Rumunia pustoszeje. W zastraszającym tempie

Od upadku komunizmu kraj stracił co czwartego mieszkańca. Tej skali kataklizmu nie doświadczyło żadne państwo Unii Europejskiej.

Publikacja: 29.08.2023 03:00

Na Zachód wyjechało przeszło pięć milionów Rumunów

Na Zachód wyjechało przeszło pięć milionów Rumunów

Foto: Adobe stock

Stać w długich kolejkach było warto. Do ostatniego dnia lipca Rumuni masowo dobijali się do punktów spisu powszechnego, bo tym, którzy się tu nie zarejestrowali, groziła kara 3 tysięcy lei (około 600 euro). To dużo w kraju, gdzie średnie uposażenie netto wynosi ok. 4 tysięcy lei. Spis przyniósł jednak zaskakujące dane. Okazuje się, że na Zachód wyjechało przeszło 5 milionów Rumunów, dużo więcej, niż do tej pory sądzono (3,5 mln).

W kraju pozostało tylko 19,4 mln mieszkańców. To już niewiele więcej niż w Holandii (17,5 mln), kraju, który jest pięciokrotnie mniejszy.

Czytaj więcej

Bułgaria i Rumunia mogą dołączyć do strefy Schengen już w tym roku

Masowe wyjazdy zaczęły się zaraz po upadku brutalnego reżimu Ceausescu. Jednak wielka fala wyjazdów ruszyła w 2007 roku, kiedy Rumunia przystąpiła do UE. Tylko w tym jednym roku kraj stracił blisko 600 tysięcy mieszkańców.

Decyzja o przyjęciu Rumunii do Unii miała charakter wysoce polityczny. Zależało na tym przede wszystkim Jacques’owi Chiracowi. Uważany (podobnie jak Bułgaria) za przyjazny Francji kraj miał w opinii prezydenta nieco zrównoważyć poszerzenie trzy lata wcześniej Wspólnoty o państwa Europy Środkowej, co z perspektywy Paryża umacniało wpływy Niemiec. Jednak Komisja Europejska żywiła wówczas wątpliwości, na ile rumuńska gospodarka zdoła oprzeć się konkurencji jednolitego rynku i czy skuszeni lepszym życiem na Zachodzie Rumuni masowo nie wyjadą z kraju.

Te obawy przynajmniej po części się spełniły. Owszem, Rumuni czują związek z krajami o kulturze łacińskiej. Ale okazują to przede wszystkim, osiedlając się w nich, a nie czyniąc ze swojej ojczyzny potężnego sojusznika Paryża.

Czytaj więcej

Miliony Europejczyków na umowach tymczasowych. Statystyki krajów

We Włoszech zamieszkało na stałe 1,2 mln Rumunów, w Hiszpanii – 1,1 mln. Do Wielkiej Brytanii (kiedy należała jeszcze do Unii) wyjechało 950 tys. mieszkańców Rumunii, do Niemiec – 850 tys. Kojarzone jeszcze dwie dekady temu z Polakami takie zajęcia jak sprzątanie mieszkań, opieka nad osobami starszymi, obsługa restauracji czy hoteli stały się specjalnością Rumunów.

W samej Rumunii brakuje rąk do pracy. Dziennik „Le Monde” zwrócił uwagę na oświadczenie stowarzyszenia rumuńskich przedsiębiorców Fadere, które domaga się podjęcia przez władze pilnych działań dla powstrzymania masowego odpływu ludności. Mowa o ukróceniu korupcji, usprawnieniu biurokracji, poprawie stanu służby zdrowia i infrastruktury. I faktycznie, o ile w Polsce jest już ponad 5 tys. km dróg szybkiego ruchu (autostrad i ekspresówek), o tyle w Rumunii ta liczba nie doszła do tysiąca.

Choć w wielu sektorach brakuje pracowników, to aż 25,8 proc. Rumunów w wieku produkcyjnym ani nie uczy się, ani nie jest aktywna zawodowo. Szybko postępuje starzenie się społeczeństwa: już ponad jedna piąta mieszkańców przekroczyła 65 lat. Narasta też kontrast w poziomie życia między Bukaresztem a resztą kraju. O ile od ostatniego spisu ludności w 2011 roku Rumunia straciła 1,1 mln mieszkańców, o tyle ludność samego regionu stołecznego szybko rośnie. To już 2,5 mln mieszkańców.

Czytaj więcej

Rumuni blokują rosyjskie konta

ONZ nie jest optymistyczna, gdy chodzi o przyszłość demograficzną Rumunii. Jej zdaniem w 2040 roku liczba ludności kraju spadnie do 17,4 mln, to mniej, niż będzie miała wówczas Holandia. W 2060 roku Rumunów będzie 15,9 mln, a pod koniec wieku 13,3 mln. Bo też na problemy z emigracją nakłada się załamanie rozrodczości. W 1990 roku w Rumunii urodziło się 800 tys. dzieci. To było jeszcze pokłosie brutalnej polityki natalistycznej reżimu komunistycznego. Jednak w ub. roku na świat przyszło już tylko 180 tys. Rumunów, zdecydowanie więcej niż w tym samym czasie zmarło.

Rząd próbuje ratować sytuację, sprowadzając imigrantów, przede wszystkim z dalekich krajów Azji i Afryki. Liczy, że to skusi inwestorów zagranicznych, którzy zwijają biznes z Rosji i Ukrainy. Jednak w kraju, któremu nigdy nie udało się zintegrować mniejszości Romów, to ryzykowna strategia.

Stać w długich kolejkach było warto. Do ostatniego dnia lipca Rumuni masowo dobijali się do punktów spisu powszechnego, bo tym, którzy się tu nie zarejestrowali, groziła kara 3 tysięcy lei (około 600 euro). To dużo w kraju, gdzie średnie uposażenie netto wynosi ok. 4 tysięcy lei. Spis przyniósł jednak zaskakujące dane. Okazuje się, że na Zachód wyjechało przeszło 5 milionów Rumunów, dużo więcej, niż do tej pory sądzono (3,5 mln).

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Joe Biden pomylił nazwiska Donalda Trumpa i Kamali Harris. Mówiąc o Zełenskim powiedział "Putin"
Polityka
Konta założone po inwazji na Ukrainę zalały Niemcy i Francję dezinformacją przed wyborami
Polityka
Przywódcy NATO pytają o stan Bidena. Orbán porównuje sytuację do katastrofy Titanica
Polityka
Współpracownicy Joe Bidena uważają, że powinien wycofać się z wyborów
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Polityka
Rośnie sceptycyzm wobec kandydatury Joe Bidena. Gorące debaty o jego zdrowiu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą