Poprawka do Kodeksu karnego, określana w Zimbabwe mianem "Ustawy patriotycznej", zawiera przepis przewidujący karę za "celowe szkodzenie suwerenności i narodowym interesom Zimbabwe". Przepis ten można interpretować tak, by na jego podstawie skazywać osoby krytykujące władze kraju.
Opozycjoniści z Zimbabwe twierdzą, że przyjęta późnym wieczorem w środę ustawa, ma służyć karaniu obywateli, organizacje pozarządowe i politycznych przeciwników partii rządzącej krajem - ZANU-PF.
Czytaj więcej
Środowiska skrajnej prawicy chętnie odwołują się do nieistniejącego od dekad afrykańskiego państwa – Rodezji – by promować swoje poglądy. Fałszując...
ZANU-PF rządzi Zimbabwe niezmiennie od momentu uzyskania przez tę byłą brytyjską kolonię niepodległości w 1980 roku.
Przyjęcie "ustawy patriotycznej" budzi obawy, że rząd może chcieć tłumić oznaki niezadowolenia przed wyborami z 23 sierpnia, w których prezydent Emmerson Mnangagwa będzie ubiegał się o drugą kadencję.
Głównym rywalem 80-letniego prezydenta jest prawnik i pastor Nelson Chamisa, 45-letni polityk stojący na czole Koalicji Obywateli na rzecz Zmian (CCC).
To się nie uda, ponieważ obywatele Zimbabwe pójdą do urn z jednym zadaniem - wygrać dla Zimbabwe zmianę
Rzecznik CCC, Fadzayi Mahere, określił ustawę mianem "groźnej" i wymierzonej w zamknięcie demokratycznej przestrzeni publicznej przed wyborami.
- ZANU-PF sprowadza nasz wielki naród do roli forpoczty tyranii - ocenił Mahere.
- To się nie uda, ponieważ obywatele Zimbabwe pójdą do urn z jednym zadaniem - wygrać dla Zimbabwe zmianę. Żaden paniczny despotyzm ZANU nie stanie na drodze nadciągającej zmianie - dodał.