27 procent - ta liczba tłumaczy najlepiej ruch prezydenta w poniedziałek wieczorem. To dramatycznie niski wskaźnik zaufania do głowy państwa, jaki wynika z sondażu dla dziennika „Les Echos” u progu nowego roku.
Odwołanie Borne, zaledwie drugiej w historii kraju kobiety na czele rządu (pierwsza, Edith Cresson, mianowana w 1991 roku przez Francois Mitterranda utrzymała się przez niespełna rok) ma w myśl Pałacu Elizejskiego zapewnić nowe otwarcie. To trochę podobne do teorii „zderzaków” Lecha Wałęsy, który jako prezydent lubił zrzucać winę za niepowodzenia na swoich premierów.
Czytaj więcej
Reforma prawa migracyjnego, jedna z najważniejszych ustaw forsowanych przez Pałac Elizejski, została odrzucona w Zgromadzeniu Narodowym. Prezydent...
Przez 20 miesięcy premierowania Borne przeprowadziła reformę, która wydłużyła wiek emerytalny do 64 lat. Udało jej się także przepchnąć reformę prawa emigracyjnego. Jednak ta druga została radykalnie zaostrzona przez deputowanych prawicy i skrajnej prawicy, uwydatniając ograniczone możliwości działania Macrona odkąd w wyborach w 2022 roku jego ugrupowanie straciło większość w Zgromadzeniu Narodowym.
Borne musiała aż 23 razy uciekać się do artykułu 49.3 Konstytucji, który pozwala na przeprowadzenie ustaw bez głosowania, ale z ryzykiem przegrania votum zaufania. W szczególności zmiana prawa migracyjnego została okupiona głębokimi podziałami w ekipie Macrona. A długie protesty po zmianie prawa emerytalnego jeszcze bardziej osłabiły głowę państwa. Zaczęto wręcz mówić o niesterowności państwa w ciągu 3 lat, jakie pozostały prezydentowi do końca drugiej i ostatniej kadencji.
Borne jeszcze w poniedziałek wieczorem zakładała, że we wtorek uda się na dotkniętą powodziami północ kraju.
Szczególnie niepokojąca jest coraz bliższa współpraca radykalnej lewicy spod znaku Jean-Luc Melenchona i Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen. Związana z tym pierwszym, przewodnicząca klubu Francji Niepokornej Mathilde Panot już zapowiedziała, że wystąpi z votum nieufności wobec nowego rządu. Jego przyszłość jest więc niepewna.
Macron ma nadzieję, że w dłuższym okresie nowe otwarcie pozwoli na zdobycia przez Renaissance, ugrupowanie prezydenta, więcej głosów niż uzyska ruch Le Pen w wyborach europejskich w czerwcu. Dla głowy państwa, dla której sprawy unijne zawsze odgrywały kluczową rolę, byłaby to bolesna porażka.
Czytaj więcej
Liderka Zjednoczenia Narodowego się nie zmieniła. Ale zmienili się Francuzi. Przestali się obawiać, że skrajna prawica stanowi zagrożenie dla demok...
Nie jest jednak jasne, do jakiego stopnia Macron ma jeszcze długotrwałą strategię. Borne jeszcze w poniedziałek wieczorem zakładała, że we wtorek uda się na dotkniętą powodziami północ kraju. I dla niej decyzja prezydenta była zaskoczeniem.