Powrót Baszara Asada na arabskie salony

Największy zbrodniarz wojenny nie jest już izolowany w świecie arabskim. To efekt wielkich przetasowań na Bliskim Wschodzie, z porozumieniem saudyjsko-irańskim na czele.

Publikacja: 14.04.2023 11:15

Na początku kwietnia Baszar Asad spotkał się z przewodniczącym Najwyższej Rady Islamskiej w Iraku Am

Na początku kwietnia Baszar Asad spotkał się z przewodniczącym Najwyższej Rady Islamskiej w Iraku Ammarem al-Hakimem

Foto: AFP

W połowie maja Syria pod wodzą Baszara Asada ma wrócić do Ligi Państw Arabskich, w której jej członkostwo zawieszono ponad dekadę temu. Dzisiaj w saudyjskiej Dżuddzie szefowie dyplomacji czołowych państw arabskich omawiają plan powrotu. 

Szef syryjskiego MSZ pojawił się tam już w środę, witany jak brat. Takiej wizyty nie było od 2011 roku, gdy wybuchła wojna domowa w Syrii. Zginęło w niej około pół miliona ludzi, kilkanaście milionów, czyli większość, musiało porzucić domy. Prawie siedem milionów znalazło schronienie za granicą. 

Zwycięzców się nie rozlicza

Nie wszystkie z 21 państw członkowskich Ligi są przekonane do znoszenia izolacji Asada.

Czytaj więcej

Baszar Asad w Moskwie. Prezydent Syrii popiera rosyjską wojnę z "nazistami"

Ale najważniejsze z nich, Arabia Saudyjska, się na to zdecydowało. Znacznie wcześniej uczyniły to rywalizujące z nią w regionie Zjednoczone Emiraty Arabskie, nie tylko przywróciły - już w 2018 roku - stosunki dyplomatyczne z Syrią, ale i gościły u siebie samego syryjskiego dyktatora. Miesiąc temu ze wszelkimi honorami w Abu Zabi przyjmował Baszara Asada prezydent ZEA Mohamed bin Zajed, wszystko pod hasłem przywracania stabilności w regionie.

To wielka zmiana w arabskiej rodzinie. A także koniec marzeń o skutecznym rozliczeniu krwawego dyktatora. Za takiego Baszara Asada uznawały bowiem nie tylko państwa zachodnie, ale i znaczna część świata arabskiego, w tym czołowe monarchie. Zazwyczaj były przeciw rewolucjom wybuchającym kilkanaście lat temu na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, nie chciały ich z oczywistych względów u siebie. Ale dyktatora zwalczającego brutalnymi metodami buntowników w Syrii potępiły. Oraz wspierały, pieniędzmi i bronią, ugrupowania, często radykalne, które próbowały obalić Asada. Między innymi dlatego, że przeciwnicy Asada, podobnie jak monarchowie, są sunnitami, a Asada, przedstawiciela mniejszości alawickiej, wspiera bliski religijnie szyicki Iran. 

Czytaj więcej

Syria chce nowych rosyjskich baz wojskowych, więcej rosyjskich żołnierzy

Pod koniec 2012 roku, półtora roku po rozpoczęciu wojny domowej w Syrii kilka monarchii, w tym Arabia Saudyjska, za prawowitego reprezentanta narodu syryjskiego uznało koalicję antyasadowskiej opozycji. Teraz już nikt nie pamięta, kto tę koalicję tworzył. 

Bezwarunkowa normalizacja?

Baszar Asad zaś przetrwał. Nie kontroluje co prawda całego terytorium Syrii, ale przez członków Ligi Państw Arabskich jest już traktowany jak zwycięski przywódca.

Choć nie przez wszystkich. Jak podał „Wall Street Journal”, kilka państw ma jeszcze wątpliwości, w tym najludniejsze państwo arabskie Egipt, a także Maroko. Oraz najbardziej oporny - Katar. Katarskie MSZ, cytowane przez agencję Reuters, zmianę swojego stanowiska uzależnia od „konsensusu państw arabskich” oraz od realizacji „aspiracji narodu syryjskiego”. To ostatnie zapewne oznacza ustępstwa Asada wobec wrogich mu sunnickich organizacji, wspieranych przez mały emirat znad Zatoki Perskiej.  

