spotkaniach, takich jak to wtorkowe w Białym Domu. Wiadomo, że Polska liczy, iż zostanie włączona do natowskiego programu Nuclear Sharing, w szczególności po tym, jak na Białorusi i w obwodzie kaliningradzkim Rosjanie rozmieścili broń jądrową. Rząd koalicji demokratycznej jest uważany w Waszyngtonie za bardziej przewidywalny od poprzedników i to sprzyja pozytywnej reakcji Ameryki na polski postulat. Wkrótce Polska będzie otrzymywać pierwsze myśliwce piątej generacji F-35. Pierwszym logicznym krokiem w tym procesie byłaby ich certyfikacja do przenoszenia broni jądrowej. Sygnałem, jak bardzo Ameryka chce dać Polsce środki odstraszania Rosji, jest jednak też ogłoszenie w trakcie wizyty Dudy i Tuska decyzji o przekazaniu naszemu krajowi rakiet dalekiego zasięgu (tysiąc kilometrów). Mowa o 821 pociskach zdolnych dosięgnąć jeśli nie Moskwę, to Petersburg. Polska miała ich do tej pory kilkanaście. Teraz zyskuje prawdziwe kły, których Rosjanie muszą się obawiać. 

No i kredyt 2 mld dol. na zakup 96 helikopterów Apache.

Tu sprawa jest bardziej złożona. Polska rozważała zakup nieco mniejszej ilości tych śmigłowców. Amerykańska inicjatywa najwyraźniej zaskoczyła Donalda Tuska. 

Jakie wrażenie zrobiło na Amerykanach pojawienie się razem w Białym Domu prezydenta Dudy i premiera Tuska?

To im zaimponowało. Pokazało, że polska demokracja w jakimś stopniu jest bardziej dojrzała od amerykańskiej. Ameryka kiedyś też potrafiła się zjednoczyć wokół najważniejszych spraw, jak obrona Ukrainy, bezpieczeństwo. Ale – jak widać – już nie potrafi. Okazało się, że Polska, mimo ogromnej polaryzacji sceny politycznej, jest do tego zdolna. Polskiej delegacji bardzo zależało, aby w czasie tej wizyty Biały Dom uruchomił jakąś pomoc dla Ukrainy, i tak się stało. Biden ogłosił wsparcie 300 mln dol. z prezydenckich rezerw. To nie są może ogromne środki, ale inicjatywa pokazuje, że z Polską w Waszyngtonie się liczą. 

Tusk się odwdzięczył, bardzo mocno stawiając na Bidena w nadchodzących wyborach, choćby mówiąc, że obaj są „weteranami walki o wolność”. To nie jest ryzykowny ruch? Trump ma duże szanse wygrać te wybory.

W Waszyngtonie niewielu odczytało w taki sposób słowa polskiego premiera. Raczej uznano, że są one wypowiedziane w kontekście naszego kraju, nie USA. 

Biden powiedział polskiej delegacji, co zrobi Trump, jeśli odzyska prezydenturę?

Nie tylko Biden, ale sam Trump tego nie wie. Na pewno trzeba brać na poważnie to, co mówi, ale nie dosłownie. Po spotkaniu z nim w Mar-a-Lago Viktor Orbán oświadczył, że jeśli Donald Trump wygra wybory, wstrzyma całą pomoc dla Ukrainy. Jego współpracownicy mówią jednak, że za zamkniętymi drzwiami Trump dodaje, że jeśli w takim przypadku Putin nie zgodzi się na pokój, to on da Ukraińcom wszystko, czego oczekują. To nie jest sekwencja, którą może zaakceptować Polska. Mimo wszystko pokazuje ona, że Trump rozumie znaczenie strategiczne utrzymania niezależnej Ukrainy nie tylko dla Europy, ale i dla Ameryki. 

Jak miałby wyglądać ten pokój z Rosją?

Nad tym Trump się jeszcze nie zastanawia. 

Trudno sobie wyobrazić, aby Ukraińcy zgodzili się na jakieś koncesje terytorialne bez gwarancji bezpieczeństwa w postaci członkostwa w NATO.

Na to naciskali w Wilnie Litwini. Skończyło się awanturą. Zaraz potem Amerykanie przekazali sojusznikom, aby w ogóle tej kwestii nie podnosić. Nie zapowiada się wiec, aby na szczycie w Waszyngtonie w lipcu Ukraina dostała zaproszenie do NATO. W tej chwili najtęższe mózgi pracują nad formułą, która nie zawiedzie Ukraińców, mimo iż jasnej perspektywy przystąpienia do sojuszu nie dostaną. 

Polityka
Zignorowana Ałła Pugaczowa. Królowa rosyjskiej estrady, która nie poparła wojny
Polityka
Władimir Putin dostał potwierdzenie, że jest prezydentem
Polityka
Argentyna zakupi używane F-16 od Danii. Mają 40 lat
Polityka
Gruzja wprowadza kontrowersyjne prawo "inspirowane Rosją"
Polityka
Kreml znów kłamie w sprawie Katynia