Giennadij Czorba, polityk Naddniestrza graniczącego z Ukrainą, zapowiedział, że rząd rebeliantów przedstawi Kremlowi swoją prośbę w środę podczas specjalnego kongresu. „Prośba zostanie przekazana Rosji w imieniu obywateli mieszkających na lewym brzegu Dniestru” – powiedział.
Jego oświadczenie nadeszło kilka dni po tym, jak minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow stwierdził, że należy szanować prawa prorosyjskich separatystów w Naddniestrzu.
Część moskiewskiej „wojny hybrydowej”
Zachodni analitycy uważają, że pomysł jest częścią moskiewskiej „wojny hybrydowej”, mającej na celu destabilizację Europy.
Amerykański Instytut Studiów nad Wojną stwierdził, że Putin próbuje zwiększyć napięcie w Naddniestrzu, aby wywołać „bezpośredni kryzys polityczny” w Mołdawii, byłym państwie radzieckim, które chce przystąpić do UE.
Rosja utrzymuje w Naddniestrzu około 2 tys. żołnierzy, a w 2022 roku pojawiły się obawy, że Kreml może wykorzystać te siły do otwarcia drugiego frontu po inwazji na Ukrainę na pełną skalę.
Putin próbuje zwiększyć napięcie w Naddniestrzu, aby wywołać „bezpośredni kryzys polityczny” w Mołdawii
Ukraińscy urzędnicy są jednak sceptyczni co do chęci formalnej aneksji Naddniestrza przez Putina, co potwierdzają analitycy w Kiszyniowie, stolicy Mołdawii.
Ich zdaniem Kreml postrzega region i dwa inne prorosyjskie państwa rebeliantów w Gruzji jako przydatne narzędzia w swojej „wojnie hybrydowej” przeciwko Europie, która obejmuje m.in. kierowanie migrantów do UE i szerzenie dezinformacji.
Alexandru Flenchea, były wicepremier Mołdawii i były główny negocjator w sprawie Naddniestrza, powiedział, że oświadczenie mogło zostać przygotowane na zamówienie lokalnych biznesmenów, którzy faktycznie „kierują Naddniestrzem jako swoim lennem”, ponieważ chcą wykoleić integrację celną UE z Mołdawią.
– To prowokacja, która ma przetestować reakcję w Kiszyniowie, w Kijowie, a także w Moskwie – stwierdził. – Rząd Mołdawii uznał, że nic nie wskazuje na to, że rzeczywiście tak się stanie, ale społeczeństwo zareagowało paniką – dodał.
Naddniestrze i Mołdawia słabym punktem Europy
Zachodnie kraje oświadczyły, że monitorują sytuację wokół Naddniestrza, zwłaszcza że zdobyte przez nie plany pokazały, że Kreml postrzega Mołdawię jako europejski słaby punkt.
Czytaj więcej
Ok. 75 tys. osób wzięło w niedzielę udział w proeuropejskiej demonstracji w Kiszyniowie, stolicy Mołdawii - informuje AFP.
Naddniestrze prowadzi własne sprawy po oderwaniu się od Mołdawii po wojnie w latach 90. XX w., pozostaje jednak gospodarczo powiązane z Mołdawią.
Rosja sponsoruje Naddniestrze, dostarczając darmowy gaz i płacąc emerytury, a także kontroluje jego służby bezpieczeństwa. W Tyraspolu, stolicy Naddniestrza, mówi się po rosyjsku, a szerokie ulice, pomniki wojenne i pomniki przypominają rosyjskie miasto regionalne.