– Potrzebujemy rosyjskiej bazy, gdzie mogłoby stacjonować od 5 do 10 tys. żołnierzy. W razie czego można by ich użyć w innych krajach – powiedział ambasador Republiki Środkowoafrykańskiej w Moskwie Leon Dodonu-Punagaza w wywiadzie dla „Izwiestii”.
Republika ma od dawna kontakty wojskowe z Rosją. Od sześciu lat stacjonują tam najemnicy z Grupy Wagnera, nie mniej niż 1,5 tys. ludzi, którzy obiecali zwalczać zbrojne ugrupowania islamistów operujące na północy. W zamian rząd przekazał najemnikom kontrolę nad kopalnią złota w Ndasima w centralnej części kraju.