W ubiegły czwartek funkcjonariusze CBA mieli zjawić się w MSZ z postanowieniem o zabezpieczeniu elektronicznego sprzętu wiceministra Piotra Wawrzyka – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Kilka godzin później stracił on stanowisko, a oficjalnym powodem dymisji był „brak satysfakcjonującej współpracy”.

Prawdziwą przyczyną jest intensywne śledztwo CBA, które bezpośrednio dotyka wiceministra. Potwierdził to w poniedziałek sam premier na konferencji w Tomaszowie Mazowieckim, po tym gdy zainteresowanie CBA resortem dyplomacji opisała „GW”. – Nastąpiła dymisja, by przeciąć jakiekolwiek wątpliwości – mówił premier.

Departament konsularny MSZ miał naciskać na placówki dyplomatyczne, by zwiększyły ilość wydawanych wiz.

Czytaj więcej

CBA węszy w MSZ. Gorąco wokół odwołanego wiceministra Piotra Wawrzyka

W środę kontrolę poselską w MSZ przeprowadzili posłowie KO. Z ich ustaleń wynika, że w ostatnich latach 350 tys. wiz mogło zostać wydanych niezgodnie z przepisami.

Radio Zet powołuje się na rozmowę z urzędnikiem MSZ, który ujawnił jak wyglądało wydawanie wiz dla pracowników zza granicy.

Stoiska z dokumentami przed polską ambasadą w Afryce

– Przed naszą ambasadą stały stoiska, gdzie można było kupić już podstemplowane dokumenty, wystarczyło wpisać nazwisko. Wysłaliśmy tam kontrolę i zdecydowaliśmy o wstrzymaniu wydawania wiz – powiedział.

– Najpierw w ambasadzie urywały się telefony od lokalnych oficjeli, a później z MSZ-tu prawie nie wychodził ambasador tego kraju. W końcu musieliśmy ustąpić – dodał.

Czytaj więcej

Premier Morawiecki odwołał wiceministra Wawrzyka. "Brak satysfakcjonującej współpracy"

Tworząc system „wiza–konsul”, resort dyplomacji w zasadzie utracił kontrolę nad kolejką osób starających się o legalny wjazd do Polski. Jedni czekali w kolejce na wizę pół roku, inni zadziwiająco krótko.

Nikt tego ruchu nie pilnował. Polska oddała całą techniczną obsługę prowadzenia tego systemu firmie zewnętrznej.