Irlandia. Joe Biden wraca do swoich korzeni

25 lat lat temu Amerykanie pogodzili protestantów i katolików w Irlandii Północnej. Porozumienie wielkopiątkowe może być teraz wzorem dla rozwiązania innych konfliktów na świecie.

Publikacja: 12.04.2023 03:00

Irlandia. Joe Biden wraca do swoich korzeni

Foto: AFP

Tak długo Joe Biden nie był jeszcze w żadnym kraju Europy. Amerykański prezydent przyleciał we wtorek do Belfastu, ale już następnego dnia pojedzie na południe, do Republiki Irlandii, skąd wyleci do Stanów dopiero po trzech dniach, w piątek.

Dumny ze swoich irlandzkich korzeni i katolickiej wiary przywódca znajdzie czas, aby odwiedzić hrabstwa Mayo i Louth na głębokiej, irlandzkiej prowincji i porozmawiać ze swoimi odległymi kuzynami. Podróż zwieńczy przemówienie w zamieszkałej przez ledwie 10 tysięcy mieszkańców miejscowości Ballina na zachodnim wybrzeżu wyspy.

Czytaj więcej

Biden odwołał stan zagrożenia w związku z pandemią COVID-19

Ale to będzie w równym stopniu podróż o znaczeniu politycznym, co sentymentalnym. Zielona Wyspa świętuje 25. rocznicą podpisania porozumień wielkopiątkowych, które mimo wielu trudności okazały się dobrym sposobem na powstrzymanie przemocy. I w czasach, gdy świat podbija populistyczny nacjonalizm, mogą okazać się wzorem dla innych.

W ciągu trzech dekad, jakie poprzedziły kompromis, zginęło w prowincji przeszło 3,6 tys. osób. Później też dochodziło do zabójstw, ale sporadycznie. Co prawda obie wspólnoty wciąż żyją w osobnych dzielnicach (nieraz otoczonych murami), ale już nie zadają sobie śmierci.

W 1998 r. kluczową rolę w doprowadzeniu do kompromisu odegrał Bill Clinton, który i teraz towarzyszy Bidenowi. W prezydenckiej delegacji znalazł się także specjalny wysłannik ds. Irlandii Joe Kennedy III – znak, że Ameryka jest gotowa nadal inwestować w Zieloną Wyspę, jeśli utrzyma ona stabilność.

69 proc. mieszkańców Ulsteru uważa, że porozumienie wielkopiątkowe wciąż powinno być podstawą do określenia przyszłości prowincji. Jego zasadniczy element, utrzymanie swobody przekraczania granicy oddzielającej Irlandię Północną i Republikę Irlandii, okazał się najważniejszą częścią rokowań brexitowych. Kilkanaście dni temu premier Rishi Sunak zawarł z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen porozumienie modyfikujące tzw. protokół irlandzki – umowę z Windsor. Uruchamia ona tzw. zielony szlak, przez który przy minimalnych kontrolach celnych mogą być wprowadzane z Wielkiej Brytanii do Irlandii Północnej produkty, które nie są przeznaczone na unijny jednolity rynek.

Mimo to inne założenie porozumienia sprzed ćwierćwiecza – wspólny parlament regionalny (Stormont) i rząd reprezentujący wspólnotę protestancką i katolicką – nie funkcjonują. Od maja zeszłego roku nie chce brać w nich udziału Demokratyczna Partia Unionistyczna (DUP). Uważa, że umowa brexitowa, w ramach której w prowincji nadal obowiązuje prawo europejskie, bo tylko tak może być ona częścią jednolitego rynku i uniknąć kontroli na granicy z Irlandią, de facto pcha Ulster w objęcia Republiki Irlandii, a oddala go od reszty królestwa. Biden będzie starał się przekonać lidera DUP Jeffreya Donaldsona do zrezygnowania z tego sprzeciwu.

W tle jest jednak narastający niepokój z powodu powolnych, ale nieodzownych zmian demograficznych. Gdy w 1921 r. Irlandia ogłaszała niepodległość, sześć hrabstw, na które złożyła się Irlandia Północna, było zamieszkanych w dwóch trzecich przez protestantów, a w jednej trzeciej przez katolików. Jednak dziś katolicy stanowią większość. Co prawda 48 proc. mieszkańców prowincji chce pozostać w Zjednoczonym Królestwie, a 41 proc. liczy na zjednoczenie z Dublinem, jednak w grupie wyborców między 18. a 42. rokiem życia 57 proc. opowiada się za zjednoczeniem z sąsiadem z południa. Zarówno w Belfaście, jak i Dublinie największą partią jest Sinn Fein, irlandzkie ugrupowanie nacjonalistyczne, którego celem pozostaje zjednoczenie wyspy.

Zgodnie z porozumieniem wielkopiątkowym, jeśli sondaże systematycznie pokazują, że zarówno w Ulsterze, jak i w Republice Irlandii zdecydowana większość chce żyć w jednym kraju, Londyn w porozumieniu z Dublinem jest zobowiązany zorganizować w tej sprawie referendum. To najtrudniejszy sprawdzian dla porozumienia z 1998 r. Wiele zależy tu jednak od gospodarki. Irlandia Północna, jak Szkocja, głosowała w 2016 r. w przytłaczającej większości za pozostaniem w Unii. Jeśli mimo to utrzyma bliskie relacje z UE, kompromis może być możliwy do zaakceptowania.

Tak długo Joe Biden nie był jeszcze w żadnym kraju Europy. Amerykański prezydent przyleciał we wtorek do Belfastu, ale już następnego dnia pojedzie na południe, do Republiki Irlandii, skąd wyleci do Stanów dopiero po trzech dniach, w piątek.

Dumny ze swoich irlandzkich korzeni i katolickiej wiary przywódca znajdzie czas, aby odwiedzić hrabstwa Mayo i Louth na głębokiej, irlandzkiej prowincji i porozmawiać ze swoimi odległymi kuzynami. Podróż zwieńczy przemówienie w zamieszkałej przez ledwie 10 tysięcy mieszkańców miejscowości Ballina na zachodnim wybrzeżu wyspy.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Szefowa Secret Service rezygnuje ze stanowiska po zamachu na Donalda Trumpa
Polityka
Minister spraw zagranicznych Węgier o dezaprobacie UE. „Jest mi to obojętne”
Polityka
Ukraiński politolog: Zawieszenie broni jest priorytetem. To punkt numer jeden
Polityka
Europa po rezygnacji Joe Bidena. Każdy demokrata lepszy od Donalda Trumpa
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Polityka
Węgierska blokada Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju. Unia zablokuje Węgry?