Tym razem to 71-metrowa Victoria, warta ok. 50 mln dolarów. Putin dostał ją razem z 38-metrowym jachtem Orion (za ok. 15 mln dolarów), który towarzyszy zazwyczaj Victorii. Nie wiadomo, tylko po co. Możliwe, że pływa na nim część obsługi lub ochrony.
Od miesiąca Victoria znajduje się w tureckiej stoczni należącej do firmy Desan. Według informacji rosyjskich niezależnych dziennikarzy firma buduje również statki dla państw należących do NATO i ma dostęp do tajnej dokumentacji Sojuszu.
Czytaj więcej
Prezydent Rosji Władimir Putin ostro skrytykował oligarchów za „wydawanie zbyt wielu pieniędzy na pałace oraz jachty”, a za mało na to, co "jest is...
Ale jacht Putina chyba nie z tego powodu zawinął do jej stoczni, pewnie po prostu potrzebował przeglądu.
Tajny właściciel
Jak i w przypadku pozostałych ośmiu jachtów nie ma bezpośrednich dowodów na to, że prezydent jest jego właścicielem. Podobnie z jego pałacem koło Gelendżiku nad Morzem Czarnym, w pobliżu przylądka Idokopas. Victoria zazwyczaj cumuje w Soczi, bardzo często jednak wypływa stamtąd w stronę przylądka, a w jego pobliżu wyłącza tansponder umożliwiający śledzenie jej położenia.
W położonym na skale „Pałacu Putina” jest wykuta winda prowadząca na plażę i niewielkie molo. Tam prawdopodobnie na jacht wsiadają pasażerowie. Najczęściej na pokładzie gości podobno były mistrzyni olimpijska, a obecnie kochanka prezydenta i matka jego dzieci Alina Kabajewa.
Za budowę jachtu płaciły firmy związane z przyjacielem Putina Giennadijem Timczenko. Do nich on formalnie należy.
Jacht zamiast atomowego okrętu podwodnego
Tak, jak i inny prezydencki jacht Graceful, Victoria była budowana w wojskowej stoczni Siewmasz (w Siewierodwińsku nad Morzem Białym). Stępkę jachtu położono tam w 2005 roku, ale budowę zakończono dopiero po 14 latach, i to we Włoszech. Możliwe, że dlatego iż Siewmasz na co dzień buduje atomowe łodzie podwodne, a nie luksusowe jachty. Poza wszystkim, zmuszenie wojskowej stoczni z taką specjalizacją świadczy o bardzo wysokim (wręcz podniebnym) statusie zamawiającego budowę.
Czytaj więcej
Pałace, jachty i winnice, które według doniesień zostały przekazane Władimirowi Putinowi przez przyjaciół i oligarchów, mają być powiązane w ramach...
Budowa tak się jednak przeciągała, że w jej trakcie zniecierpliwiony miliarder Giennadij Timczenko zamówił dla swego przyjaciela kolejny Schaherezada. Najdroższy (od 583 do 700 mln dolarów) i największy (140 metrów) finansowano ze zrzutki wśród rosyjskich oligarchów. Nikt nie odmówił dobrowolnego datku.
Prezent na wojnę
Putin dostał ją w prezencie na Nowy Rok 2022, rok napaści na Ukrainę. Długo się nią nie cieszył, bowiem włoskie władze zatrzymały ją w maju w porcie Marina di Carrara (ok. 40 km na północny zachód od Pizy).
W rezultacie Putin stracił Schaherezadę, ale może pływać Victorią. Tak, jak i 83-metrowym jachtem Graceful, który tuż przed atakiem na Ukrainie uciekł z portu w Hamburgu i dopłynął do Królewca.
Podarki od lizusów
Te trzy jednostki są największymi w jego flotylli. Pozostałe (Czajka – na pokładzie której spotykał się w 2021 roku z Łukaszenką, Shellest, Ałdoga, Olimpia, Nega oraz towarzyszący Victorii Orion) są mniejsze i mają do 54 metrów długości.
Czytaj więcej
Jeszcze przed atakiem Rosja szykowała się do okradania podbitych terenów Ukrainy.
Nie wiadomo jednak po co mu tyle jachtów. Nic nie wiadomo o tym, by rosyjski prezydent był zapalonym żeglarzem. Możliwe, że jachty dostawał jako prezenty od miliarderów-lizusów (np. Ałdogę otrzymał od Romana Abramowicza), gdy ci dowiedzieli się, że Timczenko buduje dla niego statek w wojskowej stoczni i nie może skończyć.