Na dogadywanie się Asada z opozycją naciskać ma także Kair, co różni go od bliskiego sojusznika - Rijadu. 

Liderzy opozycji przebywający na uchodźstwie są przerażeni wizją normalizacji bez postawienia dyktatorowi jakichkolwiek politycznych warunków, na co się zapowiada. - Przestrzegamy różnych partnerów regionalnych przed niebezpieczeństwem pośpiesznego dogadywania się z przestępczym reżimem Baszara Asada - jednego z nich, Rijada Hidżaba, cytuje „New York Times”. 

Nie jest jasne, jak na normalizację zareagują miliony uchodźców syryjskich. Państwa sąsiadujące z Syrią najwyraźniej liczą jednak, że teraz będzie z kim rozmawiać o ich powrocie. Nie dotyczy to tylko krajów arabskich (Libanu i Jordanii), ale i niearabskiej Turcji. Turcja przez lata nie ukrywała, że nie wyobraża sobie pozostawienia Baszara Asada u władzy. Od jakiegoś czasu jest z tym pogodzona, a w ostatnich miesiącach z przedstawicielami reżimu spotykali się ważni politycy rządu Recepa Erdogana, w tym minister obrony. 

W Turcji przebywa 4 mln Syryjczyków, co stało się jednym z najważniejszych tematów politycznych w tym kraju. Jak podkreśla „New York Times”, wszyscy kandydaci w wyborach prezydenckich, które odbędą się w Turcji 14 maja, mówią o konieczności znalezienia sposobu na powrót syryjskich uchodźców do ojczyzny. 

Bez zakłóceń z Iranem

Arabia Saudyjska nie przejęłaby inicjatywy we wpuszczaniu Baszara Asada na arabskie salony, gdyby nie jej niedawne porozumienie z dotychczasowym śmiertelnym wrogiem Iranem. Wynegocjowały je Chiny, przejmując od Stanów Zjednoczonych rolę głównego rozgrywającego na Bliskim Wschodzie. Realizacja porozumienia, podpisanego w pierwszej połowie marca, przebiega szybko i - na razie - bez zakłóceń. Na początku kwietnia doszło do pierwszego od siedmiu lat spotkania ministrów spraw zagranicznych Iranu i Arabii Saudyjskiej - jeszcze w Pekinie. 

Ale już niedługo do Arabii Saudyjskiej ma się udać prezydent Ebrahim Raisi, co przypieczętuje całkowitą normalizację stosunków między Rijadem i Teheranem. I wpłynie na cały region. 

W połowie maja Syria pod wodzą Baszara Asada ma wrócić do Ligi Państw Arabskich, w której jej członkostwo zawieszono ponad dekadę temu. Dzisiaj w saudyjskiej Dżuddzie szefowie dyplomacji czołowych państw arabskich omawiają plan powrotu. 

Szef syryjskiego MSZ pojawił się tam już w środę, witany jak brat. Takiej wizyty nie było od 2011 roku, gdy wybuchła wojna domowa w Syrii. Zginęło w niej około pół miliona ludzi, kilkanaście milionów, czyli większość, musiało porzucić domy. Prawie siedem milionów znalazło schronienie za granicą. 

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Przewodniczący RE odpowiedział na list Viktora Orbána. "Jest zupełnie odwrotnie"
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Polityka
„Elegia dla bidoków”. Książka D.J. Vance’a, kandydata na wiceprezydenta u Donalda Trumpa, doczekała się ekranizacji
Polityka
Władimir Putin sam sobie zbuduje muzeum
Polityka
Europosłowie mają dość. Chcą zawieszenia prawa głosu Węgier w Radzie Europejskiej
Polityka
Komfortowe zwycięstwo Roberty Metsoli. Maltańska prawniczka ponownie szefową PE