Belgia kieruje Unią. Przed nią dwa duże wyzwania

Rozpoczęcie negocjacji z Ukrainą i jej finansowanie to największe wyzwania dla belgijskiej prezydencji w UE.

Publikacja: 10.01.2024 03:00

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen (z lewej) oraz premier Belgii Alexander De Croo

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen (z lewej) oraz premier Belgii Alexander De Croo

Foto: Benoit DOPPAGNE/AFP

– W marcu zdefiniujemy ramy prawne do rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych z Ukrainą. Oczywiście musi ona jeszcze wypełnić te ostatnie trzy warunki postawione przez Komisję Europejską – powiedziała Hadja Lahbib, belgijska minister spraw zagranicznych, w czasie spotkania z dziennikarzami. Belgia od 1 stycznia sprawuje półroczne rotacyjne przewodnictwo w UE i to ona zajmie się tą sprawą.

Ogólną zgodę polityczną dla Ukrainy dał szczyt UE w połowie grudnia 2023 r. Węgry, które groziły w grudniu wetem, ostatecznie wtedy ustąpiły, ale ciągle nie ustępują w innej sprawie – uzgodnienia wsparcia finansowego w wysokości 50 mld euro do końca 2027 r. Zamiast pojedynczych decyzji co kilka–kilkanaście miesięcy KE zaproponowała wieloletni pakiet. Z jednej strony daje on Ukrainie stabilność finansowania na najbliższe lata, z drugiej UE pomaga uniknąć powtarzających się ciężkich negocjacji, bo taka decyzja wymaga jednomyślności.

Czytaj więcej

Viktor Orban porządzi Unią Europejską

Ale Budapeszt nie ustępuje. W ostatnich dniach tylko zasygnalizował, że może zgodzić się pod warunkiem, że co roku pakiet będzie potwierdzany jednomyślnie. Specjalny szczyt UE w tej sprawie został już zwołany na 1 lutego. Alexander De Croo, premier Belgii, jest optymistą i przypomina, że mimo wielu trudności UE udaje się zachować jedność od pierwszego dnia inwazji Rosji na Ukrainę.

Tradycja kompromisu

Belgia obejmuje kierowanie UE w szczególnym momencie, bo 6–9 czerwca odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. To oznacza, że będzie próbowała zakończyć około 150 procedur legislacyjnych do marca, ponieważ potem Parlament Europejski już nie będzie funkcjonował, bo większość jego członków rozpocznie kampanię wyborczą. Belgia to państwo założycielskie UE, na dodatek w swojej stolicy ma siedziby unijnych instytucji, jest więc jak mało który kraj przygotowana do takiej pracy.

Do tego, jak przypomina jej flamandzki premier Alexander De Croo, rząd jest nawykły do trudnych negocjacji, bo zawsze składa się z wielu partii (teraz pięciu) reprezentujących dwie wspólnoty językowe – francuską i niderlandzką.

– Mamy swoją tradycję zwaną „compromis à la belge” – powiedział premier, odwołując się do tradycji długotrwałych negocjacji, których celem jest zapewnienie, żeby każda strona była przynajmniej częściowo usatysfakcjonowana.

Córka górnika

Belgia jest w centrum debaty o kierunkach rozwoju UE. Jako kraj wielokulturowy i wielojęzyczny zawsze optowała za otwartymi granicami. – Jestem córką górnika z Charleroi, który przybył do Belgii z Maroka. W jakim innym kraju taka osoba mogłaby zostać ministrem spraw zagranicznych – zastanawia się Hadja Lahbib, przy czym ma na myśli zarówno swoje pochodzenie imigranckie, jak i robotnicze. Nawet jednak i tutaj rośnie presja na lepsze zarządzanie napływem imigrantów.

– Potrzebujemy migrantów legalnych, ale wolelibyśmy o tym decydować sami, a nie aby robili to przemytnicy. Nigdy nie mieliśmy aż tylu miejsc dla uchodźców, a to i tak nie wystarcza – powiedział De Croo. UE ma już wynegocjowany nowy pakiet azylowy, któremu sprzeciwiła się Polska. Na pewno jednak to nie koniec migracyjnej debaty, bo wielu ekspertów wskazuje, że nowe przepisy napływu imigrantów nie zmniejszą.

Czytaj więcej

Agonia królestwa w sercu Unii Europejskiej. Czy Belgia przestanie istnieć?

Kolejnym ważnym tematem jest walka ze zmianą klimatu. UE ma najbardziej ambitną politykę na świecie w tej dziedzinie, ale coraz częściej – szczególnie w kontekście zbliżających się wyborów do PE i rosnącego poparcia dla partii eurosceptycznych – politycy wskazują na konieczność głębszej analizy i zapewnienia, żeby te działania nie osłabiły gospodarki UE. To podkreśla też premier bardzo uprzemysłowionej Belgii.

– Ustawianie w opozycji względem siebie klimatu i przemysłu nie jest dobre. Trzeba zatrzymać ciężki przemysł w UE, bo inaczej pójdzie do krajów, które nie mają takich standardów klimatycznych jak my – powiedział De Croo.

Kwestia następcy Charles’a Michela

Na czas prezydencji belgijskiej może też nieoczekiwanie przypaść konieczność podjęcia decyzji personalnych – nominacje na szefów unijnych instytucji. Po decyzji Charles’a Michela o starcie w wyborach do PE rośnie presja na wcześniejsze uzgodnienie jego następcy na stanowisku szefa Rady Europejskiej.

Od pewnego czasu uważa się, że powinien to być przedstawiciel partii socjalistycznej, w tym kontekście wymienia się premierów Hiszpanii – Pedra Sáncheza, oraz Danii – Mette Frederiksen.

Wróciła teraz kandydatura byłego premiera Włoch Mario Draghiego. Kompetencji nikt mu nie odmawia, jego zaletą jest również to, że jest dostępny w każdej chwili – nie piastuje obecnie żadnego ważnego stanowiska. Jednak Draghi nie należy do żadnej partii, a tradycyjnie trzy najwyższe stanowiska w UE były dzielone między chadeków, socjalistów i liberałów.

Polityka
Francja zaprasza na rocznicę D-Day Rosję – ale nie Władimira Putina
Polityka
Oddala się widmo wielkiej wojny. Izrael nie pójdzie za daleko
Polityka
Gruzja – w stronę Putina czy Europy? Walka o niezależność organizacji pozarządowych
Polityka
Jędrzej Bielecki: Ameryka jednak uratuje Ukrainę, Republikanie nie chcą być odpowiedzialni za zwycięstwo Putina
Polityka
Zignorowana Ałła Pugaczowa. Królowa rosyjskiej estrady, która nie poparła wojny